Baron Roman Fiodorowicz von Ungern-Sternberg lub ściślej Mikołaj Robert (Roman) Max von Sternberg urodził się w austriackim Grazu, jako syn bałtyckich arystokratów zamieszkałych w dzisiejszej Estonii 29 grudnia 1885 r. Jego ród istniał co najmniej od XIII w. Dwaj jego przodkowie, wedle wiarygodnych informacji, należeli do Zakonu Krzyżackiego i zginęli w wojnach z Polską. Przedstawiciele rodu byli poddanymi Zakonu, Prus a w końcu carów rosyjskich. Według większości świadectw dziadek barona przyjął buddyzm w Indiach, buddystami byli także jego ojciec i on sam.
W lipcu 1910 r. Został usunięty z korpusu oficerskiego za pojedynek. Tak rozpoczęła się jego samotna wędrówka która zaprowadziła go do Mongolii. Tam udało mu się dotrzeć do Dżebsundampy Kutuktu – najważniejszej postaci buddyzmu mongolskiego. W owym czasie Mongolia przeżywała odrodzenie idei imperialnej i dążyła do uzyskania niezależności od Chin. W stolicy Mongolii, Urdze, Dżebsundampa mianował barona dowódcą kawalerii mongolskiej. Wykorzystując niepokoje i rewolucję w Chinach Mongołowie wyparli z kraju chińskich najeźdźców i w 1911 r. „żyjący Budda” ustanowił w Mongolii niepodległą monarchię.
Wojenne zasługi barona zostały docenione i zaskarbił on sobie duży szacunek wśród Mongołów. Zanim opuścił kraj za namową swego przyjaciela, księcia Dżem Bolona, odwiedził jasnowidza należącego do starego i szanowanego rodu szamanów. Wszedłszy w trans, odkrył on przed baronem tajemnice jego duchowej natury i rozpoznał w nim wcielenie „boga wojny.”
Julius Evola w swojej recenzji książki B. Krauthoffa „Rozkazuję. Walka i tragedia barona Ungern-Sternberg” napisał „Wielka namiętność wypaliła w nim wszelkie pierwiastki ludzkie, pozostawiając jedynie wielką moc, która jest ponad życiem i śmiercią.”
Po rozpoczęciu rewolucji bolszewickiej Ungern dołączył do bezlitosnego boju z Czerwonymi prowadzonego przez atamana Siemionowa. Także w tej wojnie doceniono jego brawurową odwagę i determinację podparte znajomością strategii militarnej. Ungern stopniowo sformował własną dywizję złożoną z oficerów rosyjskich wiernych imperatorowi, kozaków i przedstawicieli ludów Syberii (głównie Buriatów).
Biali ponosili klęski na kolejnych frontach. Po porażce Kołczaka tylko ataman Siemionow i baron Ungern stawiali skuteczny opór na Wschodzie. Otaczana przez Czerwonych, Azjatycka Dywizja Konna udała się do Mongolii. W jej szeregach znajdowali się wówczas przedstawiciele wielu ludów, zarówno europejskich jak i azjatyckich. Utraciwszy Imperium Rosyjskie, bohaterowie Azjatyckiej Dywizji Konnej wierni jego zasadom postanowili wskrzesić Imperium Mongolskie.
3 lutego 1920 r. baron Ungern odbił Urgę z rąk chińskich i został przez Dżebsundampę mianowany dyktatorem Mongolii. Był pierwszym Europejczykiem któremu nadano tytuł Chana Wojny – „Chan Czjan-Czun.” Biały „bóg wojny” zapanował nad stepami Wielkiej Mongolii.
Mimo rozpaczliwej sytuacji, Ungern snuł plany geopolitycznego ocalenia kontynentu przed nawałą sił antyduchowych, demonicznych, antyarystokratycznych ideologii i ruchów, które groziły całkowitym zniszczeniem dawnej i szlachetnej Tradycji. Marzył o nowej inwazji ze Wschodu przeciw upadłej i demokratycznej Europie, o inwazji Tradycji która niegdyś jednoczyła aryjskich bohaterów Zachodu oraz ascetów i uduchowione ludy Azji. Po długich godzinach medytacji, baron przyjął symbol swastyki, pieczęć wielkiego Czyngis-chana, znak biegunów i nieruchomego centrum rzeczy, które tkwi poza zmiennym i chaotycznym upływem czasu niczym ostatni znak Przeznaczenia.
Ossendowski, polski inżynier, który znał barona Ungerna pisał, że posłał on kiedyś młodego księcia Puntsiga na poszukiwanie wejścia do podziemnej krainy Agartha. Za pierwszym razem posłaniec powrócił z listem od Dalajlamy. Za drugim nie wrócił wcale.
Wcielony Bóg Wojny, ostatni obrońca Tradycji poszukiwał kontaktu z duchowym centrum świata. To, że jego bramy stały przed nim zamknięte, nie zmniejszyło jego uporu i determinacji. Bronił ukrytej Tradycji do samego końca, posłuszny wewnętrznym przekonaniom, słuchając jedynie głosu tej ponadosobowej siły, która stoi ponad „tak” i „nie”, która jest wyższa niż życie i śmierć. Bieguna absolutnego.
Jak przystało na prawdziwego bohatera sakralnego mitu, koniec barona Ungerna jest apoteozą tragedii. Zdrada, zły los, bezlitosne cykliczne prawa, nieubłagana entropia materii, nieszczęśliwe okoliczności i wreszcie potrzeba opuszczenia ciała by powrócić do świata duchowego. Klęska. Upadła Mongolia. Upadli Biali, których ostatnim ogniskiem oporu była Azjatycka Dywizja Konna.
12 września 1921 r. po cynicznym procesie w Nowosybirsku baron Roman Fiodorowicz Ungern-Sternberg został rozstrzelany przez bolszewików.
Azjatycka fala Tradycji nie ruszyła ku upadłej Europie. Wielki idea zawiodła. Kali Juga, Żelazny Wiek, zabrał kolejnego „boga.”
Jednak symbolika misji barona Ungerna jest nieoceniona, gdyż w chwili antysakralnego i profanicznego zwrotu w historii Rosji i Eurazji rozpalił on ogień „eurazjatyckiej restauracji” wcielonej w Białego oficera pochodzenia niemieckiego, wiernego cesarzowi, wyzwoliciela Mongolii i Syberii. W Ungern-chanie powróciły znów tajemne siły, które określały najwyższe formy kontynentalnej sakralności – echa dawnego przymierza Gotów i Hunów, rosyjskie oddanie, tradycja Wschodu, sakralnogeograficzne znaczenie lądu w Mongolii, ojczyźnie Czyngis-chana.
Wypada w tym miejscu postawić pytanie, czy „szalony baron” był prawdziwym awatarem? Istotnie, w logice losów barona dostrzec można wszystkie cechy „archetypicznej opowieści sakralnej”, „drogi wojownika” w najczystszym i kierowanym nadnaturalnie paradygmacie mitycznym.
Mitologiczna misja Ungerna wpłynęła na całe cykle pieśni i współczesnych legend komunistycznej, sowieckiej Syberii, rozpoczynających się od charakterystycznego wstępu: „Kiedy szliśmy na barona…” Znaczący jest fakt, że nie narosły one wokół innych przywódców Białych jak ataman Siemienow czy Kołczak, chociaż ich obecność na Syberii była trwalsza i bardziej oddziałująca na jej mieszkańców. Istnieje także możliwość, że urodzony nad Bałtykiem baron Ungern miał jakieś kontakty z tajemniczą i posiadającą ezoteryczną naturę organizacją Consul gromadzącą rosyjsko-niemieckich arystokratów bliskich cesarzowej. W Sankt Petersburgu baron mógł łatwo nawiązać kontakty z doktorem Badmajewem albo Doczżiewem, co jest możliwe zważywszy na jego obecność w kręgach buddyjskich i lamaistycznych. Tak oto wiąże się z nim los magicznych mocy działających w kszatrii-bohaterze i ośrodków inicjacji strzegących tajemnic Eurazji, poświęcającym ich wybranych i ofiarowanych ludzi, przeznaczonych do bycia chanami.
Przekład – Redakcja Xportal.pl.
Tytuł pochodzi od Redakcji.
3 komentarze