24 sierpnia agencja informacyjna Reutera, powołując się na anonimowego „wysokiego rangą przedstawiciela sektora obronności” USA, podała wiadomość, iż amerykańskie władze rozważają możliwość przeprowadzenia z morza ataku rakietowego na syryjską armię przy użyciu m.in. skierowanego na Morze Śródziemne niszczyciela USS „Mahan”, uzbrojonego w pociski manewrowe Tomahawk.
Tego samego dnia generał-pułkownik Leonid Iwaszow (współpracownik rosyjskiego Ministerstwa Obrony, prezes Akademii Problemów Geopolitycznych w Moskwie, były dowódca sił rosyjskich w Bośni i Kosowie), poproszony o skomentowanie tej informacji powiedział:
– Rosja może wzmocnić grupę okrętów na Morzu Śródziemnym w charakterze kontrposunięcia. Myślę, że nie pozostaje nic innego, jeśli chcemy nie dopuścić do rozwoju czynnika agresji.
Głos zabrały również władze Iranu.
– Nie ma żadnego międzynarodowego mandatu dla interwencji w Syrii. Ostrzegamy przed wszelkimi akcjami lub deklaracjami, których skutkiem byłoby zwiększenie napięć w regionie. Mam nadzieję, że politycy w Białym Domu dadzą dowód wystarczającej mądrości i nie zaangażują się w tak niebezpieczne przedsięwzięcie. (…). Jesteśmy bardzo zaniepokojeni informacjami o użyciu broni chemicznej w Syrii i zdecydowanie potępiamy wykorzystanie takiej broni. Istnieją dowody na to, że akcję tę przeprowadziły grupy terrorystów. – oświadczył Abbas Aragczi, rzecznik prasowy irańskiego MSZ. Przeciw uderzeniu na Syrię opowiedział się również niemiecki rząd Angeli Merkel, o czym poinformował tego samego dnia jego rzecznik prasowy Steffen Seibert.
25 sierpnia nad ranem czasu polskiego doniesienia o przygotowaniach do ewentualnej agresji na Syrię potwierdził amerykański sekretarz obrony Charles Hagel.
– Prezydent Obama poprosił Pentagon o przygotowanie opcji na wszelkie ewentualności. – mówił Hagel podczas konferencji prasowej w Kuala Lumpur, zastrzegając jednak, iż strona amerykańska dopuszcza otwarty atak na Syrię jedynie w wypadku potwierdzenia oskarżeń o użycie przez syryjskie wojska broni chemicznej przeciw zbrojnym bandom „opozycji”, które dotąd nie nastąpiło.
– Nie powiem nic więcej, dopóki nie będziemy mieli więcej informacji wywiadowczych opartych na faktach. – zakończył Hagel.
Później tego samego dnia przed „przekroczeniem czerwonej linii w Syrii” przestrzegł Amerykanów generał Masud Dżazajeri, zastępca szefa sztabu sił zbrojnych Iranu.
– Jeśli Stany zjednoczone przekroczą tę linię, Biały Dom poniesie poważne konsekwencje. (…). Terrorystyczna wojna, która toczy się w Syrii, została zaplanowana przez Stany Zjednoczone i inne reakcyjne państwa regionu przeciw frontowi oporu [wobec Izraela – przyp. red.]. Mimo to rząd i lud Syrii odnieśli poważne sukcesy. (…).Ci, którzy dolewają oliwy do ognia nie uciekną przed gniewem ludu. – oświadczył generał Dżazajeri.
Tymczasem „syryjska opozycja” poinformowała o otrzymaniu z Turcji 400 ton broni, zakupionej dla niej przez nie wymienione z nazwy państwa Zatoki Perskiej. Według jej źródeł (m.in. animowanej przez Zachód tzw. „Najwyższej Rady Wojskowej”) złożony z 20 ciężarówek konwój z bronią wyruszył z tureckiej prowincji Hatay i przekroczył granicę syryjską w ciągu ostatnich 24 godzin granicę. Jest to jedna z największych dostaw broni dla „opozycjonistów”, przeznaczona głównie dla band „opozycji” działających w północnej części Syrii.
– Amerykańska interwencja militarna wywoła bardzo poważne konsekwencje i będzie kulą ognia, od której zapłonie Bliski Wschód. – ostrzegł 25 sierpnia syryjski minister informacji Omran Ahid ez-Zubi, cytowany przez państwową agencję SANA.
Tego samego dnia sytuację wokół Syrii skomentował publicznie również Aleksiej Puszkow, przewodniczący komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy Państwowej.
– Ta wojna, tak samo jak tamta, będzie nielegalna, a Obama stanie się klonem Busha. – stwierdził rosyjski polityk, czyniąc aluzję do agresji na Irak w 2003 r.
Przeciw eskalacji konfliktu opowiedział się także papież Franciszek, który podczas niedzielnej modlitwy „Anioł Pański” zaapelował o powrót w Syrii na drogę pokoju.
(Na podstawie PAP, rp.pl i KAI opracował A.D.)









Pingback: DziennikPolski.eu - Syria: USA grożą, islamiści prowokują
Pingback: Syria: USA grożą, islamiści prowokują