Horst Mahler: Walczyliśmy z największym wrogiem ludzkości – imperializmem amerykańskim

Od Redakcji: Prezentujemy tłumaczenie wywiadu z Horstem Mahlerem, przeprowadzonego przez redakcję pisma rosyjskich narodowych bolszewików Wtorżenie w 2001 roku. Przypominamy i polecamy także publikowany wcześniej na łamach Xportalu esej „Globalizacja jako najwyższe stadium imperializmu„, poprzedzony streszczeniem burzliwego życiorysu Autora. 

Towarzyszu Mahler, w latach siedemdziesiątych uznawano was za jednego z najbardziej radykalnych reprezentantów skrajnej lewicy. Dziś przedstawiciele ruchów lewicowych mówią o waszej prawicowej apostazji. Kto się zmienił, wy czy oni?

Ciężko to ocenić. Definicje „prawicy” i „lewicy” są różne w zależności od punktu widzenia. Ja po prostu myślę i mówię to, co sam uważam za słuszne, nadawanie etykietek zostawiam innym.

Traktujecie rewoltę studencką 1968 r. jako narodowo-rewolucyjną, posiadającą narodowo-bolszewicki charakter. Na czym opieracie tę interpretację?

Wszystko to zawarte jest w analizach Bernda Rabehla, który prawidłowo opisał wady i zalety naszych argumentów teoretycznych przeciwko ideom narodowym w latach sześćdziesiątych. Nie było wyrażonej wprost zgody w tej sprawie, ale zarówno kierownictwo Frakcji Czerwonej Armii jak i Rudi Dutschke którego dobrze znałem przyjęli trzecioświatową orientację proponowaną przez Rabehla.  W tym czasie nawoływali do wojny wyzwoleńczej. Według mnie, nacjonalizm studenckiej rewolty 1968 r. był zdrowy i uczciwy. Przykładem tego było nasze poparcie dla prawa narodu wietnamskiego do decydowania o własnym losie. Walczyliśmy przeciwko ludobójczej polityce amerykańskiej i poparcia jakiego udzielały jej Zachodnie Niemcy. Jest dla mnie oczywiste, że występowaliśmy przeciwko polityce, która doprowadziła do śmierci dwóch milionów wietnamskich chłopów, którzy chcieli jedynie wolności decydowania o tym co jest dla nich dobre a co złe nie tylko dlatego, że stały za tym jakieś abstrakcyjne racje, ale dlatego, że jesteśmy Niemcami i dla nas jako Niemców ważny jest los naszego własnego kraju i narodu. Chcieliśmy aby Niemcy stały się motorem procesu pokojowego, czynnikiem geopolitycznym w walce ludzkości przeciwko amerykańskiemu kolonializmowi.

Czy można zatem powiedzieć, że wsparcie dla narodu wietnamskiego było czymś w rodzaju substytutu niemieckiego nacjonalizmu?

To nie było tak. Wtedy tam, w Wietnamie znajdowała się linia frontu. Wiedzieliśmy, że bierzemy udział w wojnie na skalę światową. I dlatego podjęliśmy w naszym własnym kraju walkę przeciwko największemu wrogowi ludzkości – imperializmowi amerykańskiemu.

Przez długi czas przebywaliście w więzieniu za wspieranie grupy terrorystycznej. Co dziś myślicie o polityce przemocy?

Ta forma walki przyniosła efekty odwrotne niż te na które mieliśmy nadzieję. Zamiast przyspieszyć proces przebudzenia tożsamości narodowej, wzmocniła grupę która zaczęła terror. Odsunęliśmy się od ludzi i popadliśmy w mizantropię. Przestaliśmy ucieleśniać wolność, sprawiedliwość i solidarność które były celami naszej walki, stając się gangiem zabójców sporadycznie odnoszących się do polityki. Wielu członków naszej grupy przeżyło osobisty upadek. Aktywiści wobec których pojawiły się podejrzenia o zdradę musieli zostać zabici, nawet bez dowodów winy. Grupa która osiągnęła takie ekstremum nie może przyczynić się do ustanowienia sprawiedliwego społeczeństwa.

A co z przemocą ze strony państwa?

Widać ją przede wszystkim teraz, gdy rząd niemiecki podkopuje fundamenty demokracji takie jak wolność wyrażania poglądów czy wolność zrzeszania się jeśli tylko uzna, że ktoś nie podporządkowuje się zasadom „poprawności politycznej.”

W jednym z niedawnych wywiadów dla prasy niemieckiej powiedzieliście, że dzisiejsi więźniowie  z Nationaler Widerstand to “bohaterowie Odrodzenia Niemiec”. Za te słowa znów postawiono was pod pręgierzem krytyki.

Jestem męczennikiem – człowiekiem który walczy za swoje idee i jest gotów pójść za nie do więzienia. Dlatego wszyscy którzy cierpią tylko z powodu swoich przekonań są męczennikami, chociaż nie odnosi się to do osób których jedynym argumentem w każdym sporze jest kij bejsbolowy. Uwięzieni nacjonaliści budzą moje uznanie, posiadają bowiem pozytywną wizję Niemiec i walczą o ich odrodzenie. Jeśli z tego powodu znajdują się w więzieniach, są męczennikami sprawy narodu. Nie znaczy to jednak, że zawsze zgadzam się ze wszystkimi działaniami jakie podejmują by osiągnąć swój cel. W 1968 r., gdy dążyłem do uzyskania dla nas statusu więźniów politycznych byłem przekonany, że my – męczennicy wolnego świata zbudujemy lepszy świat. To samo dotyczy dzisiejszych nacjonalistów. Cierpią za wielką ideę.

Wasza walka z możliwością posiadania podwójnego obywatelstwa wzbudziła ożywioną reakcję ze strony niemieckiej prasy. Czy moglibyście przedstawić swoje stanowisko na ten temat?

Jest dla mnie jasne, że przed narodem niemieckim stoi groźba wymarcia. Wobec napływu obcokrajowców zakorzenionych w obcych kulturach, rosnącego odsetka muzułmanów i obecnej sytuacji demograficznej za 50 lat możemy stać się mniejszością w naszym własnym kraju. Jestem przekonany, że narody trwają dzięki wspólnej substancji kulturowej. Obecność milionów przedstawicieli obcych kultur w samym sercu Niemiec zagraża naszemu dalszemu istnieniu.

Kto wspiera was w waszej walce?

Wszyscy Niemcy, w przyszłości walkę wesprą wszyscy Niemcy. Myślę, że stanie się to już niedługo i będą wśród nich nawet ci którzy dziś z trudem identyfikują się jako Niemcy. Stopniowo także oni zrozumieją, że Niemcy, tak jak wszystkie inne narody mają prawo by istnieć, by posiadać swój kraj i zachować swoją kulturę.

Czy nie obawiacie się, że takie stanowisko może ściągnąć na was oskarżenia o “faszyzm” czy “nazizm” i zniszczyć wasz wizerunek?

Nie obawiam się cieniów Auschwitz, pałek które wyciągane są gdy tylko trzeba uderzyć w kluczowe interesy Niemców i innych narodów. Tę broń trzeba zneutralizować aby przestała służyć do zastraszania. Obraz narodowego socjalizmu został intencjonalnie wypaczony. Po pierwsze nie można zrównywać narodowych koncepcji sprawiedliwości społecznej dla narodu niemieckiego z Hitlerem i wypaczeniami jakie miały miejsce po 1933 r. Dziś narodowy socjalizm jest automatycznie kojarzony z Hitlerem przez co nabrał charakteru tabu. To wielka pomyłka. Dziś stawiamy czoła tym samym problemom co w latach dwudziestych i trzydziestych. Według mnie najważniejsze jest wyrwanie podstawowych narzędzi zarządzania gospodarką ze szczęk drapieżnego międzynarodowego kapitalizmu i wykorzystanie ich w narodowej gospodarce. Gospodarce która służy konkretnemu narodowi, całemu a nie bandom spekulantów, finansistów i kosmopolitycznym oligarchom.

Podobne pytania stawiano sobie w latach trzydziestych nie tylko w Niemczech. W innych krajach Europy także dążono do wypracowania niekomunistycznego socjalizmu połączonego z ideą narodową. Nawet w Stanach Zjednoczonych podjęto takie próby. Polityka Roosevelta była w swej istocie bardzo bliska społecznym i gospodarczym działaniom narodowych socjalistów. Dziś jest to całkowicie przemilczane.

Pora już zacząć myśleć inaczej, w nowy sposób.

RAF___Rote_Armee_Fraktion_by_davemetlesits

Z j. ros. tłum. J.S.

2 komentarze

Leave a Reply