Aleksandr Dugin: Hugo Chavez żyje

Cały świat dyskutuje, „Czy Chavez umarł, czy może jest jeszcze żywy?” Ogromne zainteresowanie tą postacią jest zrozumiałe. Hugo Chavez to nie zwykła jednostka – to pewna misja, to idea, idea odrodzonej Ameryki Łacińskiej która dąży do ustanowienia swojej historycznej tożsamości po wydostaniu się spod kontroli Ameryki Północnej.

W istocie Hugo Chavez to ucieleśnienie duchowego odrodzenia  całej Ameryki Łacińskiej, dlatego niektórzy widzieli w nim Mesjasza, nowego Bolivara który przedstawicielom amerykańskiej hegemonii prosto w twarz mówi to, co myślą miliony.

Hugo Chavez to rzecznik, głos kontynentu południowoamerykańskiego. Jak zawsze w przypadku takich postaci – podejmujących misję cywilizacyjną i cierpiących z tego powodu – jego los jest losem bohatera. Zawsze pojawiają się pogłoski o śmierci bohaterów które później okazują się być informacjami rozpowszechnianymi przez ich wrogów, albo mającymi ukryć ich przejście na wyższy poziom, zatrzeć ślady by mogli w nowym miejscu kontynuować swoją wielką  walkę.

Hugo Chavez to więcej niż Hugo Chavez. Hugo Chavez to symbol całkowicie nowej, fundamentalnej zasady heroicznej w polityce światowej. Znienawidzony przez Zachód, kochany przez przedstawicieli cywilizacji latynoamerykańskiej jest bohaterem Ameryki Południowej. I stał się mitem, bohaterem mitycznym. Kimś w rodzaju trickstera. Wiele jego wybryków przypomina działania kojota z opowieści indian Winnebago czy Saci-Perere z folkloru brazylijskiego.

By to zrozumieć, trzeba uświadomić sobie powiązania między mitologią Indian a cywilizacją latynoamerykańską. Chociaż tworzy ją wielu białych, których przodkowie sprowadzili dużą liczbą niewolników z Afryki, to Indianie nie zostali wycięci jak miało to miejsce pod rządami liberalnych demokratów i postępowców w Ameryce Północnej. Mimo surowości Hiszpanów i Portugalczyków ich stosunek do Indian był inny, pozwolono im żyć nawet jeśli nie było to życie idealne, nawet jeśli byli ludźmi drugiej kategorii.

Nie popieram niewolnictwa, nienawidzę go we wszystkich formach. Zwłaszcza niewolnictwa opartego na zasadach rasowych. Budzi ono we mnie obrzydzenie. Ale eksterminacja, zaplanowane ludobójstwo jakiego doświadczyli Indianie północnoamerykańscy nie ma swojego odpowiednika w historii. W istocie najbardziej potwornymi zwolennikami zaplanowanego i przeprowadzonego z chłodną precyzją ludobójstwa byli ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych, kraju w którym niewolnictwo i ludobójstwo na rdzennych mieszkańcach osiągnęło najstraszniejsze kształty. Czarni mieli szczęście – w odróżnieniu od Indian uznawano ich za ludzi co znakomicie ukazali Antonio Negri i Michael Hardt w książce „Empire.”

Ameryka Łacińska miała zatem szczęście, że podbili ją nie Anglosasi ale, hiszpańscy i portugalscy konkwistadorzy. Chociaż ci okrutni i straszni ludzie nie budzą we mnie sympatii, byli sto razy bardziej ludzcy od Anglosasów na Północy którzy wycięli w pień lokalnych mieszkańców. Dlatego uważam, że mitologia indiańska odegrała wielką rolę w powstawaniu tożsamości latynoamerykańskiej w obrębie dawnych posiadłości Hiszpanii i Portugalii.

Idea trickstera – idea żartu, gibkości, bohatera kulturowego który jest ambiwalentny – to bardzo latynoamerykańska idea. Oto Chavez – trickster, bohater, reprezentant kultury rzucającej wyzwanie amerykańskiej hegemonii. Jest żywy, czy umarły?

W istocie, żyje on niezależnie od tego jak rozwinie się sytuacja polityczna w Wenezueli. Żyje jako ten który otworzył nowe możliwości dla latynoskiej tożsamości, ogłosił projekt nieposłuszeństwa wobec północnoamerykańskich panów, dążył do nowego wielobiegunowego ładu geopolitycznego na świecie i dał Ameryce Łacińskiej możliwość zrozumienia własnego miejsca w świecie, niezależnego, suwerennego i kierującego się interesem narodowym.

Dlatego uważam, że Chavez żyje, żył i żyć będzie. Jest prawdziwym bohaterem kontynentu. Bohaterem który na scenę historii wkroczył jako trickster a także twórca zupełnie nowych praktyk społecznych które zdobywają coraz więcej zwolenników wśród całej ludzkości. Jest oczywiste, że żyje.

Aleksandr Dugin

Przekład – Redakcja Xportal.pl

Leave a Reply