Jakie cele przyświecają interwencji armii francuskiej (wspieranej przez Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i państwa afrykańskie) w Mali i Azawadzie? Zdaniem niezależnego analityka Williama Enghdala, jest to kontynuacja roli Francji w destabilizowaniu obszaru Afryki północnej zapoczątkowana atakiem na Libię. Według niego Francja, realizuje politykę Waszyngtonu który ze względu na wysokie koszty i niepopularność działań zbrojnych nie chce angażować się w takim stopniu jak miało to miejsce w Afganistanie i Iraku. Interwencja jest elementem szerszej gry o wpływy na kontynencie afrykańskim gdzie od lat swoją pozycję kosztem USA i Francji, wciąż traktującej liczne kraje jak swoje kolonie, umacniają Chiny.
Thierry Meyssan – specjalista w zakresie stosunków międzynarodowych na łamach syryjskiego dziennika „Al-Watan” podkreśla nie tylko znaczenie surowców znajdujących się w Azawadzie (złoża uranu i ropy naftowej), ale dążenie do rozszerzenia wpływów Francji w Algierii, która została postawiona przed wyborem współpracy z byłym mocarstwem kolonialnym lub ryzykowania napływu islamskich radykałów. Meyssan zwraca uwagę, że przygotowanie gruntu do interwencji poprzez stosowanie „kontrolowanego chaosu” trwało od dłuższego czasu. Jego zdaniem świadczy o tym zamach stanu w Mali w marcu ubiegłego roku podczas którego, na kilka tygodni przed wyborami obalono prezydenta który nie ubiegał się o urząd a na jego miejsce postawiono (przy aprobacie państw afrykańskich) frankofila Dioncoundę Traore. Zdaniem Meyssana, Francoise Hollande powtarza metodę Stanów Zjednoczonych – użycie grup islamistycznych (w tym wypadku Ansar Dine, Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu i Ruchu na rzecz Dżihadu i Jedności) w celu wywołania konfliktu stanowiącego pretekst do interwencji.
Odnotować należy także stanowisko Marine Le Pen, przywódczyni Frontu Narodowego (wciąż stanowiącego punkt odniesienia dla części szeroko pojętej prawicy w Polsce) w sprawi interwencji. Zdaniem Le Pen interwencja jest słuszna, wymierzona jest bowiem przeciw „fundamentalistom” i „islamskiemu zagrożeniu.” Jest ona także uhonorowaniem porozumień między Francją a „prawowitymi władzami” Mali. Chociaż Le Pen słusznie zauważa „paradoksalny” charakter interwencji (ze względu na poparcie władz francuskich dla islamistów w Libii i Syrii), sentymenty kolonialne i stanowiący od lat jeden z głównych elementów tożsamości FN sprzeciw wobec islamu są w jej wypowiedzi aż nazbyt widoczne.
(na podst. RT, Voltairenet, Front National oprac JS)







