Alaksiej Dziermant: Korzystajcie z doświadczeń Białorusi

W zeszły wtorek w Mińsku miały miejsce negocjacje Unii Celnej, UE i Ukrainy. Poruszono podczas nich temat Noworosji. Dziś (1 IX) do Mińska przybyła grupa negocjacyjna w sprawie Ukrainy, w skład której wchodzą przedstawiciele Donieckiej Republiki Ludowej. Prezydent Białorusi zachowuje stanowisko otwarte zarówno wobec obecnych władz w Kijowie, jak i Rosji. Dlaczego to robi, jakie jest stanowisko Białorusi w sprawie konfliktu i na wiele innych pytań odpowiada ekspert białoruskiego ośrodka analitycznego „Cytadela”, politolog, filozof i etnokulturolog Alaksiej Dziermant.

Alaksiej, co Twoim zdaniem skłoniło prezydenta Białorusi do organizacji  szczytu w Mińsku?

Widzę kilka powodów. Po pierwsze, przywództwo Białorusi działa racjonalnie i ma powody do zainteresowania jak najszybszym rozwiązaniem konfliktu na Ukrainie, ponieważ jest ona naszym sąsiadem a Ukraińcy są narodem blisko z nami spokrewnionym, z którym łączą nas liczne więzy na poziomie ludzkim i gospodarczym. Każdy kraj dąży do zminimalizowania ryzyka i eliminacji źródeł niestabilności. Drugi motyw jest bardziej osobisty – prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko naprawdę uważa, że to, co dzieje się na Ukrainie to wielka tragedia i dlatego chce przyczynić się do osiągnięcia pokoju.

Dlaczego Białoruś zainicjowała negocjacje między Rosją i Ukrainą? Czy tylko z powodu klęski „pokojowej misji” Łukaszenki, czy może były też inne cele?

Białoruś służy tu jako platforma negocjacyjna odpowiednia zarówno dla Rosji, jak i Ukrainy, a nawet UE, ponieważ z jednej strony jest militarnym i politycznym sojusznikiem Rosji, z drugiej zaś utrzymuje kontakt z nowymi władzami w Kijowie.

Według mnie jest za wcześnie by mówić o „sukcesie” lub „klęsce” pokojowych działań Łukaszenki. To dopiero początek długich i skomplikowanych procesów. Jednak to, co udało się zacząć w Mińsku jest osiągnięciem samym w sobie. To bardzo ważne, że z inicjatywą wyszło państwo głęboko osadzone w kontekst regionalny, a nie jakiś mediator międzynarodowy.

Moim zdaniem celem Białorusi powinno być włączenie do negocjacji stron faktycznie zainteresowanych normalizacją sytuacji i wykluczenie elementów radykalnych. Mam tu przede wszystkim na myśli przywódców UE, którzy wyraźnie nie są zainteresowani wojną u swoich granic i mogą skutecznie wywierać wpływ na Kijów.

Dlaczego władze białoruskie zachowują przyjazne stanowisko wobec tych, którzy doszli do władzy w wyniku protestów na Majdanie?

Białoruski rząd de facto uznał wszystko, co stało się na Ukrainie po Majdanie: przyłączenie Krymu do Rosji i legalność nowych władz, choć niekoniecznie podziela on ich stanowisko wobec obecnych wydarzeń. Powód jest prosty – trzeba rozmawiać z kimś kto, chociaż do pewnego stopnia, kontroluje sytuację.

Co więcej, niezależnie od tego, jak potoczą się przyszłe losy państwa ukraińskiego, Białoruś musi budować wspólne relacje z nim, lub jego częściami. Wynika to z jej położenia geograficznego. Białoruś utrzymuje zatem kanały komunikacyjne i chce wywierać wpływ na rzecz stabilizacji sytuacji w interesie wszystkich, a zwłaszcza Rosji.

Czy władze nie obawiają się, że wspierane przez Zachód tendencje „rewolucyjne” rozprzestrzenią się na Białoruś, zwłaszcza dlatego, że kraje sąsiednie mogą eksportować nie tylko idee, ale samych rewolucjonistów, organizatorów, instruktorów? Czy Majdan może się powtórzyć na Białorusi?

Można się nad tym zastanawiać, ale nie przeceniałbym stopnia ryzyka. Wydarzenia na Ukrainie pokazały, że Białoruś jest czynnikiem bezpieczeństwa i stabilności w tej części Europy. Do Mińska przybyli wysoko postawieni oficjele europejscy. Uważam, że destabilizacja Białorusi nie leży w interesie Europy. Oczywiście, elementy radykalne z Ukrainy i ich lokalni sympatycy mogą zostać wykorzystani w interesie sił trzecich. Ale nasz rząd i służby raczej dobrze poradzą sobie z takim wyzwaniem.

Ogólnie rzecz biorąc, na Białorusi nie ma bazy społecznej dla Majdanu. Co więcej, wydarzenia na Ukrainie przechyliły opinie publiczną w przeciwnym kierunku. Znaczna większość Białorusinów odniosła się negatywnie do Majdanu i jego następstw.

Tej wiosny, podczas zajmowania budynków regionalnej administracji na południowym wschodzie Ukrainy, obok flag rosyjskich podnoszono także białoruskie. Co o tym myślisz? Czy można to nazwać symbolicznym gestem?

Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że na Białorusi nie dopuszczono do ukształtowania się klanów oligarchicznych. Nie opiera się też na antyrosyjskim nacjonalizmie. Mamy wiele kapitału symbolicznego dla tych którzy chcą poprawić sytuację na Ukrainie.

W Rosji część kręgów patriotycznych uznała względnie przyjazne stanowisko Łukaszenki wobec obecnych władz w Kijowie za „zdradę interesów narodu rosyjskiego.” Nie zgadzasz się z tym. Jeśli nie była to zdrada, to co?

Częściej niż argument o rzekomej „zdradzie” Łukaszenki słychać, że Putin „porzucił” Noworosję. Uważam, że część rosyjskich kręgów patriotycznych postrzega rzeczywistość w sposób zbyt egzaltowany. To oczywiście zrozumiałe, gdyż toczy się wojna. Ale polityka to sztuka tego, co możliwe, w której zwycięża ten, który wykaże się trzeźwą kalkulacją i strategiczną wizją.

Uważam, że stanowisko białoruskich władz w reakcji na wydarzenia na Ukrainie jest maksymalnie racjonalne. Dostrzegam w nim zapowiedzi współpracy z Ukrainą po wojnie, ustanowienia relacji z Ukrainą i UE w kontekście Unii Eurazjatyckiej. Można nawet powiedzieć, że polityka Białorusi to prototyp eurazjatyckiej soft power, gdyż to właśnie na szczycie w Mińsku uczestnicy z krajów Unii Celnej po raz pierwszy wystąpili jako podmiot stanowiska dyplomatycznego.

Gdybyśmy porównali Ukrainę i Białoruś: jaki jest sekret białoruskiej stabilności i permanentnego chaosu na Ukrainie, poza czynnikiem psychologicznym? Dlaczego na Białorusi kwestia językowa nie budzi tak wielkich emocji?

Sekret jest naprawdę prosty – na Białorusi istnieje państwo. Silne, zorientowane społecznie, zapobiegające mieszaniu się kompradorskich elit i kryminalnych klanów w politykę i gospodarkę. Co więcej, wybory geopolityczne i reorganizacja życia społecznego wzmocniły wewnętrzną stabilność i ochroniły ją przed elementami destrukcyjnymi. Kwestie językową ostatecznie rozwiązano w 1995 r., kiedy w powszechnym referendum większości obywateli zagłosowała za przyznaniem językowi rosyjskiemu statusu języka oficjalnego na równi z białoruskim.

Czy doświadczenie Białorusi może być użyteczne dla Ukrainy i państw powstających na jej terytorium?

Uważam, że białoruskie doświadczenia mogą i powinny być wykorzystane. Po pierwsze – kontrola państwa nad zasobami gospodarczymi i usunięcie oligarchii. Po drugie – zrewidowanie wszystkich zasad polityki narodowej i społecznej i wyborów geopolitycznych, czyli wszystkich czynników, które doprowadziły do obecnych wydarzeń.

Wyobraźmy sobie, że Doniecka lub Ługańska Republika Ludowa, albo władze w Kijowie zwracają się do „Cytadeli” o radę w procesie budowy państwa. Co byś im doradził?

Władzom republik ludowych poradziłbym, by nie ograniczały się do spraw wojskowych. Ważne jest, aby teraz położyć fundamenty pod nową politykę społeczną akcentującą równość. Już teraz konieczne jest, by myśleć o odbudowie potencjału przemysłowego zniszczonego przez wojnę (przy okazji, Białoruś mogłaby w tym pomóc dostarczając ludzi i inwestycji). Co więcej, uważam, że polityka narodowa nie może wykluczać ukraińskości jako takiej, ale powinna uwzględnić Ukraińców dając alternatywę dla antyrosyjskiego nacjonalizmu.

Przywódcom Ukrainy radziłbym, by szybko odcięli się od radykalnych poglądów w kwestii językowej, zgodzili się na federalizację i bardziej realistycznie patrzyli na integrację europejską, a także zaczęli budować relacje gospodarcze z Unią Eurazjatycką.

Czy wydarzenia na Ukrainie wpłynęły lub mogą wpłynąć na relacje białorusko-rosyjskie i procesy integracji eurazjatyckiej?

Jeśli spojrzymy na fakty, zauważam wzmocnienie współpracy Rosji i Białorusi w sferach militarnej i ekonomicznej oraz na płaszczyźnie międzynarodowej. Jest oczywiste, że władze Rosji aprobują inicjatywę Białorusi i fakt brania przez nią współodpowiedzialności za stabilność w regionie. To pozytywny trend, który wskazuje, że jeśli Unia Eurazjatycka będzie budowana na fundamencie zaufania, wzajemnej odpowiedzialności i bliskiej współpracy, ma duże szanse stać się prawdziwą potęgą i biegunem geopolitycznym.

Rozmawiał Aleksandr Bowdunow
Źródło: novorosinform.org
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
Tytuł pochodzi od Redakcji.

w590

7 komentarzy

Leave a Reply