Wojciech Wasiutyński o "pipi-prawicy"

Od Redakcji: Chcielibyśmy przypomnieć Czytelnikom artykuł Wojciecha Wasiutyńskiego, zawierający spostrzegawczą charakterystykę zjawiska „pipi-prawicy”. W tekście pisanym u początków Republiki Okrągłego Stołu przedwojenny falangista trafnie zwrócił uwagę na przeszczepianie na polski grunt jako „prawicowych” idei, które z filozofią polityczną Prawicy nie tylko nie mają nic wspólnego, ale wręcz stoją z nią w sprzeczności, przede wszystkim – liberalizmu, indywidualizmu, ekonomizmu, zachodniactwa. Nie zgadzając się ze wszystkimi poglądami wyrażonymi w tekście przez Autora, musimy uznać jego krytyczne obserwacje za zaskakująco aktualne, pomimo, iż od ich spisania upłynęło już ponad dwadzieścia lat. (A.D.)

Przed paru laty „Polityka Polska” (1) drukowała wielką ankietę na temat prawicy w Polsce. Wtrąciłem się do niej (ankiety) i zakwestionowałem jej założenia. Prawicę, wywodziłem, można rozumieć dwojako: albo jako zachowawczość (konserwatyzm), albo jako tradycjonalizm (religijny i narodowy). Konserwatystami są ci, którzy dążą do zachowania istniejącego ustroju politycznego i społecznego. W tym znaczeniu w Polsce obozem konserwatywnym są komuniści, szczególnie tzw. beton. Jeśli zaś chodzi o tradycjonalizm, to tradycjonalistami jest tak przygniatająca większość Polaków, że nie może on służyć jako wyróżnik jednego kierunku politycznego.

Od tamtej pory zaszły istotne zmiany. Konserwatyzm komunistyczny przegrał i znajduje się w odwrocie. Ale nikt chyba nie zechce twierdzić, że sprawa jest przesądzona, że Polska pozbyła się już gospodarki socjalistycznej. Znajdujemy się dopiero w pierwszej fazie przemian. Fala z wierzchu zalała beton, ale pod spodem siedzi on bardzo mocno. A dopóki ten rzeczywisty konserwatyzm trwa i odgrywa wielką rolę w życiu państwa, dopóty mówienie o jakimś nowym konserwatyzmie, który może stać się rzeczywistością kiedyś, gdy już będzie panował ustrój wolnorynkowy, a jakieś nowe, przyszłe ruchy będą go chciały obalić, mówienie o tym jest zabawą.

Że ten konserwatyzm teoretyczny jest nie z tej ziemi, o tym świadczy też łączenie go, czy sprzymierzanie z liberalizmem. Odkąd przyjęło się mówić o prawicy i lewicy blisko dwa wieki temu, podział między nimi był jasny. Prawica, czyli konserwatyści, byli to ludzie, którzy wyznawali prymat interesów narodu nad interesem jednostki. Lewica, to byli ci, którzy przyznawali prymat prawom jednostki. To byli liberałowie. Liberałowie byli także tradycyjnie antytradycjonalni, krytyczni wobec tronu i ołtarza. Ten historyczny podział jest do dziś rzeczywistością w niejednym kraju południowoamerykańskim, a w Kanadzie wciąż zmagają się dwie główne partie, konserwatywna i liberalna. Również w Stanach Zjednoczonych podział ideowy, choć nie partyjny, różni konserwatystów od liberałów. Wszędzie to właśnie: dobro narodu przeciw prawom człowieka. Nie chcę przez to bynajmniej powiedzieć, że konserwatyści na Zachodzie nie uznają praw człowieka lub liberałowie nie uznają interesu państwa. Cała rzecz w położeniu akcentu.

Ten tradycyjny podział został zamazany przez komunistów. Z lekceważeniem prawdy i rozsądku uznali oni, że lewica składa się tylko z komunistów i tych, którzy ich wiernie słuchają, a wszystko inne jest prawicą. W Polsce nazywali oni prawicą nawet PPS, nie mówiąc o radykalnych ludowcach. Ten pseudopodział, po pół wieku indoktrynacji, przyjął się w społeczeństwie, choć z odwrotnym zabarwieniem uczuciowym. Gdy komunizm się zawalił jako ideologia, nikt już nie chce być lewicą, prawica stała się synonimem wolności. Ale jaka prawica? W przeszłości pojęcie prawicy w Polsce – czy rozumianej wąsko, jako endecja, czy szeroko wraz z konserwatystami, sanatorami i piastowcami – łączyło się z prymatem interesu narodowego (czasem nazywanego państwowym). Co więcej, łączyło się też ze szczególnie polską atmosferą polityczną, to jest z patriotyzmem podniesionym do wartości religii. Ten kult ojczyzny, najczęściej przybierający postać kultu narodu, splatał się z przywiązaniem do religii katolickiej. Odcienie były różne, ale atmosfera podobna.

Nie stawiam tego za ideał po wsze czasy, stwierdzam fakt. Tymczasem znaczna część tego, co teraz nazywa się w Polsce prawicą, jest wyrozumowanym naśladowaniem Zachodu, jest, jak się teraz mówi: wydumana. A może raczej – założona. Przez czterdzieści przeszło lat byliśmy krajem budującym socjalizm. Teraz jesteśmy krajem budującym kapitalizm. Przez czterdzieści kilka lat siłą postępu była lewica. A więc teraz siłą postępu ma być prawica.

Jest to prawica bez motoru uczuciowego, bez metafizyki, nie pozwalająca się ani kochać, ani nienawidzić. Paradoksalna prawica, bo wysuwająca na czoło prawa jednostki, kult zysku, wolność gospodarczą przed wolność narodową. Prawica zachwycająca się wzorami obcymi, a nie znająca historii własnego narodu. Przyjmująca dogmatykę komunistyczną a rebours – co dla nich złe, to dla nas dobre.

Może trochę boksuję się z cieniem. Zjawisko jest nowe i nie wykrystalizowane. Ale właśnie nowość zwraca moją uwagę.

W dawnej Polsce liberalizm był słaby, wplątany w spór narodowościowy. W latach trzydziestych odbył się kiedyś na Uniwersytecie Warszawskim odczyt Stanisława Piaseckiego (2). Po odczycie doszło do zażartej dyskusji między nacjonalistami i socjalistami. Aż wreszcie jakiś młody blondyn zabrał głos i zaczął bronić liberalizmu. Wywołał ogólną sensację. Potem obie strony gratulowały mu oryginalności i odwagi niezwykłych przekonań. Innego liberała na sali nie było.

Teraz liberalizm stał się prawie modny. Liberalizm konserwatywny (czy raczej reakcyjny) z wyciszeniem elementów narodowych i religijnych. Czasy się zmieniły, jeżeli Jadwiga Staniszkis przemawia na kongresie liberałów. Ten nowy liberalizm nie jest antyklerykalny i jego zwolennicy mogą być wierzącymi i praktykującymi katolikami. Jeżeli ruch ten nazywam laickim, to dlatego, że brak w nim elementu wiary, niekoniecznie religijnej, ale choćby patriotycznej.

Symetria, lewica – budowanie socjalizmu, prawica – budowanie kapitalizmu, jest akademicka. Historia to wszystko pokręci. I wtedy dopiero stanie się to realne.

5. V. 1990 Wojciech Wasiutyński

Źródło: Wojciech Wasiutyński, Prawica laicka w kraju budującym kapitalizm, [w:] tenże, Patrząc z Ameryki, czyli faxem z Nowego Jorku, Gdańsk 1991.

Wojciech Wasiutyński (1910-1994) – doktor nauk prawnych, myśliciel polityczny i geopolityczny. Działacz kolejno Obozu Wielkiej Polski, Obozu Narodowo-Radykalnego i Ruchu Narodowo-Radykalnego. Redaktor i publicysta licznych pism związanych z polskim obozem narodowym: „Szczerbca”, „ABC”, „Ruchu Młodych”, „Falangi”, „Jutra”, „Prosto z Mostu”, „Wielkiej Polski”. Od II wojny światowej długoletni działacz emigracyjnego Stronnictwa Narodowego. Autor m.in. książek: Kapitalizm, komunizm i gospodarka narodowa (1933), Naród rządzący (1935), Z duchem czasu (1936), Zagadnienie ziem wschodnich (1936), Między III Rzeszą a III Rusią (1938), Powstanie Wielka Polska (1940), Tysiąc lat polityki polskiej (1946), Ruiny i fundamenty (1947), W służbie narodowi (1948), Zadanie rodziny chrześcijańskiej (1953), Liberum veto przeciw jedności narodowej (1954), Źródła niepodległości (1977), Rozważania o nacjonalizmie (1981), Czwarte pokolenie: szkice z dziejów nacjonalizmu polskiego (1982), Zagadnienie niemieckie (1991), Stronnictwo wielkiego celu (1993).

Przypisy:

1. „Polityka Polska” – pismo wydawane w latach osiemdziesiątych XX wieku w tzw. drugim obiegu przez prawicowy, antykomunistyczny Ruch Młodej Polski (1979-1989). Do najważniejszych publicystów pisma należeli m.in. Jacek Bartyzel (ur. 1956) i Aleksander Hall (ur. 1953).

2. Stanisław Piasecki (1900-1941) – dziennikarz, publicysta polityczny i krytyk literacki związany z polskim obozem narodowym. Kombatant wojny polsko-bolszewickiej i III powstania śląskiego. Autor powieści Związek Białej Tarczy (1929) oraz zbiorów publicystyki Prostu z mostu (1934) i Prawo do twórczości (1936). Założyciel i redaktor naczelny tygodnika „Prosto z Mostu” (1935-1939) – najbardziej w Polsce opiniotwórczego pisma nacjonalistycznego poświęconego zagadnieniom kulturalnym. Po wybuchu II wojny światowej współtwórca konspiracyjnych struktur Stronnictwa Narodowego pod okupacją i redaktor jego organu prasowego – podziemnego pisma „Walka”. W grudniu 1940 r. aresztowany przez Gestapo. Torturowany podczas śledztwa i zastrzelony przez Niemców w masowym mordzie w Palmirach.

Opracował Adam Danek.

Jeden komentarz

Leave a Reply