Nie milkną komentarze po wczorajszych zamachach w Iranie, o których pisaliśmy we wcześniejszym artykule. Jak się okazuje, łączna liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 13, natomiast rany odniosły 43 osoby. Zginęło także sześciu zamachowców (wszyscy biorący udział w ataku). Takie dane podał dziś Hossein Zolfeghari, sekretarz ds. bezpieczeństwa irańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Był to pierwszy atak ISIS, przeprowadzony w Iranie na taką skalę. Na dodatek dokonali go obywatele Iranu, wywodzący się z mniejszości sunnickiej.
Irańskie ministerstwo wywiadu oświadczyło, że w skoordynowanych atakach miał uczestniczyć jeszcze jeden zespół terrorystów. Jednak udało się ich „zneutralizować” zanim rozpoczęli działania.
Bez wątpienia odpowiedzialność za zamachy spoczywa na dżihadystach ISIS – powiązana z tzw. Państwem Islamskim agencja propagandowa Amaq jeszcze w trakcie ataku upubliczniła nagranie, ukazujące napastników w środku Parlamentu.
Ataki nastąpiły dzień po tym, jak wiele sprzyjających USA krajów arabskich (na czele z Arabią Saudyjską) zerwało relacje z Katarem (którego władze przyjmują ostatnio kurs na wyciszenie napięć w relacjach z Iranem). Natomiast zaledwie na kilka godzin przed atakiem saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Jubeir oświadczył, że „Iran jest największym na świecie sponsorem terroryzmu” – toteż „musi zostać ukarany”.
Dyplomaci (w tym polskiego MSZ) i głowy wielu państw na całym świecie potępili ten akt terroru, składając wyrazy współczucia rodzinom ofiar i rannym. Podobnie uczynił prezydent USA Donald Trump. Jednak jego wypowiedź była w swej wymowie bardziej podobna do oszczerczego oświadczenia saudyjskiego ministra, niż do kondolencji złożonych przez przedstawicieli pozostałych państw:
– Jesteśmy zasmuceni i modlimy się za niewinne ofiary ataków terrorystycznych w Iranie, oraz za Irańczyków, którzy przeżywają tak trudne czasy. Podkreślamy, że państwa, które sponsorują terroryzm, stają się ofiarą zła, którą promują – powiedział Trump.

Jego krótkie oświadczenie (sumujące się z wcześniejszymi oskarżeniami pod adresem Iranu) znalazło się także na stronie Białego Domu.
Irański minister spraw zagranicznych Mohammad Zarif określił wypowiedź Trumpa jako „odrażającą”.
Oświadczenie Trumpa jest tym bardziej szokujące, gdyż w rzeczywistości to Iran (a nie wojska „Koalicji” pod dowództwem USA) stanowi główną siłę walczącą z dżihadyzmem sunnickim na Bliskim Wschodzie. Dość przypomnieć, że w 2014 roku „Państwo Islamskie” było o krok od zdobycia Bagdadu – na szczęście z odsieczą przybył generał Sulejmani, wiodąc ze sobą Strażników Rewolucji i towarzyszące im milicje. Wielu ekspertów i komentatorów, nawet tych stronniczych wobec USA, uważa tego zasłużonego w bojach dowódcę za najważniejszą osobę w wojnie przeciwko ekstremistom sunnickim.
Ponadto Trump i jego nowy „dwór” chcą zerwać umowę z Iranem, zawartą jeszcze za prezydentury Obamy – znoszącą znaczną cześć sankcji nałożonych na Iran w zamian za rezygnację z programu nuklearnego. Pomimo tego, że w czerwcu eksperci ONZ potwierdzili wywiązywanie się przez Iran z zapisów umowy, w USA nie ustają wysiłki różnych stronnictw i grup interesów, by doprowadzić do jej zerwania. Jeszcze tego samego dnia co zamachy w Iranie, w amerykańskim Senacie przegłosowano (stosunkiem głosów 92 do 7) kontynuację prac nad ustawą nakładającą na Iran nowe sankcje. Jak podano w jej zapisach, powodem jest rzekome „wspieranie przez Iran międzynarodowego terroryzmu”.
Część senatorów sugeruje także, by do ustawy dołożyć zapisy nakładające kolejne sankcje na Rosję – oskarżaną o „zaatakowanie amerykańskiej demokracji” poprzez rzekome cyberataki i manipulacje hackerskie w trakcie kampanii prezydenckiej w USA.
Jak wiadomo również, wszystko dzieje się po strategicznej wizycie Trumpa w Arabii Saudyjskiej. Błyskawicznie pojawiły się liczne komentarze i spekulacje, nawet w niektórych mediach głównego nurtu, sugerujące związek pomiędzy tymi wydarzeniami. Dowództwo irańskiej Gwardii Rewolucyjnej twierdzi wprost, że w środowe ataki ISIS zamieszane są władze USA i Arabii Saudyjskiej. Również zwykli Irańczycy upatrują w tym zakulisowych działań Amerykanów.
(na podst. Guardian, FB, Twitter, WhiteHouse.gov oprac. M.M.)








2 komentarze