Ponad stuletnie drzewa rosnące w Ogrodzie Krasińskich, które przetrwały zarówno dwie wojny jak i kilkadziesiąt lat czerwonych rządów, legły niedawno pod cięciami piły. Wycinka drzew to niewątpliwa „zasługa” powiązanego z PO oraz stowarzyszeniem KoLiber burmistrza Dzielnicy Śródmieście Wojciecha Bartelskiego oraz warszawskiego Zarządu Terenów Publicznych. „Rewitalizacja” ogrodu w praktyce oznaczała wycięcie 337 drzew, co stanowi 1/3 całego drzewostanu. Według specjalisty od ochrony drzew Jerzego Nieswabdy, drzewa nie były aż tak chore, żeby trzeba było je wycinać.
Stołeczna Prokuratura zdecydowała jednak nie podejmować śledztwa w sprawie wycinki. Jej zdaniem brak tu znamion czynu zabronionego, a prace prowadzone były zgodnie z prawem. Piękny przykład urzędniczej solidarności – aż strach pomyśleć co pójdzie na kolejny ogień biurokratycznych troglodytów…







