Przy okazji publikacji „Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego”, którą zaprezentowano oficjalnie 24 maja, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. bryg. Stanisław Koziej, udzielił wywiadu dziennikowi „Rzeczpospolita”. Prowadzący wywiad red. Andrzej Talaga zapytał między innymi: A nie jest słabością systemu bezpieczeństwa brak obrony terytorialnej, czyli powszechnego zaangażowania obywateli w obronę? Nie znajdziemy go w Białej Księdze, dlaczego? Na to pytanie szef BBN odpowiedział:
– Obrona terytorialna była mocno akcentowana w latach 90., przed wstąpieniem do NATO. Byliśmy wówczas samodzielni w sensie obronnym. Jedyną realną odpowiedzią na agresję na dużą skalę mogła być tylko masowa, totalna obrona prowadzona przez całe społeczeństwo. Dziś ewentualną wojnę na dużą skalę prowadzilibyśmy w systemie sojuszniczym. W przypadku takiej agresji rolę koniecznego zwiększenia liczebności wojska na teatrze wojny w pewnym sensie mogłyby spełniać siły sojuszników, kierowane zgodnie z planami operacyjnymi na nasze terytorium.
Źródło: bbn.gov.pl
Komentarz Redakcji: Generał Koziej, jako pierwszy polski urzędnik państwowy wyższego szczebla w służbie czynnej i wojskowy, zapewne mimowolnie, ale jednak przyznał otwarcie, że wstąpienie Polski do NATO pociągnęło za sobą zniszczenie polskiego systemu obrony narodowej i utratę samodzielności obronnej przez nasze państwo, które obecnie, jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego, w razie zagrożenia agresją militarną może jedynie liczyć na to, że obronią je „sojusznicy”. (A.D.)







