Francja: Zmarł „adwokat diabła”

Francuski prawnik Jacques Vergès, nazywany przez media „adwokatem diabła”, zmarł 15 sierpnia w Paryżu w wieku 88 lat na zawał serca – poinformował wydawca jego pamiętników.

Vergès urodził się w 1925 r. w ówczesnym Syjamie (obecnej Tajlandii). Jego ojciec był francuskim dyplomatą, a matka Wietnamką. Mieszkali na francuskiej wyspie Reunion na Oceanie Indyjskim. Tam ugruntowały się jego antykolonialne poglądy. W czasie II wojny światowej walczył w szeregach „Wolnych Francuzów” pod dowództwem generała Charles’a de Gaulle’a. Potem wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej. W czasie wojny w Algierii bronił Algierczyków oskarżonych o działania terrorystyczne wobec Francji. Jedną z jego klientek była jego przyszła żona Dżamila Buhired, skazana na śmierć w 1957 r. za podkładanie bomb w kawiarniach w Algierze. Uzyskał algierskie obywatelstwo i przeszedł na islam. Zajmował stanowisko szefa gabinetu algierskiego ministra spraw zagranicznych; założył wówczas przegląd „Révolution africaine” – pismo o orientacji „trzecioświatowej”, finansowane przez algierski Front Wyzwolenia Narodowego. W 1970 r. nagle zniknął, nie dając znaku życia przez następne dziewięć lat. W 1979 r. pojawił się niespodziewanie w Paryżu. Nigdy nie wyjaśnił przyczyn swego zniknięcia.

Vergès był adwokatem terrorysty-najemnika Ilicha Ramíreza Sáncheza, znanego jako „Carlos” lub „Szakal”. Miał bronić przed trybunałem w Hadze serbskiego prezydenta Slobodana Miloševicia, lecz ten ostatecznie zrezygnował z jego pomocy i jako zawodowy prawnik z powodzeniem bronił się sam. Vergès bronił też przed sądem niemieckiego zbrodniarza wojennego Klausa Barbie, szefa Gestapo w Lyonie podczas II wojny światowej, oraz kambodżańskiego dyktatora Pol Pota. Jego klientem był również Khieu Samphan, były prezydent Kambodży i przywódca Czerwonych Khmerów, oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie wojenne. Vergès wpisał się na listę obrońców irackiego dyktatora Saddama Husajna, powieszonego po pokazowym procesie w 2006 r.

Do najbardziej znanych wypowiedzi Jacquesa Vergèsa należały słowa: „Tak, broniłbym nawet Hitlera. Mógłbym też zostać adwokatem Osamy bin Ladena czy George’a W. Busha – oczywiście pod warunkiem, że przyznałby się do winy.” Mawiał także: „Zło absolutne nie istnieje” (co jest zupełnie zgodne z nauką Kościoła – przyp. red.).

(Na podstawie PAP opracował A.D.)

images

Leave a Reply