Według dziennika „New York Times” w Jordanii stacjonuje misja wojskowa USA, przygotowana do udzielenia temu państwu „pomocy” w razie eskalacji kryzysu wewnętrznego w graniczącej z nim Syrii. W skład amerykańskiej placówki wchodzą specjaliści od planowania operacyjnego, telekomunikacji, logistyki i instruktorzy – łącznie ponad 150 osób, pod komendą wyższego rangą oficera. Przebywają oni w Jordanii od czasu dużych ćwiczeń wojsk specjalnych bloku zachodniego „Eager Lion” jakie przeprowadzono pod kierunkiem amerykańskich dowódców w maju b.r. z udziałem 12 000 żołnierzy z 19 państw. Po ich zakończeniu pozostawiono na miejscu amerykański kontyngent i utworzono siły zadaniowe (task force) w ośrodku szkoleniowym na północ od Ammanu, około 35 mil (~ 56 km) od granicy jordańsko-syryjskiej. Jest to najbardziej wysunięta w pobliże terytorium Syrii jawna misja wojskowa USA.
Rzecznik Pentagonu George Little przyznał, że USA współpracują „od pewnego czasu z jordańskimi partnerami nad wieloma kwestiami związanymi z Syrią”.
Oprócz wydarzeń w Syrii, ujawnienie obecności amerykańskich „doradców” na terytorium Jordanii zbiegło się w czasie z eskalacją konfliktu politycznego w samym królestwie Haszymidów. W ostatnich tygodniach narasta opozycja przeciw rządom króla Abdullaha II (na zdjęciu), uprawiana przez ugrupowania islamskie, które zapowiadają przeniesienie na grunt jordański „arabskiej wiosny”.
(Na podstawie PAP i special-ops.pl opracował A.D.)







