Zgodnie z zapowiedziami, tysiące osób manifestowało 13 grudnia swój sprzeciw wobec brutalności amerykańskich policjantów oraz ich dyskryminującego traktowania przedstawicieli mniejszości etnicznych. Marsze protestacyjne przeszły ulicami Waszyngtonu, Nowego Jorku i Bostonu. Największy spośród nich marsz w Waszyngtonie, zgromadził według organizatorów ok. 40-50 tys. osób. Byli wśród nich bliscy osób, których śmierć z rąk policjantów, stała się początkiem publicznych wystąpień. Pojawiły się m.in. rodziny Michaela Browna i Erica Garnera. Uczestnicy skandowali hasła tj. „Bez sprawiedliwości, bez pokoju, bez rasistowskiej policji”, oraz nieśli transparenty głoszące, że „życie czarnych ma znaczenie”. Czarnoskóry pastor Al Sharpton, jeden z przywódców ruchu praw obywatelskich i organizator marszu, zapewnił, że żadna ofiara brutalności policji nie zostanie zapomniana.
Do aresztowań demonstrantów doszło w Bostonie, w chwili, gdy próbowali oni sforsować policyjny kordon, a następnie zablokować autostradę. Zatrzymane zostały 23 osoby. W Nowym Jorku z kolei protestujący przeszli pod komendę policji i stali przed nią z podniesionymi rękoma. Skandowali również hasła zarzucające policji rasizm.
(na podst. PAP oprac. B.W.)









7 komentarzy