Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że w syryjskim airbusie zmuszonym do lądowania w Ankarze była amunicja rosyjskiego producenta, przeznaczona dla resortu obrony Syrii.
Samolot został zmuszony do lądowania w Ankarze przez tureckie F-16 w środę, w trakcie cywilnego lotu do Damaszku.
Dziś telewizja RT poinformowała, że pasażerowie i załoga samolotu byli zastraszani i zmuszani do podpisania dokumentów, według których samolot lądował awaryjnie, a nie w wyniku tureckiej interwencji.
Czterej ludzie na pokładzie zostali pobici, dwóch z załogi i dwóch pasażerów, próbowali ich zmusić do podpisania dokumentów. – powiedziała stewardessa Sherin Azis w rozmowie telefonicznej – Boimy się o los kapitana. Został gdzieś zabrany, grozili mu aresztem jeśli nie podpisze, że lądowaliśmy awaryjnie.
Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że zwróciło się do Ankary o wyjaśnienia dotyczące uziemienia samolotu z Moskwy do Damaszku, na pokładzie którego znajdowało się 17 tureckich obywateli.
Rosja zarzuciła także tureckim władzom, że uniemożliwiły rosyjskim dyplomatom dostęp do swych współobywateli, którzy „przez osiem godzin byli uwięzieni na lotnisku”.
Według syryjskiego resortu spraw zagranicznych środowe zdarzenia były kolejną oznaką wrogiej polityki tureckiego rządu wobec władz w Damaszku oraz aktem piractwa powietrznego. Syryjskie władze zażądały od Turcji zwrócenia całej zawartości samolotu w nienaruszonym stanie.
Turecka państwowa telewizja TRT podała później, że na pokładzie znajdował się wojskowy sprzęt łączności. Dziennik „Yeni Safak” twierdzi, że w 10 kontenerach przewożono m.in. odbiorniki radiowe, anteny i „urządzenia, które są uważane za części rakiet”. Ani telewizja, ani gazeta nie podały, z jakich źródeł pochodzą te informacje.
Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu powiedział jedynie, że ładunek samolotu zawierał „elementy, które są w przypadku lotów cywilnych nielegalne”.
Strona rosyjska odpowiada, że wszelkie uzbrojenie do Syrii wysyłałaby wojskowymi samolotami transportowymi, do czego na mocy podpisanych kontraktów ma pełne prawo, a domniemane systemy łączności i „części rakiet” są urządzeniami cywilnymi.
Na podst. RT.com, PressTV.ir oprac. M.P.








