„Ewig bin ich dein Ja” – F. Nietzsche
1. Stalin – despota
Stalin był tak ważną postacią, że każde odniesienie do jego osoby, jego funkcji, jego historycznej misji stanowi ogromne wyzwanie. Można mówić o Stalinie z geopolitycznego punktu widzenia – jako największym praktyku eurazjatyzmu, można ideologicznie – jako o wybitnej, kluczowej postaci świata socjalistycznego, można patrzeć na niego z perspektywy państwowej – jako na twórcę najpotężniejszego imperium w historii świata. Ale Stalin często traktowany jest jako symboliczne upostaciowienie tyranii i despotyzmu. Nie da się tego uniknąć, nawet jeśli jesteśmy zainteresowani tym aspektem jego osobowości.
Jak głęboko tkwi w wielkich postaciach historii element tyranii?
2. Stalin – socjolog
Stalin konsekwentnie wiązany jest z czystkami, represjami i polityką państwowego terroru. Kiedy przychodzi do wyjaśnienia natury tego zjawiska, mamy do czynienia z tłumaczeniami prymitywnymi, wynikającymi z banalnego, filisterskiego spojrzenia – osobista paranoja, wrodzony sadyzm, okrucieństwo, megalomania, nieludzka bolszewicka ideologia, itp. Wszystko to banał i kłamstwa, zatem trzeba zacząć wszystko od nowa.
Czym były stalinowskie czystki, z socjologicznego punktu widzenia? Przywódcy sowieccy za każdym razem tłumaczyli je inaczej i w różny sposób, zgodny z „mądrością etapu”. Oczywiste jest, że był to „język ezopowy”, a jego szczegółowe i dokładne wyjaśnianie zaprowadziło by nas zbyt głęboko w labirynt historycznych szczegółów. Dany jest fakt: nieustanne fale czystek na wyższych szczeblach sowieckiego przywództwa. Bez względu na to, czy były one uzasadnione, ważne jest, że było to zjawisko trwałe, najwyraźniej ściśle związane ze strukturą społeczeństwa radzieckiego w pierwszym etapie jego istnienia. Aby wyjaśnić zjawisko „czystek” najbardziej przydatne będzie odwołanie się do teorii włoskiego socjologa Vilfredo Pareto, który sformułował zasadę „krążenia elit”.
Według Pareto w każdym społeczeństwie – niezależnie od tego jak się określało i jaką kierowało się ideologią – wyraźnie widać niezmienne prawa społeczne. Polega to na tym, że każde społeczeństwo – zarówno demokratyczne i totalitarne – zawsze napędzane jest przez mniejszość, reprezentującą elitę. Owa elita posiada ściśle ustalony mechanizm cyklicznego rozwoju. Jego korzenie sięgają niektórych („pasjonarnych” by użyć określenia Gumilowa) przedstawicieli grup opozycyjnych, które pozbawione są władzy posiadanej przez przywódców, ale posiadają umiejętności potrzebne do sprawowania rządów. Ta pierwotna, pasjonarna elita, która nie dotarła na szczyty władzy koncentruje się na peryferiach. Pareto nazywa ją „kontr-elitą” lub „elitą przyszłości”. W pewnym momencie, „kontr-elita” obala starą grupę rządzącą i przejmuje centralną pozycję w społeczeństwie (i państwie), stając się elitą (już bez przedrostka „kontr”). Na początku swego panowania, „nowa elita” aktywnie działa i odpowiednio wzmacnia społeczeństwo dając mu nowy impuls rozwoju. Potem zaczyna ulegać stagnacji. W drugim pokoleniu tej samej elity zaczynają przeważać elementy pasywne, osiągające sukcesy w spokojnych czasach po przejściu pierwszej, fanatycznej fali pasjonariuszy. W trzecim pokoleniu, elity ulegają erozji, starają się za wszelką cenę utrzymać władzę mimo, że cechujące je rozleniwienie, zepsucie, niekompetencja, pasożytniczy stosunek do władzy rozumianej jako kapitał i przywilej, a nie służba publiczna, stanowią przeszkodę na drodze rozwoju społeczeństwa. Następnie, według Pareto, na obrzeżach systemu powstaje kolejna pasjonarna „kontr-elita” i wszystko zaczyna się od początku.
Zarówno Lenin i Stalin byli zaznajomieni z teorią Pareto, autora modnego w ich czasach w europejskich kręgach socjalistycznych. Nie jest zaskakujące, że bolszewicy w obliczu Realpolitik, zaczęli stosować „pragmatyczną” teorię Pareto, nie kłopocząc się tym, jak pogodzić ją z ortodoksyjnym marksizmem.
Sam fakt dojścia bolszewików do władzy – a Stalin należał do pierwszej, najbardziej pasjonarnej fali „kontr-elity”) – był radykalną całkowitą, zmianą elit na niespotykaną wcześniej skalę. Rewolucyjny terror leninowskich czystek był pierwszym akordem krążenia elit. Zastąpieniem nieodpowiedniej, tkniętej rozkładem konserwatywno-kapitalistycznej elity Rosji carskiej przez energicznych ludzi z nizin społecznych. Arystokratyczna elita czasów Romanowów była zdegenerowana od pokoleń, więc dokonując zmian bolszewicka kontrelita musiała działać radykalnie. Ale ta faza radzieckiej historii wiąże się z Leninem i leninizmem.
Stalin przeprowadzał czystki na zupełnie innym etapie, gdy dawni pasjonariusze już mocno usadowili się przy sterze władzy. W oczach Przywódcy oddani idealiści, fanatycy nowego porządku zmienili się w egoistycznych administratorów, urzędników klasowych i partyjnych. Wzniosłe ideały bolszewizmu zostały wyparte przez egoistyczne interesy. Początek „biurokratyzacji” bolszewizmu był nieuniknionym początkiem drugiego etapu krzepnięcia elit. Ale Józef Stalin nie spał. I wtedy ruszyła machina czystek.
Przeciw czemu były one skierowane? Przeciwko prawu stagnacji elit społecznych. Stalin chciał kontynuować rotację personelu, który ma naturalną tendencję do upadania na każdym kroku. Gdy tylko jedna aktywna grupa zdobędzie szczyt, natychmiast zaczynają powstawać frakcje, koterie, grupy interesu. Partia i kraj stoi przed ogromnymi wyzwaniami. To one są najważniejsze dla odpowiedzialnego przywódcy. I wtedy pojawiają się nieuniknione mechanizmy zastoju struktury społecznej prowadzące do degeneracji elit. W obliczu ogromnego wzrostu sił narodu, który buduje nieznane wcześniej społeczeństwo sprawiedliwości i szczęścia nie liczą się niuanse. Posłać pod nóż wszystkich tych, którzy wykazują oznaki „drugiego etapu cyklu elit”. Czasem dochodzi do nadużyć. Ale to są szczegóły. Stalin jako socjolog doskonale wyciągnął wnioski z koncepcji Pareto.
Dopóki żył, zapewnione było krążenie elit. Za wielką, zbyt wielką cenę… Ale koniec czystek oznaczał nieodwracalną stagnację. Dziś wiemy, co spowodowała ona dla partii i państwa.
Teoria Pareto zyskała najbardziej tragiczne potwierdzenie w losach partii, państwa i narodu.
3. Stalin – antropolog
Ludzie jako ogół nie chcą pracować. Nie potrafią podejmować konsekwentnej, dobrowolnej i harmonijnej współpracy. Stąd potrzeba zewnętrznej motywacji do zorganizowania pracy.
Istnieją dwa całościowe rozwiązania: kapitalistyczne i socjalistyczne. W podejściu kapitalistycznym za najbardziej skutecznym sposobem przymuszenia do pracy jest terror ekonomiczny. Kto nie pracuje skazany jest na gospodarczą ruinę – nie ma za co kupić jedzenia, zapewnić sobie mieszkania i odzieży. Oczywiście jest to forma systemu zorganizowanej przemocy. Nie zmienia tego brak bezpośredniego zagrożenia śmiercią, gdyż istota jest ta sama.
Drugim rozwiązaniem jest socjalizm. Ponieważ ludzie nie chcą pracować dobrowolnie, zmuszani są do tego przez czynniki pozaekonomiczne – moralny nacisk wynikły z przyjętej etyki pracy czy nawet przymus bezpośredni. W socjalizmie, praca nie jest powiązana z pieniędzmi i bogactwem materialnym. Użycie siły poprzedza odwołanie się do pierwiastków duchowych i etycznych. Kapitalizm cynicznie traktujący naturę ludzką jest bierny, stara się ją wykorzystać, nie przekształcić. Socjalizm skonfrontowany z tym samym, bezspornie tragicznym stanem, próbuje przezwyciężyć i pokonać ludzką nieodpowiedzialność.
Oto dwa rodzaje przemocy: miękka, ale bardzo cyniczna przemoc kapitalizmu, wykorzystująca ludzką słabość, i surowa, ale w służąca przemianie, odkupieniu, etycznie uzasadniona przemoc socjalizmu, pozaekonomicznie przymuszająca do pracy.
Józef Stalin dostrzegał antropologiczny dualizm tych dwóch podejść. W odróżnieniu od nieodpowiedzialnych, inteligenckich zwolenników socjalistycznego humanizmu, Józef Stalin miał do czynienia z rzeczywistością, a także z wewnętrzną, niespokojną, wrażliwą, nagą postacią człowieka zrodzonego w misterium Rewolucji.
Pozaekonomiczny przymus pracy, radykalna terapia antropologiczna – oto drugi poziom zrozumienia czystek.
Ludzie powinni być karani, powinni być zmuszani do pracy, należy używać siły aby przemienić ich charakter przekształcając go z pasywno-lunarnego w solarny i aktywny. Od konsumenta do robotnika, od starego do nowego. Socjalizm przestaje być socjalizmem gdy uchyla się od tego zadania. Stalin to rozumiał. I wcielał w życie zasady „nowej antropologii.”
4. Stalin – filozof
Filozofia socjalizmu opiera się na podstawowej zasadzie – odniesieniu jednostki do organicznej, holistycznej, kolektywnej rzeczywistości. Jednostka to wytwarzany element. Matrycą dla niego jest społeczeństwo. Jednostka to produkt seryjny. W socjalistycznej perspektywie samo społeczeństwo składa się z jednostek, ale przede wszystkim, tworzy jednostki, czyni je swoim przedłużeniem, czymś wtórnym.
Filozofia burżuazyjna natomiast skupia się na jednostce. I wszelkie formy zbiorowości uważa za zbiór tworzony przez indywidualne atomy. Stąd idea kontraktu, sztucznej, umownej podstawy istnienia jakichkolwiek zbiorowości – narodów, państw, klas, itp.
Dwa sprzeczne filozoficzne podejścia określają dwa poglądy na temat terroru, tworzące dwie filozofie terroru.
Społeczeństwo burżuazyjne uznaje terror za środek konieczny, pod warunkiem, że stosowany jest w ramach określonych umową społeczną wobec osób które przekraczają granice praw innych obywateli lub naruszają przyjętą umowę społeczną. Jest to oparte na liberalnej teorii prawa.
Socjalistyczne podejście jest inne. Nie uznając prymatu jednostki, socjalizm zupełnie inaczej widzi charakter terroru. Terror jest fundamentalną prerogatywą całości społeczeństwa w stosunku do każdego jego elementu, tak długo, jak odmawia on uznania i uznaje się (myślą, słowem lub czynem) za coś indywidualnego. Innymi słowy, terror socjalistyczny skierowany jest przeciwko „jednostce autonomicznej”, przeciw konkretnej filozoficznej i egzystencjalnej wizji człowieka. To socjalistyczny odpowiednik tego co niemieccy romantycy i rosyjscy słowianofile nazywali „holizmem” lub „powszechnością”.
Burżuazyjne normy i kryteria prawne i etyczne socjalizm uznaje za absurdalne. Kiedy niesłusznie torturowani w lochach NKWD przywódcy radzieccy i zwykli ludzie po upokorzeniach i torturach, doświadczeni więzieniem i sadyzmem krzyczeli „Niech żyje Stalin!” i „Niech żyje socjalizm!” naprawdę tak myśleli i nie błagali o łaskę. Demonstrowali wielką prawdę socjalizmu: jednostka jest niczym w obliczu społeczeństwa. Bez umieszczenia jednostki w jego kontekście nie ma mowy o „ontologii istoty społecznej.”
Józef Stalin nauczał (prawie metafizycznej) praktyki filozoficznej zasady „prymatu życia społecznego.”
Tak jak w przypadku Iwana Groźnego, który w carskim terrorze widział tragiczny i niezbędny element „ekonomii zbawienia” poprzez praktyki represji stalinowskich potwierdzona została ważna duchowa i soteriologiczna prawda.
5. Dulce et decorum est pro Stalin mori
Wielokrotnie cytowano słowa Stalina skierowane do generała de Gaulle’a w odpowiedzi na jego gratulacje: „Na końcu zwycięża śmierć”.
Tak, śmierć.
Cóż to za teza, mgliście przypominająca głębokie prawdy religijne?
Śmierć – to jest rzeczywistość, kładąca kres indywidualnej egzystencji. To koniec czasu i przestrzeni dla pojedynczego atomu. Jakbyśmy wchodzili do ciemnej komnaty, którą trwale wypełnia spokój, wieczny triumf uzdrowienia. Śmierć jest najwyższym stadium zróżnicowanej całości.
Neurotyczny indywidualista próbuje zaśmiecać dziewicze połacie śmierci scenami i perypetiami wzorowanymi na tej stronie świata – wyścigiem szczurów, zastępami żałosnych ludzkich dusz, „ludzkimi, arcyludzkimi” aniołami i diabłami. Ale tak jak prawdziwy sen – pozbawiony marzeń sennych – tak i najprawdziwsza śmierć jest ciemną ciszą, mocną i szlachetną.
To, co następuje po śmierci, nie ma nic wspólnego z tym, co ją poprzedza. W chwili agonii sprzeczności zmieniają się w kojące gotyckie zapomnienie. Śmierć jest tajemniczym napędem życia, to ona daje duchowe bogactwo wszystkiemu, co jest na świecie godne, szlachetne i ciekawe. Co może być piękniejszego od samurajskiego kultu śmierci, z którego początek biorą lojalność, honor i kodeks szlachetnego wojownika.
Dulce et decorum est pro patria mori. „Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę.” Jeśli uważnie przyjrzeć się tej formule, można zobaczyć, że nacisk kładziony jest nie na to za co się umiera, ale na samą śmierć która uwzniaśla okoliczności. Wszystko za co się umiera zyskuje wartość dzięki śmierci. Ojczyzna, kraj rodzinny – to idea związana z pokoleniami, które odeszły, z cichym światem tych, którzy poświęcili się kiedyś by z chaosu wydźwignąć wzniosłe struktury państwa. Dla Rzymianina Imperium było święte (bez umowy społecznej), zatem umierał za nie chętnie i z radością.
„Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za sprawiedliwość”. „Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za wielki ideał Całości.” Wszystko, co przekracza jednostkę, godne jest by oddać za to życie. Śmierć nie jest wygraną, to przegrywa osobowość, złudzenie bycia osobą. Wszystko inne pozostaje bez zmian. I także po tej stronie. W tajnej harmonii, łącząc wszystko, co naprawdę wartościowe.
Józef Stalin, z którego imieniem na ustach miliony Rosjan, Sowietów szły na pewną śmierć, z którego imieniem na ustach pracowali w nieludzkich warunkach, pokonując upartą materię swoich ciał, którzy pokorni i gniewni znosili nałożone słusznie lub nie jarzmo Gułagu, którego imię było marzeniem fanatyków wszystkich ras i narodów walczących z upokarzającą, mroczną entropią kapitału – ma niewyjaśniony związek z ostatnią tajemnicą Historii – z tajemnicą śmierci.
Wydaje się, że przez pół życia wpatrywał się uważnie w ciemny horyzont. Bez tanich sztuczek oratorskich, bez medialnych marszy dla klasy średniej (przypominających parady „dumy gejowskiej”), bez cukierkowej mistyki rycerzy z papierowymi mieczami, bez karykaturalnych pseudo-rytuałów. Surowy, świecki i skromny, niewysoki Gruzin był posłańcem Najwyższej Władzy na świecie, przynoszącym tajne wieści o Śmierci ogarniającej istotę, o przesłaniu Ciszy, o dziwnej godności tego, co opuściło sfery transformacji.
Wielki Stalin. Milczący posłaniec śmierci.
Indyjski tekst filozoficzny „Madźdźhima nikaja” zawiera aluzje co do charakteru tej tajemnicy: „Ten kto zrozumie umieranie i śmierć, pochodzenie umierania i śmierci i pomyśli, iż śmierć jest jego ostatecznym celem przez co umrze szczęśliwy, ten nigdy nie pozna śmierci.”
Oznacza to, że Stalin żyje. Potajemnie żyje w każdym z nas.
(Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl, tytuł pochodzi od Redakcji)
2 komentarze