Przedstawiciele Syryjskiej Armii Arabskiej i rządu syryjskiego ostro zaprzeczają rozpowszechnianym dziś od rana informacjom o użyciu broni chemicznej w walkach na prowincji damasceńskiej.
Informację o użyciu broni C rozpowszechniają m.in. znane z przekazywania licznych fałszywych informacji tzw. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (z siedzibą w Londynie) oraz stacje telewizyjne z Arabii Saudyjskiej. W internecie krążą zdjęcia domniemanych ofiar ataku, z których część ilustrowała wcześniej wpisy na temat… Potyczek i zamieszek w Egipcie.
Uwagę zwracają rozbieżności w liczbie ofiar podawane przez szczurze źródła: wahają się one od 100 do 1300. Oskarżenia zbiegają się z wizytą obserwatorów ONZ w Syrii, którzy przyjechali na zaproszenie syryjskiego rządu. Mają oni zbadać poprzednie przypadki użycia broni chemicznej w Syrii, za które odpowiadają siły wspieranej przez Zachód „Wolnej Armii Syryjskiej”. Według strony rządowej dzisiejsze oskarżenia mają zdezorganizować pracę inspektorów ONZ i odwieść ich od wizyty w Khan al-Assal, gdzie to rebelianci użyli broni chemicznej.
W oficjalnym oświadczeniu dowództwa Syryjskiej Armii Arabskiej czytamy: Te oskarżenia ze strony grup terrorystycznych i wspierających je mediów są jedynie desperacką próbą ukrycia ich porażki na polu bitwy i oddaje stan histerii i upadku, w jakim znajdują się te grupy.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wydało oświadczenie, w którym oskarżenia pod adresem rządu w Damaszku wprost nazwano prowokacją.
(na podst. Press TV oprac. JS)








