Zachodnie i izraelskie media od kilku dni spekulują na temat domniemanego ataku lotniczego lub rakietowego na pozycje syryjskiej armii w śródziemnomorskim porcie Lattakia. Celem miałyby być przekazane przez Rosję w 2011 roku baterie przeciwokrętowych rakiet P-800 Oniks (nazwa wersji eksportowej: Jachont), o zasięgu 300 km i głowicy bojowej o masie 250 kg .
Do ataku miałoby dojść 5 lipca, a jedyne informacje na jego temat, będące podstawą dalszych spekulacji, pochodzą ze źródeł tzw. „Wolnej Armii Syryjskiej” (FSA), której przedstawiciele twierdzą, iż przed świtem 5 lipca w centrum Lattakii doszło do potężnych wybuchów i sugerują udział FSA w rozpoznaniu położenia baterii.
Udział Izraela w ataku potwierdzili 13 lipca anonimowo na antenie CNN trzej wysocy rangą urzędnicy USA. Strona izraelska odmawia komentarza w tej sprawie. Rząd w Damaszku także nie komentuje tych doniesień.
W ciągu ostatniego pół roku Izrael co najmniej trzy razy atakował obiekty znajdujące się na terytorium Syryjskiej Republiki Arabskiej, celami pojedynczych uderzeń były niektóre nowoczesne systemy uzbrojenia i centra badawcze. Prezydent Baszar al-Assad zapowiedział, że odwet na syjonistycznym państwie będzie miał charakter strategiczny i długofalowy. Za część tej strategii można uznać przyzwolenie na udział w syryjskim konflikcie Hezbollahu, wiążący się z dozbrojeniem szyickiej organizacji politycznej m.in. w broń pancerną.








