Prokuratura Generalna Ukrainy rozesłała list gończy za rosyjskim ministrem obrony, generałem Siergiejem Szojgu oraz szefem rosyjskiego Sztabu Generalnego, generałem Walerijem Gierasimowem. I nie tylko, bo osób ściganych przez nią listami gończymi jest jeszcze cały szereg: rosyjscy wiceministrowie obrony Dmitrij Bułhakow i Nikołaj Pankow, dowódca Floty Czarnomorskiej admirał Aleksandr Witko, doradca rosyjskiego prezydenta Siergiej Głaziew i były prezydencki pełnomocnik w Krymskim Okręgu Federacyjnym, Oleg Bielawiencew. Kijów rozesłał listy gończe również za dowódcami zachodniego i południowego okręgu wojskowego w Federacji Rosyjskiej oraz ich podwładnymi. Łącznie na liście ściganych znalazło się osiemnaście osób publicznych z Rosji. Osoby te podejrzewane są o zamach na bezpieczeństwo narodowe Ukrainy.
Jak z powagą zapewnił ukraiński prokurator generalny Jurij Łucenko, podejrzanym doręczono pocztą elektroniczną lub kurierską zawiadomienia o wszczęciu postępowania oraz wezwania do stawienia się na przesłuchanie. Dodał, że obecnie kierowana przez niego Prokuratura Generalna rozważa rozesłanie listów gończych za prezydentem Władimirem Putinem i premierem Dmitrijem Miedwiediewem.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Jak wiadomo, obecne ukraińskie władze rozważają też wystąpienie do Mongolii o odszkodowania za XIII-wieczny najazd Mongołów na Ruś i spalenie Kijowa przez Batu-chana. Politycy z obozu „euromajdanu” zwalają na Władimira Putina winę nawet za obsikane klatki schodowe na Ukrainie. W sklepach za to pojawiła się kiełbasa „Banderowska”, żeby było bardziej patriotycznie. A teraz aresztują sobie władze sąsiedniego państwa, a co! Rozwijająca się polityczna schizofrenia władz zainstalowanych w Kijowie na początku 2014 r. dla zewnętrznego obserwatora jest niewątpliwie zabawna. Ośmiesza jednak Ukrainę na arenie międzynarodowej, co nie może podobać się zwykłym obywatelom tego kraju. (A.D.)









5 komentarzy