Podczas święta Ar’bain pomiędzy Nadżafem a Karbalą spotkałem dowódcę polowego rannego w ramię. Sabih al Hadżdż Abu Jahia z Basry jest założycielem „Batalionów Zainab” wchodzących w skład Sił Mobilizacji Ludowej. Spytany, dlaczego ruszył na wojnę, powiedział: Nie mogliśmy pozwolić, by wezwanie Sistaniego pozostało bez odzewu.
Po upadku Mosulu w czerwcu 2014 r., wielki ajatollah Ali al-Sistani wydał fatwę mobilizującą oddziały ochotnicze, które powstrzymały marsz Daesz („Państwa Islamskiego”) na Bagdad.
Siły Mobilizacji Ludowej tworzy 120 tysięcy bojowników należących do różnych organizacji, spośród których najważniejsze to Przymierze Prawych (Asa’ib Ahl al-Haq), Brygady Badra, Brygady Ali Akbar, Brygady Pokoju, Iracki Hezbollah, Bataliony Dżihadu i Iracki Ruch Islamski. Przyznano im status prawny i podporządkowano premierowi. W szeregach oddziałów dominują szyici, lecz walczą w nich także sunnici i chrześcijanie. Abu Jahja, ranny w walkach o Ramadi oczekiwał na powrót do pełni sił pomagając szyickim pielgrzymom. Pojazdy Sił Mobilizacji Ludowej są częstym widokiem w Karbali, Nadżafie, Bagdadzie, Samarra, Tikricie i Baidżi, co daje pojęcie o liczebności tych oddziałów.
Bojowników irytują pytania o irańską pomoc i generała Kasema Suleimaniego, dowódcę irańskich Brygad al-Kuds [gen. Suleimani od kilku miesięcy aktywny jest głównie na terenie Syrii – Red.]. Abu Jahia, który walczył o Ramadi dowodząc tysiąc pięciuset bojownikami z Basry i Hille mówi: Nie otrzymujemy niczego z Iranu. Zostaliśmy tam zaproszeni, pojechaliśmy, prowadziliśmy rozmowy. Suleimani doradzał nam, ale już tego nie robi. Nasza broń jak również wydatki bojowników finansowane są ze środków rządu irackiego.
Kassem Mosleh, dowódca z Brygad Ali Akbar, którego odwiedziłem w Karbali dopiero co wrócił z frontu. Mosleh – były komandos – również nie był zadowolony z pytań o Iran. Kasem Suleimani doradzał nam, wyrażał swoje opinie, ale nie dowodził bezpośrednio. Nie wziąłem ani grosza z Iranu. Irakijczycy sami kupują broń. Pomagają też datki od przedsiębiorców. Po zwycięstwach w Dżurf al-Sahar i Balad, rząd zaczął nam pomagać. Nasze wydatki pokrywają dziś rząd i fundusz opiekujący się mauzoleum imama Husajna. Z 5000 ludzi pod moimi rozkazami, 3200 otrzymuje miesięczny żołd w wysokości 800 dolarów. Mosleh nie chciał rozróżniać między bojownikami szyickimi i sunnickimi.. Powiedzał, że 1200 jego żołnierzy to sunnici. Dodał też: Nie jesteśmy zbrojnym ramieniem żadnej partii. Razem z nami walczą tysiące sunnitów. Niektóre plemiona chciały do nas dołączyć, ale Amerykanie zniechęcili ich obietnicami dostaw broni. Ostatecznie, nie dostarczyli jej w oczekiwanych ilościach. Ci, którzy otrzymali broń z USA nie odnieśli sukcesów. Plemiona Dżubur, Szammar i Azze powiedziały, że pójdą razem z nami na Mosul, ale USA nie chce im na to pozwolić. Amerykanie dadzą im broń tylko, jeśli odetną się od Sił Mobilizacji Ludowej.
Irakijczycy są bardzo nieufni wobec Stanów Zjednoczonych i ich walki z Daesz. Powszechne jest odczucie, że USA spowalniają postępy sił irackich. Mosleh zalicza się do tych, którzy oskarżają USA o prowadzenie gry na dwa fronty. Mówi, że jego organizacja chciała prosić o pomoc rosyjską, ale premier Abadi nie potrafi postawić się Amerykanom.
Jak wielu jego rodaków, Mosleh jest wściekły na Turcję. Turcja wspiera Daesz. Pewnego dnia pożałuje. Twoi rodacy bez walki oddali Daesz konsulat w Mosulu, aby ukryć swoje wsparcie dla terrorystów. To był wybieg. Irak cierpi z powodu sąsiadów, z powodu Ameryki i Izraela. Przy okazji, to kłamstwo, że Mahsud Barzani [przywódca kurdyjskiej administracji regionalnej – Red.] walczy z Daesz.
Jadąc na tereny sunnickie na północ od Bagdadu, można dostrzec ciekawą rzecz – na słupach elektrycznych często wiszą szyickie sztandary z wezwaniem „O Husajnie!”
Dowódca szyicki: O akcji w Mosulu zadecyduje Irak, nie USA
Balad zostało zniszczone w wyniku walk. Sunnickie miasto Kadisija uległo poważnym uszkodzeniom. Nad Awdżą, gdzie pochowany jest Saddam Husajn powiewa flaga Sił Mobilizacji Ludowej. Majsem Dżuburi z uniwersytetu w Tikricie mówi: Przez rok uczelnia była zamknięta. Przenieśliśmy się do Kirkuku. Mamy ponad 20 tysięcy studentów. Teraz, gdy przywrócono bezpieczeństwo, nasz uniwersytet znów jest otwarty. Lokalne plemiona stoją po stronie rządu. Siły Mobilizacji Ludowej pomogły mieszkańcom Tikritu – otwarli szkoły i umożliwili ludziom powrót do domów.
W Baidżi spotkałem pułkownika Alego Hamdani, dowódcę polowego Brygad Imama Alego, przyjmującego sunnickich gości. Hamdani zbiegł za granicę po nieudanej próbie obalenia Saddama w 1991 r. Powrócił w 2003 r. i wrócił w szeregi armii. Jak powiedział, Po tym jak Daesz zajęło Salahuddin, Ramadi i Mosul, ich brudne łapy wyciągnęły się po Bagdad. Jednak fatwa Sistaniego przetrąciła im kręgosłup. Była to dobra lekcja dla Irakijczyków, jak również USA i Wielkiej Brytanii. Fatwa Sistaniego, nie była adresowana tylko do szyitów. Sunnici to nie nasi bracia, ale jedna i ta sama krew. Nie ma między nami różnicy. Fatwa Sistaniego była wezwaniem do obrony kraju. Według Hamdaniego, Daesz straciło wsparcie plemion sunnickich, lecz niektóre popierają je pod przymusem. Za nieuzasadnione uważa on obawy Turcji przed wkroczeniem szyitów do Mosulu.
Po pierwsze, nie ma to oparcia w faktach. Siły Mobilizacji Ludowej nie są bojówką szyicką, ale siłą broniącą Iraku. Turcja jest głównym krajem wspierającym Daesz. Nasi sunniccy bracia razem z nami walczą na froncie. Ani Turcja, ani USA nie powstrzymają nas, ponieważ to my podejmujemy decyzje. Ten kraj należy do nas. Gdy nadejdzie czas, zaczniemy operację. Mówili, że nie uda nam się odbić Salahuddin, a jednak tu jesteśmy. Kiedy rząd podejmie decyzję, zaczniemy działać.
Dowódca sunnicki: Jesteśmy zjednoczeni dla Iraku
Hussein Ali Abdullah, dowodzący siłami plemienia Dżubur w al-Alem w pełni zgadza się z Hamdanim. Dowodzący sunnitami Abdullah opowiedział mi swoją historię: Po fatwie Sistaniego razem z czterem synami wstąpiłem do Brygad Ali Akbar. W moim oddziale jest 500 sunnitów. Dołączyli też członkowie plemion Szammar i Kaisi. Razem z Brygadami walczyliśmy w centralnej części Salahuddin. Sunnici, szyici i chrześcijanie iraccy są zjednoczeni. Jeśli Bóg pozwoli, zmiażdżymy Daesz.
Abdullah zaprzecza informacjom o czystkach wymierzonych w sunnitów. Siły Mobilizacji Ludowej postępują bardzo moralnie. Chronią rodziny, pomagają ludziom, bronią ich dobytku. Dzięki wysiłkom Brygad Imama Alego naprawiono sieci wodociągowe i energetyczne. Otwarto szkoły. Mówisz o rabunkach. Spójrz na budynek w którym rozmawiamy. Zanim weszliśmy, odnaleźliśmy właściciela i zapytaliśmy o zgodę. Mogło dojść do przypadków rabunku, ale ci ludzie nas nie reprezentują. Nie pozwalamy im pozostawać w naszych szeregach.
Według Abdullaha, w Brygadach Badra i Przymierzu Prawych jest po pięciuset sunnitów. W Brygadzie Salahuddin służy ich dwa i pół tysiąca. W prowincji Anbar cześć plemion wspomaga Siły Mobilizacji Ludowej.
Spytałem Abdullaha o tych, którym wydawało się, że Daesz to zwyczajna organizacja. Odpowiedział: To prawda, niektóre plemiona wspierały Daesz, chcąc obalić rząd Malikiego. Zdawało im się, że to zakończy biedę i dyskryminację jakiej doświadczały. Ale zrozumieli, że Daesz rabuje ich własność, wysadza ich domy i meczety, niszczy ich życie. Obudzili się.
Na koniec rozmowy, Abdullah chciał przekazać coś Turkom. Powiedział: Nie mogą kupować ropy od Daesz, nawet jeśli jest tania. Kiedy Irak się ustabilizuje, chętnie im ją damy. Kiedy Turcy udawali się na pielgrzymkę do Mekki, wielu tędy podróżowało. Gościliśmy ich. Jesteśmy jednym ludem. W imię tamtych chwalebnych dni, musimy się nawzajem wspierać.
Dowódca chrześcijański: Ramię w ramię z szyitami
Innym czynnikiem zmniejszającym obawy przed Siłami Mobilizacji Ludowej są chrześcijanie. Z 1.5 miliona zamieszkujących Irak w 2003 r., pozostało ich 400 tysięcy. Po upadku Mosulu, opuścili północ kraju. Sformowali własny oddział – Brygadę Babilon. Jednym z jej dowódców jest były kierowca ciężarówki „Kapitan Johnny” – nie chce ujawnić nazwiska. Johnny razem z żołnierzami przebywa w obozie Speicher. Jak mówi, pochodzi z Tel Keppe pod Mosulem. Po fatwie Sistaniego przedyskutował sytuację z przywódcą sił chrześcijańskich Raianem al-Kildanim i zadecydował o sformowaniu oddziału. Zgłosiło się 1200 ludzi. Ich bazami są obóz Speicher i góra Hamrin. Broń i przeszkolenie zapewniły im Brygady Imama Alego.
Pytany o Suleimaniego odpowiada: Owszem spotkałem go, ale nie mogę powiedzieć o czym rozmawialiśmy. Ufam ci, ale nie doszukuj się we wszystkim ręki Iranu. Irak kupuje broń z wielu źródeł, za własne pieniądze. Ludzie są z nami, bardzo pomaga nam fundusz mauzoleum imama Alego. Jeśli Iran nas wesprze, będziemy zaszczyceni.
W sprawie relacji z innymi grupami Johnny mówi: Walczymy ramię w ramię z szyitami. Szyici nie mieszkają w Tikricie i Baidżi, ale oddawali życie za wyzwolenie tych miast od Daesz. Nie rozróżniamy na sunnitów i szyitów, czy chrześcijan i muzułmanów. Wszyscy jesteśmy Irakijczykami.
Irak jest podzielony społecznie i politycznie. Choć wygaszenie konfliktów wyznaniowych nie będzie łatwe, zagrożenie tworzone przez Daesz pozwoliło na chociaż częściowe zjednoczenie.
Źródło: Al Monitor
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Jeden komentarz