Kilka dni temu na łamach Xportalu wspominaliśmy o egzekucji chłopca w Syrii, zamordowanego przez proamerykańską opozycję (członków Ruchu Nur al-Din al-Zinki).
Okazuje się, że niektóre echa tej sprawy są równie szokujące. Demoliberalna dziennikarka-aktywistka Carol Malouf, popierana przez Zachód piewczyni syryjskiej „rewolucji” w rozmowie telefonicznej uznała dziecko za zdrajcę (!), potępiając nie sprawców odrażającej zbrodni a niewinną ofiarę, w słowach: „Dobrze mu tak. Niech idzie do piekła. To dla niego, a także dla tych, którzy go popierają […] każda osoba która popiera reżim, niech skończy w piekle”.
Nusra apologist Carol Malouf having a meltdown.Voice recording of her saying: may the beheaded boy go to hell #Syria pic.twitter.com/3KrJ6Iqjcq
— Walid (@walid970721) 22 lipca 2016
Pochodząca z Libanu kontrowersyjna aktywistka, dziennikarka, wykładowczyni, doradca biznesowy (lista ról, w której ją obsadzano jest dość długa) nie po raz pierwszy szokuje swoim zachowaniem. Wcześniej zdefraudowała fundusze przeznaczone na pomoc uchodźcom, wykorzystując historię jednego z nich, imieniem Abdul Halim al-Attar – który chcąc zapewnić sobie i dzieciom przetrwanie sprzedawał długopisy na ulicach Bejrutu. Kampania crowdfundingowa pod nazwą #BuyPens którą pomagała zorganizować na jego rzecz, zgromadziła ponad 186 tys. funtów brytyjskich. Gdy mężczyzna, nie otrzymawszy niczego z obiecanych funduszy powiadomił o sprawie lokalne media, Malouf nazwała go „psem” i zagroziła, że doprowadzi do jego deportacji. O sprawie napisały także niektóre media zachodnie głównego nurtu (brytyjskie „Metro”, australijski portal News.com.au), a wielu współpracujących z Malouf aktywistów odcięło się od niej.
Malouf romansowała także z jednym z dowódców al-Nusry (Nusra wydała później oświadczenie, że „niczego nie było”), odwiedziła też bodaj wszystkie ważniejsze frakcje dżihadystyczne (z wyjątkiem ISIS) i islamistyczne. Co ciekawe, Malouf później dotarła także do ich śmiertelnych wrogów, czyli… kurdyjskich Peszmergów (część komentatorów do dziś nie może zrozumieć, dlaczego Kurdowie dopuścili do siebie kogoś o tak niejasnych powiązaniach).
Inne znane sprawy z jej udziałem to przeprowadzanie wywiadów z cywilami wziętymi do niewoli przez al-Nusrę, czy wywiad z wziętymi pojmanymi bojownikami Hezbollahu, a następnie próba zaszantażowania tejże organizacji (Malouf chciała otrzymać od nich zawrotną kwotę… 200 tys. funtów brytyjskich za nagranie, które rzekomo miało zawierać wrażliwe dla Hezbollahu informacje. Jak mówiła wówczas, muszą przebić ofertę gdyż arabska telewizja Al Jazeera zaoferowała jej 150 tys. funtów).
Kontrowersji temu wszystkiemu dodaje także fakt, że Malouf wywodzi się z… chrześcijańskiej społeczności libańskich maronitów – tzn. tej części z nich, która w trakcie libańskiej wojny domowej popierała „Izrael” w walce przeciwko Syrii (rządzonej wówczas przez Hafiza al-Asada, ojca obecnego prezydenta Syrii).
(Na podst. Al-Masdar News, Twitter, Live Leak oprac. M. M.)








