Jak informowaliśmy niedawno, działalność ruchów antyszczepionkowych przynosić może dość opłakane skutki. Tym razem możemy przekonać się o tym na własnym podwórku. We Wrocławiu zanotowano właśnie pierwszy od trzech lat przypadek zachorowania na odrę. Ośmioletnia dziewczynka pochodzenia cygańskiego, aktualnie hospitalizowana z jednym z wrocławskich szpitali, nie została zaszczepiona przeciwko tej chorobie, a wirusem zakaziła się podczas pobytu w Niemczech. Jak się okazuje, zachorowała także dwójka jej rodzeństwa. Niemcy już od października ubiegłego roku zmagają się z falą zachorowań na odrę, do tej pory zanotowano tam blisko 600 jej przypadków. Z podobnym problemem mierzą się również Stany Zjednoczone. Zarówno niemieccy lekarze, jak i polski Państwowy Zakład Higieny zgodnie przyznają, że na obserwowany, gwałtowany wzrost liczby przypadków zachorowań na odrę, wpływ ma coraz częstsza rezygnacja rodziców z obowiązkowych szczepień dzieci, spowodowana nieuzasadnionymi podejrzeniami co do bezpieczeństwa szczepionek. Tymczasem, jak tłumaczy PZH, aby można było powstrzymać krążenie wirusa odry, odsetek osób zaszczepionych powinien wynosić co najmniej 95 proc. w każdym roczniku. W Polsce szczepienia przeciwko odrze, śwince i różyczce są obowiązkowe dla dzieci w 13-14 miesiącu życia (pierwsza dawka) oraz w 10 roku życia (dawka druga). Finansowane są one ze budżetu Ministerstwa Finansów. Przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepień każdego roku na odrę chorowało w Polsce 120-200 tys. osób, z czego od 100 do 300 umierało.
(na podst. gazeta.pl, stopnop.pl oprac. B.W.)









5 komentarzy