Zbłąkany reporter Washington Post miał okazję zwiedzić w środę zgliszcza amerykańskiego konsulatu w Bengazi (na zdjęciu), zniszczonego ponad trzy tygodnie temu i wciąż niezabezpieczonego przez szczurze „władze”.
Wśród nadpalonych fragmentów sprzętu biurowego walają się dokumenty, również tajne, obnażające zarówno jankeskie poczynania w „wyzwolonej Libii” jak i samą sytuację w konsulacie przed atakiem.
Dokumenty te opisują m.in. kwestie dostawy broni, protokoły ewakuacji awaryjnej, przebieg i plany podróży oraz spotkań Johana Christophera Stevensa, pełne akta personalne szczurów wynajętych do zabezpieczenia trasy (będących oficjalnie pracownikami brytyjskiej firmy Blue Mountain – którzy teraz „boją się o swoje życie”) a także… memorandum, w którym personel konsulatu prosi o jego lepsze zabezpieczenie.
Na podst. PressTV.ir, Washington Post oprac. M.P.
Komentarz Redakcji: Kompletna niewydolność tzw. „demokratycznych władz Libii”, nie będących w stanie kontrolować kluczowych miejsc kraju, jest faktem. Mamy nadzieję, że odnalezione przez reportera WP dokumenty to jedynie kilka kartek – a reszta dobrze przysłuży się sprawie Zielonego Oporu w dziele zemsty na jankeskich pachołkach. (M.P.)








