„Kryzys demokracji parlamentarnej” – II – Zasady parlamentaryzmu
„Jedynie jeśli centralne miejsce jakie zajmuje w systemie liberalnym dyskusja zostaje poprawnie rozpoznane, dwa postulaty polityczne, które są charakterystyczne dla liberalnego racjonalizmu, nabierają właściwego znaczenia – naukowej jasności, ponad niejasną atmosferą sloganów, politycznej taktyki i pragmatycznych aspektów; są nimi: postulat jawności życia publicznego i postulat podziału władzy, a dokładniej, teoria równowagi przeciwnych sobie władz, w której prawda pojawia się jako automatyczny wynik osiągnięcia tej równowagi. Ze względu na kluczowe znaczenie otwartości i – szczególnie – siły opinii publicznej w liberalnym myśleniu, wydaje się, że liberalizm i demokracja są tutaj identyczne. W teorii podziału władz nie jest to takie oczywiste. Tutaj, przeciwnie, są one używane przez Hasbacha w celu zbudowania ostrego kontrastu między liberalizmem a demokracją. Trójpodział władzy, zasadnicze rozróżnienie legislatywy i egzekutywy, odrzucenie idei, że pełnia władzy państwowej winna być „zebrana” w jednym miejscu – wszystko to jest w rzeczywistości antytezą demokratycznej koncepcji tożsamości. Dwa [wymienione wcześniej – T.P.] postulaty nie są więc prostymi ekwiwalentami. Spośród wielu różnych idei powiązanych z tymi dwoma postulatami, rozpatrzymy jedynie te, które są zasadnicze dla rozumienia intelektualnego jądra współczesnego parlamentaryzmu.”
1 – Otwartość (jawność)
Wiara w opinię publiczną ma swoje korzenie w koncepcji, która nie została prawidłowa wyrażona w niezliczonej literaturze przedmiotu (nawet w wielkiej pracy Ferdynanda Tönniesa [„Kritik der öffentlichen Meinung” – T.P.]). Nie tyle jest to kwestia opinii publicznej, co raczej otwartości (jawności) opinii. Stanie się to jasne jeśli zidentyfikujemy historyczną przeciwność z której ten postulat wyrasta, a jest nią teoria tajników rządzenia, Arcana rei publicae, która panowała w szesnasto- i siedemnastowiecznej literaturze. Ta teoria wielkiej praktyki rozpoczyna się wraz z literaturą na temat Staatsraison, ratio status [racji stanu – T.P.], której ta wielka praktyka jest rdzeniem; literacko rozpoczyna ją Machiavelli, a szczyt osiąga ona u Paolo Sarpiego. Jako przykład systematycznego i metodologicznego potraktowania tego tematu w nauce niemieckiej może służyć praca Arnolda Clapmara [„De Arcanis rerum publicarum” – T.P.] Jest to, mówiąc ogólnie, teoria, która traktuje państwo i politykę jedynie jako technikę zdobycia i poszerzenia władzy. Przeciwko makiawelizmowi wyrosła wielka anty-makiawelistyczna literatura, która, zszokowana nocą św. Bartłomieja (1572), zagotowała się z oburzenia w obliczu niemoralności tych zasad. Na ideał władzy jako techniki politycznej odpowiedziała koncepcją prawa i sprawiedliwości. Był to przede wszystkim argument „tyranobójczych” autorów skierowany przeciwko książęcemu absolutyzmowi. W historii idei spór ten jest w pierwszym rzędzie przykładem starej walki między mocą (siłą) i prawem: makiawelistyczne „używanie” władzy jest zwalczane przez etos moralny i prawny. Jednak opis ten jest niekompletny ponieważ stopniowo rozwinęły się specyficzne kontr-postulaty; a dokładniej, te dwa wspomniane postulaty: otwartości (jawności) i podziału władz. Próbowano przy ich pomocy zneutralizować koncentrację władzy zawartą w teorii absolutystycznej przy użyciu systemu podzielenia funkcji władzy. Postulat otwartości odnalazł swoją specyficzną opozycję w idei mówiącej, że Arcana przynależą do każdego rodzaju polityki, że tajniki polityczno-techniczne są de facto tak samo konieczne dla absolutyzmu jak biznesowe i gospodarcze tajemnice są istotne dla życia ekonomicznego uzależnionego od własności prywatnej i konkurencji.
Polityka gabinetowa, prowadzona przez kilka osób za drzwiami zamkniętymi, w czasach obecnych jawi się jako coś eo ipso złego, a w rezultacie, jawność życia politycznego zdaje się być prawa i dobra tylko ze względu na jej otwartość. Otwartość staje się absolutną wartością, choć początkowo była ona jedynie praktycznym środkiem walki z biurokracją, sekretną specjalistyczno-techniczną polityką absolutyzmu. Eliminacja „tajnej” polityki i „tajnej” dyplomacji stała się cudownym lekarstwem na korupcję i wszelkiego rodzaju polityczne ułomności, a opinia publiczna odnalazła się w roli całkowicie efektywnej siły kontrolnej. Oczywiście, opinia publiczna osiągnęła ten absolutny charakter w osiemnastym wieku, w czasie Oświecenia. Światło publiki jest światłem Oświecenia, wyzwoleniem z okowów zabobonu, fanatyzmu i pożądania intryg. W każdym systemie oświeconego despotyzmu, opinia publiczna gra rolę absolutnie korektywną. Władza despoty może wzrastać wraz ze wzrostem oświecenia, wszak oświecona opinia publiczna zapewni, że nadużycia władzy będą, same w sobie, niemożliwe. Oświeceniowcy biorą to za pewnik. Le Mercier de la Rivière rozwijał to przekonanie systematycznie. Condorcet próbował wyciągnąć praktyczne wnioski z entuzjastycznej wiary w wolność słowa i prasy, które są niezwykle wzruszające, jeśli weźmie się pod uwagę doświadczenia ostatnich pokoleń: dowiadujemy się, że gdzie jest wolność prasy, nadużycia władzy są nie do pomyślenia; że, pojedyncza, bezpłatna gazeta może zniszczyć nawet najpotężniejszego tyrana; że, prasa drukowana jest podstawą wolności, jest „sztuką, która stwarza wolność.” Nawet Kant, w tym względzie, wyrażał polityczną wiarę jego czasów, wiarę w postęp propagandy i w zdolność publiki do nieuchronnego „oświecenia samej siebie”, jeśli tylko pozwoli jej się to uczynić [w sensie negatywnym; nie zabroni jej się tego zrobić – T.P.] W Anglii fanatykiem liberalnej racjonalności był Jeremy Bentham. Przed jego nastaniem argumentacja w Anglii oparta była zasadniczo na praktyce i pragmatyce. Bentham proklamował istotność wolnych mediów; według niego wolność słowa, a szczególnie wolności prasy, jest najefektywniejszą obroną przed politycznymi nadużyciami, a „kontrola władzy” jest prawdziwym „hamulcem jej arbitralności”, itd. W rozwinięciu tej idei ponownie natrafiamy na jej sprzeczność z demokracją. John Stuart Mill rozumiał, z desperacką obawą, że sprzeczność demokracji i wolności jest możliwa i, że większość może zgnieść mniejszości. Świadomość, że pojedyncza osoba mogłaby zostać pozbawiona możliwości wyrażenia swojej opinii powoduje u tego pozytywisty trudną do wytłumaczenia histerię. Wszystko to dlatego, że uważał on za możliwe, że to pojedyncze wyrażenie opinii mogłoby znajdować się najbliżej prawdy.
Opinia publiczna ochraniana przez wolność słowa, wolność prasy, wolność zgromadzeń i parlamentarne immunitety oznacza, w liberalnym myśleniu, wolność opinii z wszelką doniosłością jaką słowu wolność przypisuje się w tym systemie. Tam gdzie publika może mieć wpływ – na przykład, poprzez jednostkę oddającą głos w wyborach – czyli w przejściu ze sfery prywatnej do publicznej, pojawia się sprzeczny postulat głosowania tajnego. Wolność opinii jest wolnością prywatnych ludzi; jest ona konieczna dla konkurencji opinii w której wygrać ma opinia, która jest najlepsza.
2 – Podział (równowaga) władz
We współczesnym parlamentaryzmie wiara w opinię publiczną jest powiązana z drugą, bardziej organizacyjną koncepcją: podziałem (albo równowagą) różnych funkcji i instytucji państwa. Tutaj również pojawia się idea konkurencji, konkurencji z której ma wyniknąć prawda. To, że parlament w tym podziale władz bierze na siebie rolę legislatywy i, że jest ograniczony do tej roli, czyni racjonalizm, który jest sercem teorii równowagi władz względnym i, jak pokażemy, odróżnia ten system od absolutnego racjonalizmu Oświecenia. Nie trzeba marnować wielu słów żeby opisać powszechne mniemanie na temat idei równowagi. Spośród obrazów, które powtarzają się w historii doktryn politycznych i teorii państwa, a których systematyczne badanie jeszcze się nie rozpoczęło – dla przykładu, przedstawienia: państwa jako maszyny, państwa jako organizmu, króla jako łącznika sklepienia, jako sztandaru, lub jako duszy nawy państwowej – obraz równowagi jest najistotniejszy dla czasów współczesnych. W szesnastym wieku obraz równowagi może być odnaleziony w każdym aspekcie życia intelektualnego (Woodrow Wilson był z pewnością pierwszym, który potwierdził to w swojej mowie o wolności): równowaga handlowa w gospodarce międzynarodowej, europejska równowaga sił w polityce zagranicznej, kosmiczna równowaga przyciągania i odpychania, równowaga namiętności w pracach Malebranche`a i Shaftesbury`ego, nawet równowaga w diecie – rekomendowana przez J.J. Mosera. Znaczenie tej uniwersalnej koncepcji dla teorii państwa uzmysławiają nazwiska i nazwy, takie jak: Harrington, Locke, Bolingbroke, Monteskiusz, Mably, de Lolme, federaliści i francuskie Zgromadzenie Narodowe z 1789 roku. Czy też, by dać jedynie dwa współczesne przykłady, Maurice Hauriou, który w swojej pracy „Principes de droit public” stosuje pojęcie równowagi w odniesieniu do wszelkich problemów państwa i administracji oraz Robert Redslob, którego definicja rządu parlamentarnego [w „Die parlamentarische Regierung” – T.P.] odniosła wielki sukces, co pokazało jak silną jest ta teoria nawet dzisiaj.
Zastosowanie do instytucji parlamentu tej ogólnej koncepcji przyjmuje specyficzne znaczenie. Musi to zostać podkreślone ponieważ dominuje ono nawet w myśli J.J. Rousseau, mimo że tam to szczególne znaczenie nie jest zastosowane wobec parlamentu. W parlamencie istnieje równowaga, która zakłada umiarkowany racjonalizm koncepcji równowagi władz. Pod niedwuznacznym wpływem złożonej tradycji, którą upraszcza monteskiuszowska teoria podziału władz, zaczynamy przyzwyczajać się do postrzegania parlamentu jako jedynie części funkcji należących do państwa, jednej części, która jest ustanowiona przeciwko innym (egzekutywie i sądownictwu). Niemniej jednak, parlament nie powinien być jedynie częścią tej równowagi, ale dlatego, że jest właśnie legislatywą, powinien on sam być zrównoważony. Wynika to ze sposobu myślenia, który tworzy wszędzie wielość, tak że równowaga stworzona z nieuchronnej dynamiki systemu negocjacji zastępuje absolutną jedność. Przede wszystkim, przez ten proces, legislatywa może się sama równoważyć i pośredniczyć nie tylko w systemie dwuizbowym, czy w federalizmie; nawet w pojedynczej izbie równowaga światopoglądów i opinii funkcjonuje jako konsekwencja tego specyficznego racjonalizmu. Opozycja należy do istoty parlamenty oraz każdej izby i istnieje obecnie metafizyka systemu dwupartyjnego. Zazwyczaj, żeby uzasadnić teorię równowagi władz, cytuje się całkiem banalną sentencję, pochodzącą zapewne od Locke. Mogłoby być niebezpiecznym gdyby urzędy stanowiące prawo również je egzekwowały; byłoby to zbyt wielką pokusą dla ludzkiej żądzy władzy. Dlatego też ani książe jako głowa egzekutywy ani parlament jako organ legislacyjny nie powinni móc zjednoczyć w sobie wszelkiej władzy państwowej. Pierwsza teoria podziału i równowagi władz została wynaleziona, przede wszystkim, jako odpowiedź na doświadczenie koncentracji władzy przez Długi Parlament w 1640 roku. Ale gdy tylko posłużono się tym uzasadnieniem w teorii politycznej, teoria konstytucyjna – z konstytucyjną koncepcją ustawodawstwa – pojawiła się na kontynencie. Zgodnie z nią instytucja parlamentu musi być rozumiana jako zasadniczo legislacyjny organ państwa. Jedynie ta legislatywna koncepcja uzasadnia pogląd, który jest dziś ledwie rozumiany, ale który osiągnął absolutnie dominującą pozycję w Zachodniej Europie w połowie osiemnastego wieku: zgodnie z tym poglądem, konstytucja jest tożsama z podziałem władzy. W artykule 16 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku można odnaleźć tego najsłynniejszy wyraz: „Społeczeństwo, w którym rękojmie praw człowieka nie są zabezpieczone ani podział władzy nie jest ustalony, nie ma konstytucji.” To, że podział władz i konstytucja są tożsame oraz to, że definiują one koncepcję konstytucyjną pojawia się nawet w Niemczach, od Kanta po Hegla. W konsekwencji tej teorii dyktatura rozumiana jest nie tylko jako antyteza demokracji, ale również jako zasadnicze odrzucenie podziału władz, to znaczy, jako odrzucenie konstytucji, odrzucenie rozróżnienia między legislatywą a egzekutywą.
3 – Koncepcja prawa i legislacji w parlamentaryzmie
Parlamentarną koncepcję legislacji kojarzy się obecnie z tyranobójcami. W swoim „Droit des Magistrats” Beza pisze: „Nikt nie powinien być sądzony zgodnie z precedensami, ale przez prawo”. „Vindiciae” Juniusa Brutusa był skierowane przeciwko „zgubnej doktrynie” Machiavellego i okazywało nie tylko namiętne uczucie sprawiedliwości, ale również pewnego rodzaju racjonalizm. Autor chce osiągnąć „matematyczną etykę” i zastąpić konkretną osobę króla bezosobową władzą i uniwersalnym rozumem, który zgodnie z arystotelesowsko-scholastyczną tradycją stanowi istotę prawa. Król musi podlegać prawu tak jak ciało podlega duszy. Uniwersalne kryterium prawa jest dedukowane z faktu, że prawo (w kontraście do woli lub rozkazu konkretnej osoby) jest jedynie rozumem, a nie chęcią i, że nie podlega namiętności, podczas gdy konkretna osoba „jest poruszana przez różne osobiste namiętności”. W wielu różnych wersjach, ale zawsze z zasadniczym charakterem „uniwersalności”, ta koncepcja legislacji stała się fundamentem teorii konstytucyjnej. Grocjusz zaprezentował ją w scholastycznej formie powszechności – w kontraście do partykularyzmu. Cala teoria Rechtsstaat opiera się na kontraście między prawem o charakterze generalnym – wcześniej promulgowanym, uniwersalnie wiążącym, bez wyjątków, w zasadzie uzasadnionym w każdym czasie – a porządkiem personalnym, który różnorodne przypadki rozpatruje w oparciu o partykularne, konkretne okoliczności. W dobrze znanej narracji, Otto Mayer mówi o nienaruszalności prawa. Ta koncepcja prawa bazuje na racjonalistycznym rozróżnieniu między tym co (już nie powszechne, ale) generalne, a tym co partykularne. Reprezentanci koncepcji Rechtsstaat wierzą, że to co generalne ma wyższą wartość, samo w sobie, niż to co partykularne. Staje się to szczególnie jasne w zestawieniu prawa i urzędu, które stanowi centralny argument Locke`a. Ten klasyczny teoretyk filozofii Rechtsstaat jest jednym z przykładów kontrowersji, która trwa od ponad wieku, a która dotyczy pytania, czy to nieosobowe prawo, czy też osoba króla jest suwerenem. Nawet „rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki może być określony, ze szczególnym naciskiem, jako rząd praw przeciwny do rządów osoby”. Prosta definicja suwerenności opiera się dziś na bodinowskiej uwadze, że zawsze będzie koniecznym czynić wyjątki od generalnej zasady w konkretnych okolicznościach i, że suwerenem jest ten, kto decyduje o tym, co stanowi wyjątek. Zatem, kamieniem węgielnym zarówno myślenia konstytucyjnego, jak i myślenia absolutystycznego jest koncepcja prawa. Oczywiście nie koncepcja, którą w Niemczech nazywa się prawem w sensie formalnym, zgodnie z którą wszystko, co się pojawia z akceptacją zgromadzenia ludowego może być nazwane prawem, ale raczej zasada idąca w parze z pewnymi logicznymi atrybutami. Decydującą róznicą zawsze jest to, czy prawo jest generalną, racjonalną zasadą czy miarą, konkretnym dekretem, rozkazem.
Jeśli nazywamy prawem jedynie te regulacje, które wchodzą w życie przy udziale zgromadzenia ludowego, wtedy dzieje się tak dlatego, że zgromadzenie ludowe, to jest parlament, podjął decyzje zgodnie z metodą parlamentarną, konfrontując argumenty i kontrargumenty. W konsekwencji jego decyzje mają – logicznie – różny charakter od tych poleceń, które bazują jedynie na autorytecie. Wyrażone jest to w uszczypliwej antytezie hobbesowskiej definicji prawa: „Każdy człowiek widzi, że pewne prawa są zaadresowane, generalnie, do wszystkich poddanych, pewne do poszczególnych prowincji; inne do konkretnych zawodów; a niektóre do konkretnych ludzi.” Dla absolutysty jest oczywistym, „że Prawo nie jest Radą, ale Rozkazem”. Rozkazem władzy, a nie, jak w racjonalistycznej koncepcji prawa teorii Rechtsstaat, prawdy lub sprawiedliwości: Autoritas, non Veritas facit Legem („Autorytet, nie prawda, ustanawia prawo”). Bolingbroke, który jako reprezentant teorii równowagi władz państwowych rozumuje w kategoriach Rechtsstaat, sformułował przeciwieństwo między „rządem konstytucyjnym” a „rządem woli”. Rozróżnił on konstytucję i rząd, tak że konstytucja zawiera system zasad, które zawsze i wszędzie mają wartość, a rząd jest tym, co aktualnie występuje (w jakimkolwiek czasie); pierwsza jest niezmienna, a ten drugi zmienia się w czasie i w zależności od okoliczności. Teoria prawa jako „woli powszechnej” (wola, która ma wartość z powodu swojego generalnego charakteru; w kontraście z każdą wolą partykularną), która zdominowała polityczne myślenie w siedemnastym i osiemnastym wieku, może być rozumiana jako wyraz koncepcji prawa w Rechtsstaat. Tutaj również Condorcet jest typowym reprezentantem oświeceniowego radykalizmu, dla którego każda konkretna sytuacja jest jedynie okazją do zastosowania prawa powszechnego. Każde działanie, całe życie państwa, zgodnie z przekonaniami Condorceta, wyczerpuje się w prawie i w jego stosowaniu; nawet egzekutywa ma jedynie funkcję „ogłaszania sylogizmu w którym prawo jest przesłanką większą; bardziej lub mniej generalny fakt jest przesłanką mniejszą; a wniosek jest aplikacją prawa.” Sprawiedliwość nie jest jedynie, jak powiedział Monteskiusz, „ustami ogłaszającymi literę prawa„, ale również administracją. W projekcie konstytucji żyrondystowskiej z 1793 roku zasada ta została mocno ustanowiona jako wyróżniający charakter prawa: „Rzecz charakterystyczną wyróżniającą prawo jest jego powszechność i nieograniczone obowiązywanie.” Nawet egzekutywa nie powinna już dłużej wydawać poleceń, ale tylko perswadować: „Urzędnicy władzy wykonawczej nie wydają poleceń, ale perswadują.” Ostatni przykład głównej, systematycznej różnicy między prawem a wydawaniem poleceń proponuje heglowska argumentacja dotycząca legalnego charakteru prawa budżetowego: tak zwane prawo finansowe jest, pomimo współpracy korporacji, wyłącznie prerogatywą władzy. W związku z tym jest ono niewłaściwie nazywane prawem ponieważ obejmuje ono szeroki, a nawet kompletny, zakres rządu i znaczenie rządzenia. „Prawo ustanawiane w każdym roku jedynie na rok wydaje się nieuzasadnione nawet dla pospólstwa, które odróżnia w swojej istocie powszechne prawo prawdziwe od tego, które jest, ze swojej natury, generalne jedynie powierzchownie.” [G. W. F. Hegel, „Enzyklopädie der philosophischen Wissenschaften im Grundrisse”]
(tłum. T.P.)







