Ismail Kahraman, przewodniczący tureckiego parlamentu powiedział na obradach w sobotę, że trwająca od ponad tygodnia ofensywa przeciwko Kurdom w syryjskim kantonie Afrin stanowi „dżihad” niezbędny dla dużego państwa, jakim jest Turcja. Wypowiedź ta padła w kontekście coraz częstszych odniesień religijnych w wypowiedziach tureckich polityków, a także nasilenia się walki rządu tureckiego z opozycyjnymi partiami, a także szeroko rozumianym ruchem kurdyjskim na terytorium Turcji i Syrii.
– Zobaczcie, teraz jesteśmy w Afrin. Jesteśmy dużym państwem. Bez dżihadu nie ma żadnego postępu, nie da się nawet ustać na nogach – powiedział Kahraman, wychwalając kampanię przeciwko kurdyjskim Powszechnym Jednostkom Obrony (YPG), szkolonym także przez Amerykanów do zwalczania ISIS w Syrii. Był to również jeden z powodów, dla których przewodniczący tureckiego parlamentu w dalszej części przemówienia krytykował aktywność USA na Bliskim Wschodzie i w skali globalnej.
Jego przemówienie transmitowano w państwowej telewizji. Kahraman „zasłynął” swoimi wypowiedziami już wcześniej, bo w 2016 roku – gdy powiedział na zjeździe uczonych w religii islamskiej, że zasada świeckiego państwa zostanie odrzucona w nowej konstytucji tureckiej.
Również w sobotę, nieco później, prezydent Erdogan powiedział, że YPG podobnie jak ISIS nie reprezentuje „żadnej religii, wiary ani Boga„.
Podczas piątkowych modłów w tureckich meczetach, motywem przewodnim wygłaszanych kazań była jedność narodowa i zwycięstwa militarne z historii Turcji (skupiano się głównie na czasach Imperium Osmańskiego). Imamowie modlili się również o zwycięstwo tureckiej armii w Afrin. Warto przypomnieć, że gdy rozpoczynała się operacja „Gałązka Oliwna” przeciwko siłom kurdyjskim w Syrii, to wówczas Diyanet, naczelny urząd religijny w Turcji, nakazał imamom w całym kraju głośne czytanie 48. rozdziału Koranu, tzw. Sury al-Fath (Sury Podboju). Prokurdyjska partia HDP skrytykowała Diyanet za tę decyzję, twierdząc, że służy ona jedynie interesom większości Turków-sunnitów, stawiając innych obywateli kraju, konstytucyjnie nadal świeckiego, w niekomfortowej sytuacji. Oprócz tego Nimetullah Erdogmus, jeden z czołowych polityków HDP będący również uczonym islamskim, oskarżył Diyanet o przekształcanie wersów Koranu w “motto do inwazji i wojen” – argumentując, że wspomniany rozdział de facto powstał w kontekście zawarcia porozumienia pokojowego z VII wieku między stronnictwem Mahometa a ich przeciwnikami (czyli tymi Arabami, którzy byli nadal politeistami).
Jak dotąd, według wojskowych tureckich, od początku operacji w Afrin miało zginąć prawie 600 członków kurdyjskiego YPG. Oprócz tego, z innych źródeł wiadomo, że w bombardowaniach zabito około 100 cywilów. Oprócz sporych zniszczeń miejscowej infrastruktury, ucierpiały też starożytne ruiny w Ain Dara – niegdysiejszej stolicy Górnego Aramu na przełomie II/I tysiąclecia przed Chrystusem. Na zdjęciach widać, że pozostałości dawnej świątyni wskutek bombardowań zostały rozbite w drobny mak:
[inny artykuł – w j. angielskim]
Warto też zauważyć, że siły biorące udział w tureckiej operacji (zarówno oddziały regularnej armii, jak i „umiarkowanych” islamistów protureckich) wyrażają silnie islamistyczne tendencje, w zasadzie nawet dżihadystyczne. Co więcej, zarówno źródła syryjskie prorządowe, jak i te opozycyjne podawały, że YPG w Afrin jest równocześnie atakowane przez dżihadystów Hayat Tahrir al-Szam (dawnej Nusry – syryjskiej gałęzi Al-Kaidy).
(na podst. kurdistan24.net oprac. M. Mazur)









2 komentarze