Aleksiej Mozgowoj: Przyszłość Noworosji jest niepewna

Od Redakcji: Po najnowszym wywiadzie z Igorem Striełkowem przedstawiamy naszym czytelnikom wywiad z jednym z najbardziej rozpoznawalnych dowódców polowych oddziałów noworosyjskiej rewolucji, Aleksiejem Mozgowojem, traktujący o aktualnej sytuacji politycznej w Noworosji.

Czy w Noworosji naprawdę istnieje „partia zdrajców” o której tyle się ostatnio mówi?

To sprawa jasna i zrozumiała, nie zawsze jednak łatwo jest wyraźnie dostrzec tych zdrajców. Nie chodzi o jednostki, ale strukturę. Ci zdrajcy mogą być nawet w szeregach naszych oddziałów, mogą być w naszych władzach – to wszyscy ludzi pozbawieni czystych intencji. Każdy, kto szuka pieniędzy albo siedzi z założonymi rękami. Tacy ludzie są zdrajcami Noworosji. Nie można dzielić skóry na niedźwiedziu, a to właśnie ma miejsce. Teraz widać to wyraźnie – dzielą między siebie majątki, przedsiębiorstwa i wszystko inne.

Czy może Pan wskazać przedstawicieli „piątej kolumny” w Noworosji?

To wciąż ci sami ludzie – Partia Regionów, która swego czasu próbowała przedstawiać się jako jedyna reprezentująca nasz region siła. To oni stanowią większość piątej kolumny, która próbuje teraz wrócić do władzy.

Czy myślał Pan o kandydowaniu w wyborach do parlamentu?

Parlament to wyłącznie piąta kolumna. Całkowity mrok i mgła. Ludzie, dla których nie ma nic świętego.

A co sądzi Pan o komunistach?

Co można sądzić o partii, która po 70 latach rządów doprowadziła do upadku państwa? Potem 23 lata mieli udział we władzy – byli przecież w parlamencie – i nie zrobili nic, żeby naprawić cokolwiek i wykonać krok w stronę socjalizmu. Ta partia istnieje wyłącznie dla samej siebie.

Jaki jest według Pana najlepszy scenariusz na przyszłość dla Noworosji?

Aby mówić o przyszłości, trzeba najpierw rozwiązać obecną sytuację. Biorąc pod uwagę to, co się teraz dzieje, jest za wcześnie, by mówić o przyszłości. Przyszłość jest bardzo niepewna i, można powiedzieć, odległa. W tej chwili najważniejsze są ofiary, jakie ponosimy w walce, ofiary cywilne, problemy gospodarcze – to się teraz liczy najbardziej. Nie tyle przyszłość, ile przetrwanie dnia dzisiejszego, abyśmy mogli zbudować przyszłość.

Jak powinny przebiegać granice Noworosji? Na linii zawieszenia broni, czy według granic obwodów donieckiego i ługańskiego?

To jedna z najbardziej palących kwestii po porozumieniach w Mińsku. Jak można było podpisać porozumienia, które zostawiają nam skrawek naszej ziemi? Jeśli spojrzy się na mapy widać, że kontrolujemy jedną trzecią terytorium, może mniej. Podkreślam, to ziemie Noworosji, nie Ługańskiej, czy Donieckiej Republiki Ludowej. Okazuje się, że nikt nie próbował podnosić kwestii wycofania wojsk ukraińskich za linie granicy. Gdyby tak było, może bylibyśmy mniej wściekli, bo byłaby szansa na zajęcie się odbudową gospodarki. Bardzo trudno zaakceptować fakt, że stało się inaczej. Bierność i słabość naszych przedstawicieli, którzy podpisali porozumienia doprowadziły do katastrofalnych rezultatów. Byłoby lepiej, gdyby negocjacje przeciągały się przez kolejny miesiąc. Skoro już je zaczęto, trzeba było zmusić ich do pójścia po rozum do głowy.

Czy jako dowódca, może Pan przyczynić się do odwrotu ukraińskiej armii?

Siły ukraińskie, zamiast się wycofać, jak ustalono, umocniły się na pozycjach i rosną w siłę. Ciężko wyobrazić sobie czy możemy coś z tym zrobić, czy nie. W czasie kiedy podpisywano porozumienia pokojowe byliśmy w ofensywie. Mieliśmy szansę łatwo zająć Debalcewo w kilka dni. Teraz nie ma takiej możliwości.

Czy możliwy jest atak na Charków i Odessę?

Uważam, że jest to nie tylko możliwe, ale konieczne. Patrząc na to, co się dzieje, widzimy, że w kraju nic nie zmieniło się na lepsze, a przecież już przed wojną było źle. U władzy są dalej ci sami ludzie. Zwykły człowiek nie ma nic do powiedzenia. Nikt nie bierze pod uwagę opinii zwyczajnych ludzi i ich problemów. Żeby coś zmienić, ludzie potrzebują środków takich jako wojna. Panowie w gabinetach muszą zrozumieć, że nie zawsze mogą żyć, to co się im podoba. Muszą żyć, tak jak chcą tego ludzie.

Czy wsparcie z Federacji Rosyjskiej jest wystarczające?

Powiedzieć, że jest niewystarczające to mało. Zbyt wiele pomocy z Rosji jest zatrzymywane po drodze. Do nas dociera niewiele. Pomoc opuszczająca Rosję jest znacznie większa niż to, co otrzymujemy naprawdę.

Kradną?

To ulubione działania naszych oficjeli. Tak jest w Rosji, tak jest tutaj, czy się nam to podoba, czy nie.

Czy Igor Striełkow powinien wrócić do Donbasu? Mówi się, że nie pozwolono mu na to.

Potrzebna jest konsolidacja społeczeństwa i sił zbrojnych. Pytanie brzmi: czy obecne władze są w stanie jej dokonać. Striełkow był i jest sztandarem, pod którym zebrali się ludzie. Teraz jesteśmy pozbawieni tego sztandaru. Dlatego byłoby dobrze, gdyby wrócił.

Czego spodziewa się Pan po spotkaniu Putina i Poroszenki w Mediolanie?

Szczerze mówiąc niczego.

Czy proponowano Panu pieniądze w zamian za porzucenie walki?

Nikt nie zgłaszał takich propozycji, może dlatego, że od początku mówiłem, że nie interesuje mnie to. Mam buty, mundur i to mi wystarczy. Miliony, które zdobyłbym w ten sposób nie dałyby mi szczęścia.

Czy ma Pan wrogów?

Całe dwa rządy – Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej – to najbardziej nieprzewidywalni wrogowie. Nie wiadomo, czego się po nich spodziewać, jakiej zdrady oprócz tej, która już ma miejsce.

Nie ma Pan czterdziestu lat. Jak długo chce Pan żyć i walczyć?

(Śmiech) Tak, walczyć. Uważam, że walka jest konieczna do życia. Miesiąc nie wystarczy. Pożyję jak długo Bóg zechce.

Jak wyobraża Pan sobie Noworosję jako państwo? Analogicznie do Ukraińskiej SRR, Ukraińskiej Republiki Ludowej?

Po co wracać do wzorów które, że tak powiem, zniknęły? Może z czasem rozwiniemy nowy wzór, nowe zasady życia. I najważniejszą zasadę – sumienie. Posiadanie sumienia przez człowieka może rozwiązać wiele problemów.

Dziś wielkie święto prawosławne [święto Opieki Najświętszej Bogurodzicy, 14 października – Red.]. Czy chce Pan prawosławnej Noworosji?

W to święto przysięgę składał nowy batalion kozacki. Garnizon gdzie miało to miejsce został ostrzelany. Ludzie, którzy twierdzą, że są bardzo religijni – a pełno takich na zachodniej Ukrainie- 14 października ostrzelali spokojne osiedle. Tak, mamy tam garnizon, ale znowu zaatakowano domy. Może powodem jest to, że wiele osób we władzach ukraińskich to nie prawosławni. Robią na prawosławnym terytorium, to co dyktuje im ich wiara.

Za Panem wisi kopia Sztandaru Zwycięstwa [sztandar zatknięty przez Armię Czerwoną na budynku Reichstagu – Red.]…

To była straszna wojna, a ci którzy przeszli przez to piekło, to święci ludzie. Tylko tak możemy traktować ich i ich sztandar. Czyni mi się wyrzuty, że z powodu srebrnych epoletów na kozackim mundurze ponoć nawiązuję do Białych. A tu wisi czerwony sztandar. Przeszłość naszych bohaterskich przodków – to historia. Części tej historii nie mamy prawa powtarzać, a część musimy czcić i pamiętać.

Aż przejdziemy alejami Kijowa.

Źródło: politnavigator.net
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

mozgovoy_aleksey_prizrak_brigada

7 komentarzy

Leave a Reply