Patrick J. McDonnell: Dwa syryjskie miasta-sanktuaria: oddzielne światy zjednoczone w walce

Od Redakcji Xportal.pl: Przedstawiamy tłumaczenie tekstu, jaki pierwotnie ukazał się w Los Angeles Times pod koniec czerwca tego roku. Diametralnie odmienny od wypaczonego obrazu sytuacji w Syrii prezentowanego zwyczajowo przez media głównego nurtu – w których, niczym w krzywym zwierciadle, uzbrojone bandy najemników i salafickich ekstremistów prezentowane są jako „walczący o demokrację rebelianci”, zaś legalny rząd Prezydenta Baszara Al-Asada i broniąca narodowej jedności Syryjska Armia Arabska przedstawiani są jako zbrodniarze, masakrujący własny naród –  został zauważony i doceniony przez amerykańskie środowiska narodowo-rewolucyjne, wolne od neokonserwatywnych uprzedzeń. Obraz dwóch miast-sanktuariów: chrześcijańskiego i szyickiego, razem przeciwstawiających się rebelii,  ma głębokie znaczenie symboliczne. Tekst przetłumaczony przez p. Jana Cyraniaka publikujemy wraz ze wstępem autorstwa Michaela Hoffmana, autora bloga „On the Contrary”.

 

Michael Hoffman, blog „On the Contrary”: „Dlaczego Ameryka chce, by wszyscy chrześcijanie wynieśli się z Bliskiego Wschodu?”

FRANCOIS-MURAD

Dzisiejszy wpis dedykowany jest pamięci o. Francoisa Murada.

 

Pytanie, które powinno zostać zadane w Kongresie i z ambon w całych Stanach Zjednoczonych:

„Dlaczego Ameryka chce, by wszyscy chrześcijanie wynieśli się z Bliskiego Wschodu?”

– Hussam Azar, jeden z przywódców syryjskich chrześcijan

 

Syrian Orthodox Convent

Klasztor Matki Boskiej z Saidnaya, jedno z najświętszych miejsc prawosławia, niedawno znalazł się pod ostrzałem moździerzowym przeprowadzonym przez mających poparcie USA rebeliantów.

 

Amerykańska inwazja na Irak doprowadziła do prześladowań, mordów i wypędzenia znacznej części irackich chrześcijan. Przypadek?

„Chrześcijanie z syryjskiej miejscowości Saidnaya dobrze wiedzą co stało się z istniejącą od wieków społecznością chrześcijańską w sąsiadującym z Syrią Iraku, gdzie po dokonanej pod egidą USA inwazji, która obaliła Saddama Husajna w 2003 roku, islamscy bojownicy wprowadzili rządy antychrześcijańskiego terroru podkładając bomby w kościołach, paląc sklepy i mordując przywódców lokalnych społeczności. Duża część irackich chrześcijan uciekła z kraju, głównie do Syrii…”

Teraz USA zbroją i trenują antychrześcijańskich powstańców sunnickich w Syrii. Przypadek?

Obalenie syryjskiego rządu przez rebeliantów doprowadzi do nowej fali mordów i wypędzeń, tym razem dotyczącej chrześcijan syryjskich.

Zagrożenie, jakim dla chrześcijan z Syrii są sunniccy rebelianci, nie wydaje się być kwestią, która interesowałaby sytych i prowadzących wygodne życie protestantów i katolików Ameryki, czy też ich „chrześcijańskich” reprezentantów w Kongresie. Główne media również nie poświęciły jej zbyt wiele uwagi (z kilkoma chwalebnymi wyjątkami, jak poniższy artykuł Patricka J. McDonnella). W końcu Syryjczycy, w oczach „naszych” mediów to goje, przeznaczeni – dzięki amerykańskim podatnikom – do podążania ścieżką ku zagładzie, zupełnie jak w Iraku. Jeśli muzułmanie zagroziliby populacji żydowskiej, wrzawa protestów rozległaby się jak Ameryka długa i szeroka. Dlaczego robimy tak mało – albo zgoła nic – w celu ratowania życia naszych braci i sióstr, a także w celu ratowania zabytków naszej Wiary i jednego z najstarszych chrześcijańskich narodów na Ziemi? – Michael Hoffman

Patrick J. McDonnell: Dwa syryjskie miasta-sanktuaria: oddzielne światy zjednoczone w walce

Saidnaya jest miejscowością chrześcijańską, zaś Sayyidah Zaynab szyicką, ale obie słyną dzięki swoim sanktuariom. Mieszkańcy obu miasteczek twierdzą, iż stoją w obliczu ciągłego zagrożenia ze strony sunnickich rebeliantów pragnących albo ich wypędzić – albo wymordować.

Zwiedzający udają się do Klasztoru Matki Boskiej z Saidnaya podczas zorganizowanej przez syryjskie władze wycieczki na początku zeszłego roku. „Syryjscy chrześcijanie nigdzie nie uciekają”, powiedział jeden z mieszkańców Saidnaya. „My walczymy”.

SAIDNAYA w Syrii – kwitnące, położone w górzystej okolicy na północ od Damaszku miasteczko wydaje się być skrajnie odmienne od innego przedmieścia stolicy – Sayyidah Zaynab, zaśmieconej, szalonej pod względem urbanistycznym osady leżącej niedaleko drogi do międzynarodowego portu lotniczego.

Saidnaya jest chrześcijańskim bastionem górskim otoczonym przez klasztory; Sayyidah Zaynab jest nizinną, szyicką enklawą położoną na terenach zamieszkałych głównie przez sunnitów.

Niemniej, w rozdartej przez wojnę Syrii, obie miejscowości znajdują się w podobnym położeniu. Obie są słynnymi sanktuariami, których mieszkańcy utrzymują, iż żyją w ciągłym zagrożeniu atakiem – a wręcz zagładą – ze strony islamskich rebeliantów sunnickich, którzy działają w okolicy tak jednej, jak i drugiej miejscowości.

I obie stawiają zbrojny opór.

Tu w Saidnaya oddział chrześcijańskich ochotników uzbrojonych w karabinki Kałasznikowa oraz inną broń pełni służbę na punktach kontrolnych i szczegółowo bada wszystkich wjeżdżających i wyjeżdżających, tak dniem, jak i nocą, koordynując swoje działania z syryjskim wojskiem. Szefem ochotników jest krzepki właściciel pizzerii, znany pod pseudonimem „Wieloryb”.

Około 12 mil dalej, na południowo-wschodnim skraju stolicy, szyiccy ochotnicy – w tym kontyngent bojowników z libańskiego ruchu Hezbollah – bronią zwieńczonego złotą kopułą sanktuarium, które według tradycji mieści doczesne szczątki wnuczki proroka Mahometa.

„Poświęcimy naszą krew i nasze życia w obronie Sayyidah Zaynab” – mówi ubrany w brązowy mundur ochotnik pełniący wartę w punkcie kontrolnym prowadzącym do mauzoleum, które jest jednym z najbardziej znaczących miejsc w szyickim świecie.

Ze swoich baz w Turcji i Egipcie, przedstawiciele popieranej przez USA koalicji opozycyjnej często deklarują, iż składające się głównie z sunnitów oddziały walczące w celu obalenia Prezydenta Bashara al-Asada nie biorą na cel chrześcijańskiej i szyickiej mniejszości. Kilku chrześcijan pełni eksponowane stanowiska w emigracyjnym dowództwie rebelii.

Ale relacji o rebelianckich atakach na tle religijnym ciągle przybywa. Według raportów – tak opozycyjnych jak i rządowych – w tym miesiącu powstańcy zaatakowali izolowane, szyickie miasteczko Hatla, w którym śmierć miało ponieść kilkudziesięciu cywili, ich domy zostały spalone, a szyicka świątynia – zniszczona.

***

Niedaleko Saidnaya, w będącym powstańczym bastionem mieście Adra, rebelianci odkopali w tym roku szczątki szanowanego szyity, Hujra ibn Adiego, towarzysza proroka Mahometa i zniszczyli jego mauzoleum, które przez wieki było celem szyickich pielgrzymek. Profanacja wywołała głośne protesty wśród szyitów na całym świecie.

W Al-Kusajr, rzymsko-katolicki kościół Św. Eliasza został zdemolowany podczas trwającej rok powstańczej okupacji miasta położonego przy granicy z Libanem. Podczas niedawnej wizyty, reporter ujrzał zniszczone obrazy Chrystusa i świętych oraz piętnujące „niewiernych” napisy namalowane na ścianach świątyni.

Mieszkańcy mniejszościowych enklaw – jak na przykład chrześcijanie z Saidnaya – przewidują, iż jeśli nie stawią oporu, ich losem będą wygnanie lub śmierć. Nie kupują gładkich słów o demokracji płynących z Waszyngtonu i innych zagranicznych stolic popierających rebeliantów.

„Jeśli terroryści tu przyjdą, nikt z nas nie przeżyje” – mówi Hussam Azar, znany też jako Wieloryb, przywódca miejscowego oddziału samoobrony. „Zabiją nas wszystkich”.

Społecznością syryjskich chrześcijan, stanowiącą niecałe 10% populacji kraju, wstrząsnęła już seria porwań. Nadal przetrzymywani są w nieznanym miejscu dwaj chrześcijańscy biskupi porwani w kwietniu podczas podróżowania po terytorium zajętym przez rebeliantów w okolicach Aleppo. W zeszłym tygodniu katolicki ksiądz, o. Francois Murad, został zabity w północnej Syrii, gdy islamscy bojownicy zaatakowali klasztor, w którym przebywał – jak podaje watykańska Agenzia Fides.

Mimo iż opozycjoniści przedstawiają al-Asada jako mordercę, tutejsi mieszkańcy, podobnie jak mieszkańcy innych mniejszościowych enklaw, widzą w toczącym wojnę domową prezydencie i jego armii – wspieranej wciąż rosnącym kontyngentem lojalistycznych ochotników – ostatni bastion chroniący kraj przed czystkami religijnymi.

Chrześcijanie z Saidnaya dobrze wiedzą co stało się z istniejącą od wieków społecznością chrześcijańską w sąsiadującym z Syrią Iraku, gdzie po dokonanej pod egidą USA inwazji, która obaliła Saddama Husajna w 2003 roku, islamscy bojownicy wprowadzili rządy antychrześcijańskiego terroru podkładając bomby w kościołach, paląc sklepy i mordując przywódców lokalnych społeczności. Duża część irackich chrześcijan uciekła z kraju, głównie do Syrii, która była jeszcze wtedy oazą stabilności i względnej religijnej tolerancji.

„Iraccy chrześcijanie uciekli”, mówi Azar, popijając espresso w swojej restauracji. „Ale syryjscy chrześcijanie nigdzie nie uciekają. My walczymy”.

Na zboczu przylegającego do miasteczka wzgórza leży wspaniały, pochodzący z czasów Bizancjum klasztor Matki Boskiej z Saidnaya, jedno z najświętszych miejsc prawosławia, w dawnych czasach będący celem pielgrzymek mnichów-pustelników i sławnych Templariuszy.

Przed wojną, tak chrześcijanie, jak i muzułmanie przyjeżdżali autobusami by zwiedzać klasztor, uznawany w prawosławnej tradycji za miejsce cudownych uzdrowień. W wewnętrznym sanktuarium pełnym obrazów Chrystusa, Maryi i świętych, przechowywana jest chroniąca klasztor ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem.

„Przetrwaliśmy wiele wojen,” – mówi ubrana na czarno zakonnica oprowadzająca coraz rzadszych gości po cichych korytarzach. „Bóg nas chroni”.

Gdy mówiła te słowa, na zewnątrz rozbrzmiały potężne eksplozje – rezultat ostrzału prowadzonego przez rozstawioną na niedalekich wzgórzach artylerię rządową. Pociski spadają na rebeliantów okopanych kilka mil stąd. Mieszkańcy Saidnaya często ostrzeliwani są przez powstańcze moździerze z pobliskich wsi, ponosząc co jakiś czas straty w ludziach.

Pewnego razu, jak mówią mieszkańcy, wystrzelony przez rebeliantów pocisk moździerzowy uderzył w ścianę klasztoru, ale nie eksplodował, pozostawił po sobie jedynie niewielki otwór.

Mieszkańcy twierdzą, iż ataki moździerzowe oraz porwania wymusiły powstanie oddziału samoobrony, który został uzbrojony i wytrenowany przez syryjskie wojsko – tak jak w przypadku podobnych lojalistycznych oddziałów ochotniczych w innych częściach Syrii. Ochotnicy przysięgają również, iż będą bronić klasztoru. Wielu syryjskich chrześcijan, tak tutejszych, jak i mieszkających w innych częściach kraju, jest skonsternowanych faktem, iż Zachód wziął stronę rebeliantów. Postawa krajów zachodnich wywołała nową lawinę teorii spiskowych w narodzie już i tak ogarniętym mrocznymi rozważaniami na temat motywacji obcych mocarstw.

„Mam do ciebie pytanie”, Azar pyta odwiedzającego miejscowość reportera amerykańskiego. „Dlaczego Ameryka chce, by wszyscy chrześcijanie wynieśli się z Bliskiego Wschodu?”

***

Lady_zaynab_mosqueMeczet w Sayydah Zanyab, cel pielgrzymek szyitów z całego świata

Po drugiej stronie stolicy, Sayyidah Zaynab jawi się niemal jako forteca. Wjazd możliwy jest jedynie przez punkt kontrolny obsadzonych szyickimi ochotnikami. Bojownicy pełnią straż wzdłuż granic osady. Jak twierdzą mieszkańcy, rebelianci kilkakrotnie próbowali ostrzelać sanktuarium z moździerzy, jednak nie uzyskali bezpośrednich trafień.

W okolicznych, głównie sunnickich miejscowościach, nadal trwają walki. Przed dotarciem do zjazdu na Sayyidah Zaynab, kierowcy jadący z Damaszku drogą ku lotnisku mijają obszar, na którym gaje morelowe występują naprzemiennie z rzędami zawalonych gruzami ulic i ruinami bloków mieszkalnych, przypominającymi o tym jak zaciekłe toczyły się tu zmagania. Rebelianci odpowiedzialni są za porwania niektórych zmierzających do sanktuarium pielgrzymów, w tym całego autobusu Irańczyków, których później uwolniono podczas obustronnej wymiany jeńców.

Po przejściu przez zewnętrzny kordon bezpieczeństwa otaczający sanktuarium, przyjezdny wkracza do innego świata, do miniaturowej wersji Karbali i Nadżafu, świętych miast szyickich leżących w Iraku. Pensjonaty goszczące coraz mniej licznych pielgrzymów noszą dumne, ekstrawaganckie nazwy, jak Hotel „Światła Mahdiego”, co odnosi się do podobnej Mesjaszowi postaci z szyickiej teologii, czy Apartamenty „Podróż Husajna”, co jest aluzją do obdarzanego czcią szyity Husajna ibn Alego, wnuka proroka Mahometa i centralnej postaci szyickich wierzeń.

Z witryn sklepowych unoszą się nagrania żałobnych ballad opowiadających o gwałtownej śmierci Husajna ponad 1300 lat temu. Z plakatów spoglądają podobizny zmarłego Ajatollaha Chomeiniego, przywódcy Islamskiej Rewolucji w szyickim Iranie. W wioskach leżących w sercu terenów Hezbollahu na południu Libanu napotkać można kolorowe wizerunki przedstawiające męczenników, którzy polegli broniąc sanktuarium położonego pod Damaszkiem.

Samo sanktuarium leżące za betonowymi murami jest zapierającym w dech piersiach zestawieniem marmurowych kolumn, luster, turkusowych kafelków i zdobień ze srebra i złota. Bezpośrednio pod złotą kopułą znajduje się krypta, w której spoczywać mają doczesne szczątki jednej z wnuczek Mahometa. Wierni, w tym odziani w wojskowe mundury ochotnicy, modlą się dotykając barierki otaczającej grób.

Przy wyjściu, uśmiechnięty strażnik dziękuje zachodnim dziennikarzom za wizytę i dodaje – „Proszę napiszcie, że bez sensu jest to, iż zabijamy, iż sprawiamy rzeź ludziom.”

W chrześcijańskiej enklawie Saidnaya przywódca ochotników Azar mówi, iż podziela uczucia mieszkańców Sayyidah Zaynab, których praktyki religijne są tak różne od jego.

„Jesteśmy tacy sami,” mówi o obu miastach-sanktuariach. „Jesteśmy codziennie atakowani, gdyż pozostaliśmy lojalni wobec rządu, oni również.”

Tłumaczenie dla Redakcji Xportal.pl: Jan Cyraniak.

Źródło: http://www.latimes.com/news/nationworld/world/la-fg-syria-sednaya-20130630,0,3733445,full.story

 

Jeden komentarz

  1. Pingback: Anonim

Leave a Reply