4 lipca rządowy klub poselski złożył w Sejmie projekt nowelizacji prawa, która ma zlikwidować finansowanie partii politycznych z budżetu. Nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2014 r. Projekt zmienia ustawę o partiach politycznych oraz kodeks wyborczy.
Obecnie partie finansowane są z budżetu z dwóch źródeł: w ramach subwencji oraz dotacji. Dotacja to zwrot za nakłady poniesione na kampanię wyborczą przez partie, które wprowadziły swoich kandydatów do Sejmu i Senatu oraz do Parlamentu Europejskiego. Z kolei subwencję (wypłacaną w kwartalnych ratach) otrzymują partie, które w wyborach parlamentarnych przekroczyły próg 3% poparcia oraz koalicje, które przekroczyły próg 6%. W 2010 r. subwencja decyzją parlamentu została obniżona o połowę, ze względu na kryzys gospodarczy.
PO proponuje wykreślenie ze źródeł dochodów partii politycznych subwencji i dotacji. W ustawie o partiach politycznych miałby pozostać jedynie zapis, według którego „majątek partii politycznej powstaje ze składek członkowskich, darowizn, spadków, zapisów oraz z dochodów z majątku”. Utrzymane zostały też zapisy o tym, że majątek partii politycznej może być przeznaczony tylko na cele statutowe lub charytatywne, a partia nie może prowadzić działalności gospodarczej.
Według szacunków PO likwidacja subwencji budżetowej przyniesie oszczędności w wysokości około 55.000.000 zł rocznie, a likwidacja dotacji spowoduje obniżenie wydatków z budżetu państwa w latach 2014-2019 o około 80.000.000 zł. Łączne oszczędności w latach 2014-2019 mają wynieść 424.000.000 zł.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Nasuwa się pytanie, czy rządowe stronnictwo polityczne naprawdę dąży do likwidacji finansowania partii z budżetu państwa. Może tak być, ponieważ wejście nowych przepisów w życie sprawiłoby, że jedyną uprzywilejowaną partią pozostanie ta, która aktualnie sprawuje władzę i za pośrednictwem aparatu rządowego może: dysponować rzeczowymi środkami administracyjnymi, obsadzać stanowiska w urzędach, rozdawać inne państwowe posady, rozstrzygać przetargi, rozdzielać koncesje i zezwolenia itp. Z tego samego powodu jednak przeciw projektowi głosować będzie cała reszta partii, nie sprawujących władzy, przerażonych perspektywą utraty jedynego realnego źródła swoich dochodów. Być może zatem stronnictwo rządowe z pobudek populistycznych (postulat likwidacji finansowania partii przez państwo cieszył się dużym poparciem w społeczeństwie) wykonuje pusty gest, o którym z góry wie, że nie spowoduje zapowiadanych zmian, ale pozwoli lepiej wypaść w mediach bez naruszania uświęconych zasad działania parlamentarnego kartelu partyjnego (sprowadzających się do wspólnego objadania narodu i nie brania udawanych sporów na serio). Oby zapowiedziane zmiany prawne weszły w życie. Byłby to skromny krok w kierunku odrzucenia „zasady państwa partyjnego”, która – jak podkreślał wybitny ideolog tego durnego ustroju Hans Kelsen – jest podstawą liberalnej demokracji. (A.D.)









Jeden komentarz