Książę Henryk, wnuk Elżbiety II przechrzczony infantylnie przez media na „księcia Harry’ego”, rozpoczął służbę w natowskich wojskach okupacyjnych w Afganistanie. Służbę odbywa jako drugi pilot śmigłowca bojowego Apache w randze kapitana; ma pozostać w Afganistanie przez cztery miesiące.
Zabihullah Mudżahid, pełniący funkcję rzecznika afgańskich talibów, poinformował agencję Reutera, iż afgańskie ugrupowania partyzanckie będą się starały pojmać lub zabić księcia Henryka. – Wykorzystujemy wszystkie nasze siły, by się go pozbyć (…) powiadomiliśmy naszych dowódców w prowincji, by zrobili wszystko, co mogą, by go wyeliminować. – oświadczył.
Patetyczny efekt zepsuło jednak ujawnienie przez brytyjskie media, że księcia strzegą w Afganistanie uzbrojeni ochroniarze.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Europejskie dynastie panujące prześcigają się w dziedzinach moralnej degeneracji i ośmieszania samych siebie, a dynastia brytyjska, przez prawdziwych angielskich monarchistów (jakobitów) zwana po prostu „hanowerskimi świniopasami”, zawsze wiodła prym w tych konkurencjach. Pomijając nawet kwestię prawowitości jej panowania, jej członkowie sami siebie zdegradowali do rangi błaznujących i skandalizujących „celebrytów”, z których ekscesów żyje prasa brukowa i inne plotkarskie media. Mimo młodego wieku, zdążył się już do tego walnie przyczynić także książę Henryk (podobnie, jak jego ojciec i starszy brat). Podjęcie przezeń służby wojskowej w charakterze zwykłego żołnierza frontowego mogło być pierwszym od dawna zdrowym odruchem w tym upadłym rodzie, nawiązaniem w pewien sposób do prawdziwych tradycji monarchicznych, do postaci książąt, którzy władali mieczem i przelewali własnoręcznie krew. Ale szybko okazało się, że to tylko dalszy ciąg groteski „hanowerskich świniopasów”. Bo czy można sobie wyobrazić bardziej groteskowy widok od żołnierza poruszającego się na froncie pod osłoną ochroniarzy? (A.D.)







