Władysław Maliniak: Jak działa prasa

Od Redakcji: Mówi się nam, że przedsiębiorstwa zwane mediami mają za zadanie dostarczać nam informacje. Zapewne większość tzw. zwykłych ludzi w to wierzy. Z ust tzw. zwykłych ludzi, a równie często z ust przedstawicieli tzw. inteligencji, słyszy się na ogół, że człowiek musi czytać papierowe lub internetowe wydania gazet, żeby „wiedzieć, co się dzieje na świecie”. Wszystkim, którzy wierzą w takie rzeczy, pragniemy przypomnieć poniższe słowa polskiego filozofa prawa prof. Władysława Maliniaka (1885-1941). Słowa te pochodzą sprzed ponad osiemdziesięciu lat. Od tamtej pory opisane w nich działanie prasy nie zmieniło swojej istoty, a jedynie zwiększyło stopień swego nasilenia. Spostrzeżenia Maliniaka dotyczą nie tylko prasy popularnej, ale również gazet tzw. opiniotwórczych, i nie tylko prasy, ale również wszystkich innych mediów masowych. (A.D.)

 

Charakterystykę i ostrą krytykę swoistego barbarzyństwa prasy amerykańskiej daje poważny miesięcznik amerykański „American Mercury” (1928). W artykule tym opowiedziany jest fakt następujący. Pewna bardzo bogata amerykańska agencja telegraficzna w jednej ze stolic europejskich miała korespondenta, nadsyłającego bardzo dobrze, głęboko przemyślane i trafne artykuły. Agencja ta zwróciła się do wspomnianego korespondenta z następującą instrukcją:

 

„Materiał do myślenia nie potrzebny”. Potrzebny natomiast jest HI (human interest), to znaczy ludzkie sprawy, do których zalicza się: „kobiety, napoje, bogactwo, religię, niemoralność”. Ważne są również UBT (unusual but true), rzeczy niezwykłe, ale prawdziwe: np. 150-letni Turek wymawia swojemu 104-letniemu synowi, że jest zbyt leniwy itd.

 

Do HI nie jest zaliczony ks[iążę] Walii, jednakże należy do najbardziej ulubionych tematów: „Wales jest zawsze dobrym materiałem”. Po czym instrukcja poucza dosłownie:

 

„Aczkolwiek zaręczyny ks[ięcia] Walii już tyle razy były zapowiadane i tyle razy okazały się kaczką, zawsze jednak nadają się na stronę pierwszą, wszelki zaś wysiłek wyobraźni, który doprowadzi do nowych zaręczyn, będzie mile widziany.”

 

Instrukcja tedy wyraźnie nakazuje swym korespondentom wysilanie wyobraźni, czyli po prostu produkowanie nowych kaczek.

 

„American Mercury” przytacza powyższą agencję jako wzór amerykańskiego dziennikarstwa.

 

Źródło: Władysław Maliniak, Wybory a zasady, „Droga”, 1928, nr 9, s. 848. (Pisownię uwspółcześniono. Tytuł pochodzi od Redakcji Xportalu.).

Leave a Reply