Optymizm jest tchórzostwem
Oswald Spengler
Vive la mort, vive la guerre, vive le sacré mercenaire!
Podręcznik Wojownika Mroku
Rodzimy się ku śmierci. Naszym przeznaczeniem, naszym celem jest śmierć. To jedno co pewne. Oczywiście można wierzyć w życie pozagrobowe, w Boga. Ale to wiara a nie wiedza. To hazard w Pascalowskim znaczeniu.
Memento mori! W obliczu śmierci każdy sukces jest szybko przemijającą ułudą, dążenie doń to bezsensowna strata czasu. Wyrzeknij się więc nadziei na sukces, na zwycięstwo. Przyjmij perspektywę katastroficzną – miej odwagę po męsku spojrzeć w puste oczodoły Rzeczywistości. Starożytni Rzymianie mawiali vivere nolit, qui mori non vult.
Musimy żyć pomimo perspektywy nieuchronnej klęski. Żyć znaczy walczyć. Jeśli mamy odróżniać się od reszty materii nasze życie musi być czymś więcej niż biernym spadaniem w nicość, musi być świadomym, kierowanym wolą czynem. Musi być walką.
Ta walka nie ma celu a mówiąc ściślej – jest celem sama w sobie. Ta walka jest manifestacją istnienia, jest życiem samym. Walczymy by żyć – żyjemy by walczyć. Być może przy okazji coś uda się wywalczyć, nasza walka przyniesie jakieś wymierne skutki – ale nie o to chodzi. Nie spodziewaj się tu nagrody.
Po prostu musisz podążać prostą drogą, przed siebie.
Pod prąd. Na przekór wszystkiemu.
Dla siebie samego.
W tej walce jedyne co możesz wygrać, to godność. Swoją tożsamość, swoje człowieczeństwo. Siebie samego. Swoją duszę.
Skoro to walka o Ciebie samego to nie możesz iść na kompromisy (przynajmniej w zakresie pryncypiów). Nie możesz wyrzec się siebie – bycie Polakiem, katolikiem, synem etc. to część ego, duszy, tożsamości; wyrzekać się tego to jakby odcinać sobie kawałki ciała w beznadziejnej próbie przypodobania się komuś. Wyrzekając się siebie staniemy się zagubieni, miotani prądami, zawsze od kogoś uzależnieni, nigdy nie spełnieni, wiecznie nieszczęśliwi.
Więc bądź szczęśliwy!
Bądź sobą. Rób swoje. Żyj po swojemu.
Pogódź się ze sobą. Odnajdź wewnętrzny spokój i harmonię. Odrzuć fałszywe potrzeby narzucane Ci przez zepsuty świat i uzależniające Cię od niego, odrzuć mody, pozy, przyzwyczajenia – całą tę tresurę, której jesteś codzień poddawany. Powróć do siebie.
Dostrzeżesz wtedy z całą jaskrawością, że żyjesz w brzuchu Bestii. Civitas terrena pozostaje pod okupacją Civitas diaboli. By się wyzwolić musisz Bestię zabić.
Jesteś sam. Nie oglądaj się na innych. Sam sobie jesteś sterem, żeglarzem i okrętem. Jedyne czego potrzebujesz to kierunek, który wyznacza wysoko na firnamencie zawieszona Gwiazda Polarna. Żeglując po Oceanie Ciemności w Jej stronę napotkasz podobnych do siebie.
By nie runąć w bezdenną otchłań nihilizmu musisz postępować jak czejeński Hotamitaneo – Żołnierz Pies. Członkowie tego bractwa wojowników obwiązywali się długimi pasami, których jeden koniec przybijali włócznią do ziemi; ślubowali w czasie walki nie cofnąć się dalej niż pas im na to pozwoli. Twoją włócznią będzie Wiara. To Twa busola, punkt odniesienia, to Twój azyl i niezdobyta forteca. Reszta to opisany przez Miłosza ketman. Ty wiesz to, czego nie wiedzą Oni; masz coś, co zapewnia ci przewagę nad Nimi – nawet jeśli to przewaga na razie skryta.
My ludzie Wiary wiemy, że nasze Królestwo nie z tego jest świata i sukcesy doczesne są nieistotne – to tylko próba naszej dzielności i sprawności. To jak gra komputerowa przygotowująca nas do prawdziwego życia. Wiemy, że – jak napisał Lutosławski – „Każde cierpienie jest albo spłatą dawnego długu, albo nowym kredytem na nieoczekiwaną łaskę i w obu wypadkach powinno nas cieszyć”. Nasza nagroda w niebie.
Ruszamy więc z radością naprzeciw każdemu wyzwaniu, które niesie przeznaczenie, „Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”.
Ty mnie przy sobie postaw, a przezpiecznie
Będę wojował i wygram statecznie!
Amen!








18 komentarzy