Centrum Wiesenthala zabiega o zaprzestanie wydawania ukazującej się w Niemczech od 57 lat serii wydawniczej „Landser”, zawierającej opisy walk w II wojny światowej z perspektywy szeregowych żołnierzy Wehrmachtu – ze względu na rzekome gloryfikowanie w nich wojny i nazizmu.
Zeszyty „Landser” (niem. „wojak”) ukazują się co tydzień od 1956 r. Wydaje je wydawnictwo Pabel-Moewig Verlag w Rastatt, należące do Bauer Media Group. Koszt jednego zeszytu (1,95 €) zbliżony jest do ceny przeciętnego niemieckiego dziennika.
Jak poinformował 4 sierpnia „Welt am Sonntag”, Centrum Wiesenthala zarzuciło wydawnictwu gloryfikowanie wojny, pomijanie zbrodni wojennych i idealizowanie Wehrmachtu. Z doniesień innych mediów wynika, że za szczególnie naganne uznano publikowane na drugiej stronie każdego wydania portrety wojskowych wyróżnionych najwyższym odznaczeniem III Rzeszy – Krzyżem Rycerskim (Ritterkreuz). „W ten sposób przedstawia się i wychwala jako odznaczonych zbrodniarzy wojennych, członków SS i Wehrmachtu, pomijając ich czyny.” – twierdzi historyk Stefan Klemp, który na zlecenie Centrum Wiesenthala sporządził analizę serii.
Centrum Wiesenthala zwróciło się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Sprawiedliwości o zbadanie, czy kontrowersyjne publikacje nie są sprzeczne z kodeksem karnym.
Najnowsze wydanie „Landsera”, zatytułowane „Śmierć na granicy Rzeszy”, ukazuje walki niemieckich oddziałów w okolicach Gołdapi jesienią 1944 r. z nacierającą na Prusy Wschodnie Armią Czerwoną. Bohaterem wydarzeń jest starszy szeregowiec Assmann, wierzący w Hitlera i narodowy socjalizm młody idealista, rzucony bez wojskowego doświadczenia w wir krwawych walk. Odbicie Gołdapi z rąk Armii Czerwonej autor określa mianem „wspaniałego sukcesu obronnego, w który mało kto wierzył wobec gigantycznej przewagi Sowietów i zmęczenia wyczerpanych żołnierzy”. Assmann, jeden z niewielu, którzy przeżyli walki, wie dziś, o co powinien walczyć żołnierz: „musi bronić ojczyzny i chronić kobiety i dzieci” – pisze na zakończenie autor opowiadania.
Próby doprowadzenia do zakazu wydawania pisma podejmowane były kilkakrotnie, jednak bez powodzenia. Ostatnio urząd do spraw młodzieży w Schwerinie, stolicy kraju Meklemburgia, wnioskował w 1996 r. o wydanie zakazu ze względu na domniemaną niebezpieczną dla młodzieży treść zeszytów „Landser”.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)








