W Rosji protesty uczonych i niektórych środowisk politycznych powstrzymały zaplanowaną przez władze likwidację Rosyjskiej Akademii Nauk. Akademia istnieje od czasów carskich; obecnie zatrudnia łącznie około 100.000 osób.
27 czerwca do Dumy Państwowej trafił rządowy projekt legislacyjny, przewidujący połączenie Rosyjskiej Akademii Nauk, Rosyjskiej Akademii Nauk Medycznych i Rosyjskiej Akademii Nauk Rolniczych w nowy twór: Społeczno-Państwowe Zjednoczenie „Rosyjska Akademia Nauk”. Projekt przewidywał również przekazanie dotychczasowego majątku Rosyjskiej Akademii Nauk pod zarząd specjalnie w tym celu utworzonej państwowej agencji.
Minister oświaty Dmitrij Liwanow w imieniu rządu nalegał, by Duma przyjęła projekt bez dyskusji, tak, aby wszystkie trzy czytania odbyły się do 5 lipca, czyli przed rozpoczęciem wakacji parlamentarnych. Zgodę na takie rozpatrzenie projektu wyraził klub parlamentarny prorządowej partii Jedna Rosja, w wyniku czego 3 lipca odbyło się pierwsze czytanie projektu.
Przeciwko projektowi zaprotestował jednak głośno rosyjski świat nauki. Uczeni zaalarmowali opinię publiczną, iż prawdziwym celem projektu jest umożliwienie rządowi prywatyzacji (czyli rozprzedaży) majątku Akademii: setek laboratoriów, tysięcy budynków oraz setek tysięcy hektarów atrakcyjnych gruntów. Akademicy przypominali, że podobny zabieg miał już miejsce w przypadku Ministerstwa Obrony. Za czasów urzędowania poprzedniego ministra obrony Anatolija Sierdiukowa duża część majątku ministerstwa została rozprzedana przez specjalną agencję, zajmującą się prywatyzacją dawnych koszar, osiedli wojskowych czy poligonów. Dziś Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej i prokuratura prowadzą setki śledztw w sprawie tych transakcji. Prawie codziennie do mediów trafiają informacje o odkryciu nowych afer, w wyniku których państwo straciło miliardy rubli.
W Moskwie i Petersburgu odbyły się demonstracje protestacyjne. Pracownicy Akademii w minionym tygodniu przychodzili pod gmach Dumy z „trumną nauki rosyjskiej”. Przed wejściem do gmachu urządzili też symboliczny grób, a na płycie nagrobnej wypisali „Rosyjska Akademia Nauk 1724-2013”. Murem za protestującymi uczonymi stanęła Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej. Jej przywódca Giennadij Ziuganow zapowiedział, że jego posłowie nie wezmą „udziału w pogrzebie nauki” i na znak protestu do końca sesji wiosennej, czyli do 5 lipca, nie będą uczestniczyć w posiedzeniach Dumy. Komuniści zebrali też pod wnioskiem o rozpatrzenie wotum nieufności dla rządu 90 podpisów posłów. Tyle jest wymagane, by Duma zajęła się wotum.
Wskutek protestów patronujący rządowemu projektowi prezydent Władimir Putin spotkał się z prezesem Rosyjskiej Akademii Nauk, Władimirem Fortowem. Po ich rozmowie Duma 5 lipca w drugim czytaniu częściowo złagodziła pierwotny projekt rządu. Po wprowadzeniu poprawek mówi on, iż Rosyjska Akademia Nauk nie przestanie istnieć, lecz wchłonie Rosyjską Akademię Nauk Medycznych i Rosyjską Akademię Nauk Rolniczych; pozostanie też instytucją państwową, a nie państwowo-publiczną, jak chciał rząd. Majątek Akademii nadal ma przejść pod zarząd osobnej państwowej agencji, lecz przez pierwsze trzy lata będzie nią kierował prezes Akademii.
8 lipca Putin podpisał nominację Fortowa na szefa agencji. Trzecie czytanie projektu przesunięto na wrzesień, kiedy rozpocznie się jesienna sesja parlamentarna.
Źródło: osw.waw.pl, wyborcza.pl
Komentarz Redakcji: Wielu polskich komentatorów politycznych przedstawia Władimira Putina jako reprezentanta „postkomunistycznego konserwatyzmu”. Opinię tę wydają się potwierdzać niektóre decyzje i wypowiedzi rosyjskiego prezydenta, wpisujące w tradycje państwowe Rosji elementy zarówno carskie, jak i sowieckie. Z linią tą stałoby jednak w rażącej sprzeczności zlikwidowanie najbardziej szanowanej rosyjskiej instytucji naukowej, założonej jeszcze przez Piotra Wielkiego, i posprzedawanie jej majątku biznesmenom czy chcącym się uwłaszczyć urzędnikom. Kreowanie wizerunku Putina jako konserwatysty nie jest więc do końca przekonujące. Na wysokości zadania stanęła natomiast Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej. Przypomnijmy, że ugrupowanie to, wbrew nieco mylącej nazwie, znane jest z konserwatywnych i chrześcijańskich poglądów, a jego lider, Giennadij Andriejewicz Ziuganow, odwołuje się w swoich pracach do zachowawczej myśli politycznej Nikołaja Danilewskiego i Konstantina Leontjewa, międzywojennego eurazjatyzmu oraz „narodowego bolszewizmu”. (A.D.)








