Marek Saski: Dogadać się z Moskwą

Od Redakcji: Jak co roku, 13 grudnia w polskich mediach zostanie odegrana „dyskusja” (co do szczegółu dokładnie taka sama, jak w poprzednich latach) pomiędzy apologetami „Solidarności” a apologetami Wojciecha Jaruzelskiego. Pierwsi znowu będą przekonywać, że „Solidarność” miała słuszność, prąc – w swoim mniemaniu – do obalenia dotychczasowego systemu politycznego w kraju, a w polityce zagranicznej do zerwania związków PRL z Sowietami. Drudzy znowu będą przekonywać, że akcja gen. Jaruzelskiego, pacyfikacja „Solidarności” w celu zakonserwowania istniejącego systemu politycznego w jego dotychczasowej formie, była jedyną drogą ocalenia Polski przed krwawą interwencją wojsk sowieckich. Pierwsi twierdzą, że nie dało się inaczej; drudzy również twierdzą, że nie dało się inaczej. My tymczasem przypominamy Czytelnikom artykuł Marka Saskiego, wydrukowany w krajowym drugim obiegu w 1981 r., proponujący trzecią drogę: utrzymania ścisłego przymierza polsko-sowieckiego w zamian za zgodę Moskwy na przeobrażenia polityczne i/lub ekonomiczne w Polsce, po porozumieniu się w tym celu z sowiecką elitą polityczną. Jak widać, jeszcze kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego, w atmosferze buńczucznego „karnawału Solidarności”, w Polsce podnosiły się głosy wskazujące, że da się inaczej. Zostały jednak starannie zignorowane, także przez stronę solidarnościową. (A.D.)

  (…). W tym miejscu zacytuję niemal dosłownie swoje zdania ze wstępu do Semantyki zbrodni:

   „Słowo Katyń miast refleksji budzi resentymenty. A przecież należy pamiętać, że bolszewicy wymordowali kilkanaście tysięcy oficerów polskich – ale kilkaset tysięcy rosyjskich. To nie nacjonalizm – po prostu lubili mordować, podobnie Jakobinom i innym zwolennikom takiej ideologii. (…). Obecnie jednak Rosją nie rządzi już bolszewizm – powstała tam nowa elita.”

Z tą elitą musimy się teraz dogadać. Trudno liczyć, by archijereje Cerkwi w Polsce zwrócili się do braci w Moskwie ze słowami „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Musimy rozumować w kategoriach interesu obu stron, z uwzględnieniem realiów.

Realizm wymaga otóż uznania, że system „socjalizmu realnego” do Polski nijak nie pasuje i kompletnie w naszym kraju zbankrutował. Jeśli Moskwa chce mieć z nas jakiś pożytek – to musi pozwolić nam wybrać nie-socjalistyczną drogę rozwoju.

Po drugie: realizm zmusza do uznania, że 35 lat kneblowania ust i karmienia peanami pod adresem ZSRS zrobiły z narodu polskiego – z PZPR na czele – jednolity blok nastawiony antysowiecko i antyrosyjsko. Wydawanie więc obiektywnych opracowań dotyczących drażliwych tematów może rozładować te nastroje – pogorszyć ich w każdym razie raczej już nie zdoła.

Trzeba jednak spojrzeć na sprawę z drugiej strony: jakie Moskwa ma gwarancje, że Polska nie wpadnie w paroksyzm dziecinnych wybuchów antysowietyzmu?

 W moim mniemaniu przesłanek jest kilka:

   1. Polska prawica była prorosyjska, a liberałowie rozumują bez uprzedzeń.

   2. Polska musi pozostać w Pakcie choćby dlatego, że dywizje z czerwoną gwiazdą stacjonują z trzech stron oraz wewnątrz kraju.

   3. Polska powinna pozostać w Pakcie, gdyż podpisane układy obowiązują – a my zwykliśmy dotrzymywać słowa.

   4. Polska nie ma wyboru politycznego; Rosja w każdej chwili może dojść do porozumienia z Niemcami naszym kosztem. A my? Przyjęcie „gwarancji chińskich” spowoduje tylko to, że Rosja zagrożona od Wschodu najpierw zlikwiduje mniejsze zagrożenie – podobnie, jak uczynił to Hitler w 1939 roku, przed uderzeniem na Zachód.

   5. Polsce będzie zależeć na rynku sowieckim, o który tak biją się kapitaliści. To dzięki niemu Królestwo, rządzone przez gorszą niż galicyjska biurokrację, było od tejże Galicji znacznie zamożniejsze.

Wydaje się, że najwyższy już czas, by odkłamać wzajemne stosunki. Winę za przeszłość zrzućmy na Katarzynę, Batorego, Piłsudskiego i Stalina; niech ZSRS odda hołd niewinnie pomordowanym (pamiętajmy, że ZSRS nie podpisał Konwencji Genewskiej), niech wypłaci odszkodowania, niech pozwoli modlić się na grobach.

Musimy zacząć nowy rozdział. Polska nie ma innego wyboru – i Rosja musi to zrozumieć. Być może zmiana systemu politycznego spowoduje interwencję – ale dalsze trwanie „socjalizmu realnego” oznacza zagładę pewną. Rachunek prosty.

A jeśli Moskwa tego nie pojmie? Wtedy nie będziemy mieli wyboru. Ostatecznie Afganistan ma połowę naszego zaludnienia i dziesiątą część potencjału – a mimo to wydaje się zwyciężać w nierównej walce! Wierzę jednak głęboko, że władcy Kremla umieją liczyć i przewidywać.

Źródło: Marek Saski, Do wydania w Kraju, [w:] Stanisław Swianiewicz, W cieniu Katynia, Warszawa 1981, s. 4-6. (Tytuł na początku pochodzi od Redakcji Xportalu.)

Leave a Reply