Według ochrony w parlamencie znajdowało się 109 osób – deputowani, trzej ministrowie, szef jednej z central związkowych i przedstawiciele związku pracodawców oraz dziennikarze. Deputowani zaaprobowali nowelizację ustawy budżetowej na 2013 r., którą parlament ma rozpatrzyć w czwartek.
Policja, do której dołączyły oddziały żandarmerii, próbowała wywieźć część osób autobusem. Jednak protestujący okrążyli autobus i obrzucili go kamieniami, wybijając część szyb. Zbudowali też barykadę z kontenerów na śmieci, by zablokować ulice prowadzące do parlamentu.
Dopiero około godz. 3.30, kiedy protestujących było zacznie mniej, policja wyprowadziła z gmachu parlamentu pierwszą grupę ministrów i deputowanych, później wyprowadzono drugą grupę. Przebywali oni przymusowo w parlamencie łącznie 8 godzin. Nie doszło do nowych starć. Przed parlamentem pozostaje grupa kilkudziesięciu osób. Policja nie podała informacji o liczbie zatrzymanych.
Minister finansów Petyr Czobanow, który był w autobusie, powiedział w telewizji publicznej, że „rząd pracuje i zamierza dalej pracować”. Lewicowy deputowany Anton Kutew pokazał w telewizji rzucony w niego kamień. Policja nie podaje informacji o liczbie protestujących. Według obserwatorów, początkowo było ich ok. 1000-1500, później, po tym jak telewizja publiczna i główne kanały komercyjne zaczęły transmitować bezpośrednio starcia, dołączyło jeszcze kilkaset osób.
Antyrządowe protesty trwają w Bułgarii od 40 dni. Rozpoczęły się 14 czerwca jako spontaniczny protest przeciwko mianowaniu kontrowersyjnego polityka i magnata medialnego Deliana Peewskiego na szefa Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Mimo unieważnienia tego wyboru protesty trwały nadal, przekształcając się w antyrządowe demonstracje z żądaniami natychmiastowej dymisji gabinetu, przedterminowych wyborów i odsunięcia oligarchii od władzy. Szef parlamentu Michaił Mikow odwołał środowe posiedzenie Zgromadzenia Narodowego. Powiedział, że w takiej atmosferze parlament nie może obradować, i zwrócił się do posłów, by nie przychodzili do pracy.
Za: PAP








