Po tym, jak były syryjski premier Rijad Hidżab tuż po swojej dymisji zdezerterował i uciekł za granicę, a następnie ogłosił publicznie, że przechodzi na stronę terrorystów i obcych agentów z „syryjskiej opozycji”, prozachodnie media wydały z siebie istny ryk triumfu, starając się ukazać postępowanie zdrajcy jako „poważny cios” zadany „reżimowi”, to znaczy władzom państwowym Syrii. Ich radość i triumfalne wrzaski okazały się przedwczesne – nie po raz pierwszy od chwili wybuchu inspirowanej z zewnątrz antyrządowej rebelii.
7 sierpnia b.r. syryjski prezydent Baszar al-Assad przyjął Saida Dżalilego, przewodniczącego irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa i bliskiego współpracownika ajatollaha Alego Chamenei. Obaj politycy omówili sprawy związane z zakończeniem kryzysu syryjskiego.– Rozwiązanie kryzysu w Syrii musi nadejść z tego kraju i poprzez narodowy dialog, a nie przez interwencję sił zewnętrznych. – podkreślił potem Dżalili w wystąpieniu dla mediów, dodając, że Syria stanowi „kluczowe ogniwo w osi oporu” przeciw agresywnej polityce zagranicznej Izraela, a Iran na rozbicie tej osi nie pozwoli. Prezydent Assad ze swej strony przypomniał, iż „naród syryjski i rząd Syrii są zdeterminowane, by oczyścić kraj z terrorystów i nieubłaganie ich zwalczać”.
8 sierpnia agencje prasowe podały informację, iż zgrupowania zbrojne „syryjskiej opozycji” uciekają z miasta Aleppo, którego przejściowe zajęcie prozachodnie media nagłaśniały wcześniej jako dowód na sukces militarny „opozycjonistów”. Informację tę potwierdzają źródła rebelianckie. Podczas okupacji miasta przez „syryjską opozycję” świat obiegły liczne doniesienia o okrutnych morderstwach i masakrach, jakich „opozycjoniści” dopuszczają się na syryjskich żołnierzach, funkcjonariuszach państwowych i bezbronnej ludności cywilnej. Obecnie Aleppo zajmują jednostki sił zbrojnych Syrii.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)







