Białoruskie władze wdrażają programy zwalczania jednej ze spuścizn okresu sowieckiego – plagi alkoholizmu. W poszczególnych obwodach przybierają one zróżnicowaną postać, m.in. egzekwowanego przez milicję zakazu sprzedaży alkoholu osobom uzależnionym, obejmowania alkoholików opieką kuratora, zakazu sprzedaży alkoholu w określonych godzinach czy profilaktyki wychowawczej w szkołach. Wcześniej organizowano też „dni trzeźwości”, podczas których obowiązywał w miastach Białorusi całkowity zakaz sprzedaży alkoholu. Według informacji białoruskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych programy przynoszą już pierwsze efekty – spadła liczba osób zatrzymanych w stanie nietrzeźwym.
Środowiska „opozycji demokratycznej”, swoim zwyczajem, postanowiły wykorzystać działania administracji jako pretekst (dobry jak każdy) do skrytykowania władz państwowych i odniosły się do nich podejrzliwie lub kpiąco. Cierpki artykuł poświęcił im m.in. nagłaśniany nad Wisłą przez demoliberalne media polski prawoczłowieczysta z Grodna, Andrzej Poczobut.
Źródło: wyborcza.pl
Komentarz Redakcji: Cóż za skandaliczne „ograniczanie wolności” uprawia „reżim Łukaszenki” – pijaństwo należy postrzegać w szerokim kontekście „praw człowieka”. A patrząc z innej strony, alkoholizm i demoliberalizm to choroby rozkładające organizm społeczny, które dla przywrócenia mu zdrowia trzeba wykorzenić. (A.D.)







