Od Redakcji: Prezentujemy tłumaczenie pogłębionej analizy sytuacji politycznej na Ukrainie, pochodzące z kręgu białoruskich tradycjonalistów skupionych wokół Projektu Cytadela, którego fundamenty ideowe oraz wywiad z założycielem, Aleksiejem Dziermantem, przybliżaliśmy naszym Czytelnikom wcześniej.
Konfrontacja w Kijowie rozpoczęła się po tym jak szczyt w Wilnie powoli zaczął ciążyć ku porozumieniu i zakreślenia nowych stref wpływów klanów oligarchicznych. Jednym z jej etapów była rezygnacja premiera Azarowa, amnestia i wycofywanie się protestujących z okupowanych budynków. Opozycja polityczna i bliscy jej oligarchowie stopniowo zbliżali się do osiągnięcia swoich celów.
W tym samym czasie wśród protestujących wykrystalizowały się grupy radykalnej młodzieży nieuznające przywódców opozycji. Wspomniane ugrupowania, spośród których najważniejszym jest Prawy Sektor, dążą nie do uczestnictwa w podziale władzy między oligarchami lecz fundamentalnej zmiany systemu władzy na Ukrainie.
Oczywiście, śmierć dziesiątek protestujących doprowadziła do dramatycznego przyspieszenia procesów politycznych zwieńczonych odsunięciem Janukowycza od władzy. Nie zapominajmy jednak, że rozlew krwi leżał w interesie przywódców opozycji wykorzystujących Majdan jako narzędzie nacisku politycznego. Obecnie skradli oni zwycięstwo po które sięgał Prawy Sektor, korzystając ze wsparcia części członków Partii Regionów zyskali legitymizację w oczach Zachodu.
Energia radykałów zwróciła się w stronę „szturmów” na rezydencje Janukowycza, Pszonki i innych funkcjonariuszy państwowych. Równocześnie rozpoczęli oni ożywione działania na rzecz zabezpieczenia dla siebie stanowisk i wykonywali posunięcia odwracające uwagę jak zmiana ustawy językowej.Mamy zatem do czynienia z „resetem” poprzedniego systemu, nie zaś z instalacją nowego.
W tej sytuacji Prawy Sektor i inni radykałowie stają się dla „nowej-starej” władzy niepotrzebni a nawet niebezpieczni. Najprostszym wyjściem dla polityków byłaby próba zintegrowania części przywódców z systemem i zepchnięcie aktywistów na margines. Jeśli radykałowie stawią opór, nie można wykluczyć scenariusza siłowego realizowanego ze wsparciem zagranicznych służb, tak jak w wypadku rozgromienia Żelaznej Gwardii w Rumunii. Potem nastąpi dalsze niszczenie podmiotowości Ukrainy na wzór wydarzeń ostatnich dwudziestu lat.
W tym momencie bardziej prawdopodobny jest jednak inny scenariusz, związany z nadchodzącą walką władz centralnych o Sewastopol i całą południowo-wschodnią Ukrainę. Najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia polityków kijowskich byłoby wysłanie Prawego Sektora na Krym w celu „pacyfikacji separatystów”. Prawy Sektor może łatwo poddać się tej prowokacji z powodu opierania się na rusofobicznych konstruktach ideologicznych.
Opcja ta byłaby bardzo interesująca dla wielu czynników zagranicznych liczących na pogłębianie chaosu na terenie między Unią Europejską a Rosją. Można przeprowadzić tu analogię z wydarzeniami w Naddniestrzu na początku lat dziewięćdziesiątych, przy czyn rola czternastej armii przypadnie w udziale bazie Floty Czarnomorskiej. W wypadku rozlewu krwi Rosja stanie przed dylematem Wielkiej Brytanii z 1938 r. – wojna lub wojna poprzedzona hańbą.
W tym wypadku zaistnieje duże ryzyko dla Republiki Białoruś, jako członka Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Zapobieżenie krwawemu scenariuszowi i całkowitej degradacji Ukrainy jako państwa leży dziś w rękach Prawego Sektora jako jedynej poważnej siły w dzisiejszym Kijowie. Sytuacja uspokoi się, jeśli jego przywódcy wykażą się odpowiedzialnością i dojrzałością polityczną koncentrując się na radykalnej zmianę systemu władzy i kontroli na Ukrainie, porzucą anachroniczne rusofobiczne kompleksy i unikną stania się narzędziem w rękach lokalnych i zagranicznych graczy politycznych. Pozwoliłoby to na uniknięcie „bośniackiego” chaosu na Ukrainie i położeniu fundamentów pod trwały organizm państwowy.
Białoruś jest bardziej zainteresowana Ukrainą jako silnym i rozwijającym się sąsiadem z którym tradycyjnie łączy ją przyjaźń. Wyraził to Aleksandr Łukaszenka 23 lutego mówiąc: „Majdan nie jest dla nas niczym nowym. Nie ma on miejsca po raz pierwszy, a z uczestnikami pierwszego Majdanu (Juszczenką i innymi) do dziś zachowuję przyjazne stosunki. Oni mają swoje sprawy, a my nasze – i na nich będziemy budować naszą politykę. My i Ukraina mamy wspólny cel. Ukraina musi pozostać całością. Nikomu nie można pozwolić na rozbicie tego wielkiego kraju.”
Tłumaczenie: Redacja Xportal.pl
Źródło: http://cytadel.org/articles/riski-i-vozmozhnosti-segodnyashnej-ukrainy
