Białoruś: Kraj zwykłego konserwatyzmu

Wszyscy powinni zrozumieć, że Białoruś powstała na zawsze. Jest nasza i nigdy więcej nie będzie ani polska, ani rosyjska, ani amerykańska, ani niemiecka. Trzeba do tego przyzwyczaić wszystkich partnerów. – powiedział prezydent Alaksandr Łukaszenka 21 grudnia na spotkaniu ze studentami i wykładowcami w Mińsku. Poradził też Unii Europejskiej, by zamiast krytykować Białoruś, zajęła się swoimi problemami. Jego zdaniem UE poucza Białoruś, by odwrócić uwagę własnych mieszkańców od ich problemów i pokazać, że w innych państwach jest źle.

Łukaszenka stwierdził, że Białoruś nie będzie ochraniać UE przed zalewem imigrantów, jeśli ta nie przestanie grozić jej sankcjami. – Ale jest i druga opcja – płaćcie za to pieniądze. To niemało kosztuje. Musimy finansować granicę, żołnierzy, pograniczników. To dziś kosztuje miliony dolarów. – dodał. Według niego na Białorusi nie jest możliwe powtórzenie wydarzeń z Iraku, Libii czy Syrii. – Limit rewolucji już się u nas wyczerpał. – zapewnił.

Prezydent Białorusi wyraził przy tym przekonanie, że rewolucje w tych państwach nie poprawiły sytuacji.  – Czy to normalne, gdy się publicznie wiesza szefa państwa? Szefa państwa, który utrzymywał niełatwy naród? A dziś codziennie dochodzi tam do zamachów, wybuchów i ludzie boją się wyjść na ulicę. – mówił w swoim wystąpieniu.

Łukaszenka, który od 1994 r. sprawuje władzę na Białorusi, zapowiedział, że państwo białoruskie będzie budowane w oparciu o zasady „liberalizmu, demokracji i zwykłego konserwatyzmu”. Podkreślił przy tym, że dyktatura jest na Białorusi niemożliwa, gdyż nie ma ona „zasobów, żeby cokolwiek komukolwiek dyktować”, w odróżnieniu od USA, które mają i mocną gospodarkę, i instrumenty walutowe, i broń jądrową, „i dyktują całemu światu”.

Źródło: Polska Agencja Prasowa

Komentarz Redakcji: Przywołanie przez prezydenta Łukaszenkę liberalizmu i demokracji mogłoby budzić zaniepokojenie, gdyby nie uzasadnione przypuszczenia, że jeżeli już w ogóle, to będzie to „liberalizm i demokracja po białorusku”. (A.D.) 

Jeden komentarz

Leave a Reply