Od Redakcji: Wszystkim zwolennikom tezy, że „prawica musi być wolnościowa” albo „środowiska narodowe muszą współpracować ze środowiskami wolnościowymi” zalecamy lekturę poniższego fragmentu artykułu Tadeusza Dworaka. Choć autor przed wojną działał w na poły demoliberalnym Stronnictwie Narodowym, w swoich poglądach bliski był Bolesławowi Piaseckiemu. W prostych słowach przypomina, że cały dyskurs „wolnościowy” to – dosłownie – trucizna dla ducha. (A.D.)
Mówią ludzie, że wolność to największy skarb na ziemi. Tak, ale dla niewolników. Podobnie dla duszącego się – największym skarbem jest powietrze, dla głodnego – pokarm. Kiedy człowiek siedzi w więzieniu, kiedy naród jest w niewoli – wtedy wszystkie myśli, wszelkie wysiłki poświęca się dążeniom do odzyskania swobody. Nazajutrz po wyzwoleniu, po zdobyciu niepodległości, ludzie upijają się jeszcze powietrzem, wolność się śpiewa i głosi z entuzjazmem, podsycanym podświadomą bodaj obawą utracenia jej, jako największego skarbu na ziemi.
Ale wolność jako ideał ostateczny i bezapelacyjny jest szatańskim pomysłem.
Prowadzi do anarchii w życiu społecznym, przed którą chroni państwo, wyposażone w narzędzia przymusu. Prowadzi do anarchii moralnej, czyli w duszy człowieka, oddając go w niewolę występku, przed czym chroni dyscyplina moralna, poparta opinią publiczną i sankcjami karnymi Kościoła.
Wolność nie jest cnotą, nie jest zasługą. Kto obiektywnie i subiektywnie zdobywa względnie wysoki stopień wolności, jaki w warunkach ziemskich jest do zdobycia – i chlubi się swoją wolnością, ceniąc ją sobie nade wszystko, ten jest raczej zły, niż dobry, raczej skłonny do nienawiści, niż do uwielbienia, do buntu, niż do ofiary.
Ażeby wykształcić osobowość, tj. zdolność do pracy twórczej, podsycaną żywionymi w głębi duszy uczuciami heroicznymi – trzeba ograniczyć naturalny instynkt anarchii społecznej poczuciem prawa i ładu społecznego, a naturalny instynkt hedonizmu, który łączy się z anarchią moralną, osobistą – opanować dyscypliną moralną, koordynującą wysiłki ku rozkoszy coraz wyższego rodzaju.
W wychowaniu dzieci i młodzieży przymus, i to w b[ardzo] szerokim zakresie, stosowany był, jest i – będzie. Niekoniecznie trzeba to sobie wyobrażać w ten sposób, że matka wypędza dziecko kijem do szkoły, że w szkole nauczyciel ćwiczy dzieci rózgą czy linią, a między domem a szkołą przechadza się pan posterunkowy, pilnując, aby młodzież nie uciekała w pole, nie biła się i nie czyniła po drodze szkody sąsiadom. Przymus jest zorganizowany bardziej pedagogicznie. Życie ucznia w szkole i poza szkołą jest ujęte w ścisłe rygory, których uczeń przestrzega pod sugestią autorytetów i pod presją sankcji karnych, które niekoniecznie polegają na chłoście i karcerze, ale są nie mniej dotkliwe i odstraszające.
Źródło: Tadeusz Dworak, Osobowość w roku 1938, „Pro Christo”, 1938, nr 3, s. 12-13. (Pisownię uwspółcześniono. Tytuł na początku pochodzi od Redakcji Xportalu.)
4 komentarze