Jak podała agencja Reuters, islamistyczna bojówka „rebeliantów” uprowadziła dziś z „biura opozycji” w mieście Saraqeb w prowincji Idlib (północny-zachód Syrii) polskiego fotoreportera. Zrabowano także pieniądze i sprzęt elektroniczny. Wśród członków szczurzej bojówki były prawdopodobnie osoby posiadające obywatelstwo niektórych krajów Unii Europejskiej. Informacje o porwaniu pochodzą od lokalnych „aktywistów opozycji”.
Marcin Suder jest 34-letnim fotoreporterem warszawskiego studia fotograficznego, z jego portfolio wynika, że już wcześniej przebywał w regionach ogarniętych konfliktami, m.in. w Afganistanie, Birmie, Czeczenii, Indiach, Iranie, Kaszmirze, Kongo, Palestynie, Ruandzie, Sierra Leone, Sudanie.
Komentarz Redakcji: Drastyczne lekceważenie zasad bezpieczeństwa polegające na umyślnym i dobrowolnym przebywaniu na terenach zajętych przez „rebeliantów” bez zgody i ochrony ze strony sił rządowych nie mogło skończyć się inaczej. Doświadczenia zebrane w trakcie naszej Misji do Syrii świadczą jednoznacznie: jedynie syryjska armia jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo pobytu w kraju Europejczykom, traktowanym przez zbrojne bandy opozycji wyłącznie jak bankomaty lub odtwórcy głównych ról w filmach z gatunku jihad snuff. Porwanie Polaka zostało prawdopodobnie ukartowane między różnymi frakcjami szczurów, o czym świadczyć może pojawiający się w medialnych doniesieniach wątek przebywania polskiego fotoreportera pod opieką jednej z „grup opozycji”. Zapewne teraz „umiarkowani rebelianci” łaskawie podejmą się negocjacji lub będą przekazywali informacje o porwanym mające oddziaływać psychologicznie na jego rodzinę i polską opinię publiczną. Tymczasem jedynie oddziały szturmowe Syryjskiej Armii Arabskiej są w stanie odbić polskiego fotografa z rąk uzbrajanych przez Zachód terrorystów, przeciw którym walczą od ponad dwóch lat; po uwolnieniu może on liczyć na sprawiedliwy proces, ponieważ wszystko wskazuje na to, że w Syrii przebywał nielegalnie, przedostając się z Turcji. Ponieważ polskie MSZ obiecało reakcję w tej sprawie, przypomnijmy, że polska ambasada w Damaszku została najpierw przekształcona w placówkę amerykańskiej dyplomacji (!) a następnie, wbrew protestom polskiego ambasadora, ewakuowana i zamknięta.









Jeden komentarz