Rajd na Puńsk 2: Powrót nieznanych sprawców

Rankiem 30 czerwca 2013 roku, podobnie jak w sierpniu 2011 roku, mieszkańcy gminy Puńsk graniczącej z Republiką Litewską obudzili się w Polsce. W nocy „nieznani sprawcy” po raz kolejny zamalowali bowiem na biało-czerwono nazwy miejscowości nieudolnie przetłumaczone na żmudzińskie narzecze.

Edycja „Rajdu na Puńsk” z 2011 roku okazała się bardzo popularna: po zamalowaniu kilkudziesięciu tablic i dwóch pomników wojewoda podlaski powołał oficjalny fanklub złożony z funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który niestety nie zdołał odnaleźć nieznanych sprawców pieczętujących się nazwą i symbolem ręki z mieczem.

Organizacja Falanga wydała wtedy okolicznościowe oświadczenie prasowe, jak ulał pasujące także do tegorocznej edycji Rajdu na Puńsk, w którym czytamy m.in.:

To, czego w Polsce nielegalnie dokonała grupa patriotów (i co wywołuje święte oburzenie u premiera Kubiliusa), na Litwie dokonywane jest rękami państwowych komorników. Na usuwaniu tablic jednak się nie kończy – Polacy, którzy odpowiadają za zamontowanie tablic, zmuszani są do zasilania litewskiego budżetu poprzez nakładane na nich kary – pisząc wprost, są jeszcze dodatkowo okradani. Jeśli czyn uczestników „Rajdu na Puńsk” jest aktem wandalizmu, to taki sam charakter posiada państwo litewskie. Skoro w ujęcie „wandali” którzy zniszczyli tablice mniejszości litewskiej zaangażowana jest ponoć polska ABW, policja, straż graniczna i Bóg wie kto jeszcze, to może i problem bandyckiej Republiki Litewskiej również należałoby rozwiązać siłowo poprzez szturm polskich dywizji pancernych? Ujęcie „wandali” pana Kubiliusa nie byłoby trudne, zwłaszcza że dzięki uprzejmości Warszawy, polskie lotnictwo kontroluje litewską przestrzeń powietrzną.

z10154078AA,Pomalowany-zostal-tez-pomnik-upamietniajacy-stulecie

Jeden komentarz

Leave a Reply