W sobotę w przestrzeń powietrzną tzw. „państwa Izrael” wleciał pojazd bezzałogowy (ang. unmanned aerial vehicle, UAV) dużych rozmiarów, który odbył półgodzinny lot nad elementami izraelskiej infrastruktury militarnej i dopiero po tym czasie został zestrzelony.
Śmigłowiec nadleciał znad Morza Śródziemnego, przeleciał nad Strefą Gazy, miejscowością Beersheba oraz bazą izraelskich sił powietrznych w Nevatim. Został zestrzelony nad lasem Yatir na południe od Hebronu.
Półgodzinny lot w ocenach analityków dał nieznanym operatorom drona wystarczająco dużo czasu, by zebrać i przesłać dane wywiadowcze, zwłaszcza dotyczące izraelskich i amerykańskich instalacji wojskowych na terytoriach okupowanych.
Eskapada bezzałogowego pojazdu obnażyła także słabość Izraela i podatność jego systemów obrony na niespodziewany atak.
Warto odnotować, że rajd miał miejsce cztery miesiące po tym, jak sekretarz generalny Hezbollahu (już wcześniej zbierającego dane wywiadowcze z Izraela za pomocą pojazdów bezzałogowych), Seyyed Hassan Nasrallah, zapowiedział, że ruch oporu zaskoczy Tel Aviv w każdej przyszłej wojnie.
Na podst. PressTV.ir oprac. M.P.







