
22 kwietnia zmarł weteran polskiego kina Witold Pyrkosz. Miał 90 lat. Do końca życia czynnie zajmował się pracą aktorską.
Przypomnienie dorobku popularnego aktora zajęłoby wiele miejsca; jest on zresztą – podobnie jak sam artysta – powszechnie znany. Warto natomiast upamiętnić dla potomności fakt, iż kilka lat temu „Gazeta Wyborcza” w ramach prowadzonej przez siebie lewackiej inkwizycji powiązała go z „promowaniem skrajnej prawicy” na antenie telewizji publicznej.
Przyczyną kolejnego ataku histerii „Gazety Wyborczej” był wyemitowany na początku 2010 r. odcinek telenoweli „M jak miłość”, w której Pyrkosz grał jedną z głównych ról. Konkretniej chodziło o scenę, w której grany przez niego bohater siedzi przy stole i – jak alarmował wielkimi literami nagłówek w gazecie Michnika – czyta skrajnie prawicowy tygodnik „Myśl Polska”. Pierwsza strona tygodnika była wyraźnie widoczna w kadrze.
Redakcja „Myśli Polskiej” dowcipnie skomentowała całą sytuację. Śmiertelnie poważnie potraktowała ją natomiast redakcja na Czerskiej. „Gazeta Wyborcza” interweniowała u scenarzystki serialu, która musiała zaklinać się: Trzymamy się jak najdalej od polityki. To pomyłka rekwizytora. Wyciągniemy konsekwencje (…).
Do najbardziej kreatywnych „antyfaszystowskich” osiągnięć „Gazety Wyborczej” należy m.in. doszukanie się dowodów na rasizm i antysemityzm Stefana Żeromskiego w powieści „Przedwiośnie”.
(Na podstawie onet.pl i wiadomosci.gazeta.pl opracował A.D.)








