Polska: Milion Ukraińców i problemów

Wytężone wysiłki ukraińskiej V kolumny w Polsce przynoszą rezultaty: ukraiński ambasador w Polsce Andrij Deszczyca w wywiadzie dla portalu Glavcom.ua przyznał, że w Polsce może przebywać już około miliona lub więcej ukraińskich imigrantów.

Tak, powinienem powiedzieć, że to jest już zauważalne nawet na ulicach, w sklepach, w restauracjach i w placówkach oświaty. Liczba Ukraińców w Polsce znacząco wzrosła. W niektórych placówkach oświaty połowa studentów na roku lub w grupie pochodzi z Ukrainy. W ciągu półtora roku do dwóch lat liczba Ukraińców przebywających w Polsce gwałtownie wzrosła. Sam fakt, że w zeszłym roku polskie konsulaty wydały 800 tysięcy wiz na Ukrainie potwierdza jaka liczba Ukraińców może znajdować się w Polsce. Co więcej, obecnie może być trudno policzyć ilu ich może tutaj być, dlatego że od 1 maja zeszłego roku działa prawo, które pozwala przedłużyć legalny status pobytu w Polsce jeśli są do tego podstawy. Może to zrobić administracja województwa bez potrzeby wyjazdu z Polski i otrzymania nowej wizy. Ludzie, którzy wyjechali do Polski w zeszłym roku, pracowali lub uczyli się mogli przedłużyć swój pobyt.

Oprócz uprzywilejowania ekonomicznego (na przykład stypendiów i miejsc w akademikach) oburzenie Polaków wywołują także coraz częstsze incydenty z udziałem Ukraińców, polegające na promowaniu banderowskiej ideologii czy przestępstwach takich jak niedawne zbezczeszczenie zwłok w Krakowie.

Jak w wywiadzie dla portalu Sputnik Polska ocenia Konrad Rękas, działacz narodowy z Lublina:

Sytuacja, jeśli chodzi o studentów ukraińskich, jest bulwersująca z kilku powodów. W Lublinie, jednym z największych ośrodków akademickich, zwłaszcza na wschodzie Polski, studiuje ponad 3000 studentów ukraińskich, nie licząc uczniów miejscowych szkół. (…) Akurat w tym mieście, kiedy się chodzi przez miasteczko akademickie, nazywane już w Lublinie małym Kijowem, słyszy się głównie ukraińską muzykę, ukraiński język i w tym także upowskie pieśni bojowe. Ta młodzież jest agresywna, wyalienowana, nie integruje się ze środowiskiem polskim, co więcej, na konflikt etniczny nakłada się konflikt socjalny. Spora część tej młodzieży korzysta z wydatnej polskiej pomocy państwowej polskiej, jak również też czerpie z pieniędzy, które przychodzą z Ukrainy, bo umówmy się, nie są to dzieci z biednych, potrzebujących rodzin, z wyjątkiem nielicznej grupy potomków Polaków, mieszkających na kresach. Reszta to są dzieci obecnej współczesnej politycznej, ekonomicznej elity Ukrainy, które tutaj korzystają z wieloletniego i wieloźródłowego wsparcia, jednocześnie niczego o cywilizowanym współżyciu między narodami się nie ucząc.

Tymczasem nachalne próby promowania „ukraińskiej kultury” wśród Polaków przybierają groteskowe formy. Muzeum Historii Żydów Polskich organizuje 16 sierpnia „spacer po ukraińskiej Warszawie” (sic!) w ramach
„cyklu działań Wielokulturowa Warszawa realizowanego w ramach projektu Żydowskie dziedzictwo kulturowe, komponent Oblicza różnorodności.” Nie wiadomo, czy w ramach żydo-ukraińskiego spacerku po mieście przewidziano odwiedzenie miejsca ukraińskiego mordu na ministrze Bronisławie Pierackim czy przypomnienie o roli kolaboracyjnych jednostek ukraińskich w tłumieniu Powstania Warszawskiego.

Na podst. Kresy.pl, Sputnik

Komentarz Redakcji: „Optymalną linią pozostaje niewpuszczanie do własnego kraju żadnej imigracji. Żadne państwo nie ma obowiązku tego czynić. Obcy przybysze z kolei nie mają żadnego „prawa” do dostępu do naszych miejsc pracy i zamieszkania, stypendiów czy świadczeń socjalnych. Państwo ma za zadanie umożliwić taki dostęp autochtonom, a nie cudzoziemcom. Liberalne elity, gdy przekonują, iż rozwinięte gospodarczo państwo nie poradziłoby sobie bez przyjmowania imigrantów, rozbrajająco się demaskują: przyznają, że kapitalizm w ich wariancie nie może funkcjonować bez taniej (czyli źle opłacanej i biednej), dyspozycyjnej (czyli na pół niewolniczej) siły roboczej.” – Adam Danek: Zasady polityki migracyjnej

cec419267c3bdce002266fd082743f0d

Jeden komentarz

Leave a Reply